
Bruksela znów otwiera sejf w programie SAFE. W środku są miliardy euro na zbrojenia, a Polska ustawia się w kolejce z projektami wartymi 43,7 mld euro. To nie jest papierowa dyskusja o bezpieczeństwie, tylko realna walka o to, kto w Europie będzie produkował broń, a kto jedynie ją kupował.
Komisja Europejska analizuje dziś kontynuację i wzmocnienie programu SAFE, czyli instrumentu, który ma wspierać wspólne zakupy i rozwój przemysłu obronnego w ramach UE. Stawka jest wysoka. Unia Europejska chce skrócić łańcuchy dostaw, zwiększyć produkcję amunicji i sprzętu wojskowego oraz uniezależnić się od dostaw spoza Europy. Dla Polski to szansa, by z pozycji dużego kupującego stać się jednym z producentów.
Program SAFE nie jest jednorazową inicjatywą
Program SAFE nie był eksperymentem ani jednorazową inicjatywą. Już wcześniej pozwalał państwom UE finansować wspólne projekty obronne i zwiększać zdolności produkcyjne. Teraz Bruksela rozważa jego rozszerzenie oraz zwiększenie środków, co oznacza kolejne miliardy euro w obiegu europejskiej zbrojeniówki.
Dla Unii Europejskiej to element szerszej strategii budowania autonomii strategicznej. UE chce, aby europejska armia przyszłości opierała się na europejskim przemyśle. SAFE ma być jednym z narzędzi, które pozwolą ten cel zrealizować szybciej i w bardziej skoordynowany sposób.
SAFE. Polska między zakupami a produkcją
Polska wydaje na armię ponad 4 proc. PKB i konsekwentnie zwiększa potencjał militarny. To dziesiątki miliardów złotych na modernizację sił zbrojnych. Program SAFE mógłby stać się dla Warszawy finansowym wsparciem w tej ofensywie inwestycyjnej.
Jednocześnie pojawia się wyzwanie. Unia Europejska chce, aby środki z SAFE wzmacniały europejski przemysł obronny. Polska, która kupuje część uzbrojenia poza UE, będzie musiała pokazać, że potrafi nie tylko importować, lecz także produkować i współtworzyć technologie w ramach wspólnoty.
Zobacz także
Miliardy euro i pozycja w Unii Europejskiej
Dla Polski kontynuacja programu SAFE to coś więcej niż dostęp do pieniędzy. To gra o miejsce w europejskim łańcuchu zbrojeniowym. Jeśli krajowe zakłady zbrojeniowe i spółki technologiczne włączą się w projekty finansowane przez UE, mogą stać się trwałym elementem wspólnego systemu obronnego.
W przeciwnym razie Polska pozostanie głównie odbiorcą sprzętu, nawet jeśli formalnie będzie jednym z największych wydatkujących na armię państw w Unii. Program SAFE może więc wzmocnić polski przemysł albo obnażyć jego ograniczenia.
Polska Armia i polityka wpływu
W kontekście napiętej sytuacji bezpieczeństwa w Europie temat zbrojeń przestał być wyłącznie techniczną debatą. Program SAFE wpisuje się w szerszą politykę Unii Europejskiej, która chce pokazać, że potrafi reagować wspólnie i skutecznie.
Polska znajduje się w centrum układanki. Jako państwo graniczne i jeden z liderów pod względem wydatków na armię, ma argumenty, by domagać się większego udziału w unijnych środkach. SAFE może stać się kolejnym testem, czy Warszawa potrafi przełożyć swoje ambicje militarne na trwałą pozycję w strukturach obronnych Unii Europejskiej.
