
Czy U-Boot lub korweta wystarczą, by zamknąć temat wojennych krzywd? Wolfgang Ischinger, wpływowy niemiecki dyplomata, kładzie na stole zaskakującą propozycję. Wprost przyznaje, że kwestia reparacji "wisi nad głowami" Berlina i sugeruje, by Niemcy – w geście uznania Polski za państwo frontowe – po prostu sprezentowały nam ciężki sprzęt wojskowy.
Niemiecki dyplomata Wolfgang Ischinger uważa, że Niemcy mogłyby w związku z nierozwiązaną kwestią reparacji wojennych sprezentować Polsce sprzęt wojskowy. Przykłady? Łódź podwodna, korweta lub lub parę czołgów.
"Polska jest państwem frontowym. Ciągle wisi nam nad głową kwestia reparacji, która z polskiego punktu widzenia jest nierozwiązana. A gdyby tak Niemcy w ramach uznania frontowej roli Polski sprezentowały jej łódź podwodną, fregatę lub kilka czołgów?" – zapytał Ischinger w wywiadzie opublikowanym w niedzielę na portalu "Die Welt".
"Polski potencjał obronny chroni także nas. Mamy obecnie dużo pieniędzy na obronę – niewielka część zostałaby przekazana Polsce. Uważam, że to świetny pomysł" – mówił niemiecki dyplomata, który w tym roku ponownie kierował będzie Monachijską Konferencją Bezpieczeństwa. Ujawnił, że autorem pomysłu jest Janusz Reiter, były ambasador Polski w Niemczech i w USA.
"Lęk przed niemiecką dominacją"
Ischinger wyjaśnił,że w ten sposób Berlin zasygnalizowałby swoim partnerom, iż Niemcy nie inwestują w zbrojenia w celu zdobycia dominującej roli, lecz aby uczynić Europę zdolną do obrony. Jak dodał, plany rządu, aby Bundeswehra stała się najsilniejszą konwencjonalną armią Europy, nie jest celem samym w sobie, lecz służy obronie kontynentu.
Ischinger zwrócił uwagę na obawy w krajach sąsiadujących z Niemcami, że olbrzymie inwestycje w sektor zbrojeniowy mogą doprowadzić do niemieckiej dominacji w Europie. "W najbliższych latach Niemcy wydawać będą na zbrojenia dwa razy więcej niż Francja. W rozmowach w Paryżu czy też w Polsce wyczuwam czasami powrót dawnych lęków przed niemiecką dominacją" – powiedział Ischinger.
Jego zdaniem w Europie powinien powstać jednolity rynek zbrojeniowy z udziałem Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Polski i Włoch, "ewentualnie też Turcji". Warunkiem wzrostu znaczenia Europy w polityce światowej jest odejście od zasady jednomyślności w UE. Jednomyślność w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa nie zapewnia skutecznej obrony w czasach wojny. Jeżeli ze względu na sprzeciw Viktora Orbana nie uda się przeprowadzić tej zmiany, pozostaje jedynie "Europa dwóch prędkości" – powiedział Ischinger w wywiadzie dla "Die Welt".
Opracowanie: Jacek Lepiarz
Zobacz także
