Kobieta na zakupach, flagi Polski i Niemiec. DW sprawdziło, w którym kraju łatwiej utrzymać się za płacę minimalną.
Deutche Welle porównało ceny w Niemczech i w Polsce, sprawdzając, gdzie łatwiej utrzymać się singlowi na płacy minimalnej. Fot. Ultraskip/Shutterstock

Niemcy są na czwartym miejscu w UE pod względem wysokości płacy minimalnej. Polska plasuje się na dziewiątym miejscu. Ale jaka jest rzeczywiście siła nabywcza w obu krajach? DW sprawdza.

REKLAMA

Od 1 stycznia 2026 w Polsce i w Niemczech wzrosły minimalne stawki za pracę. Polski pracownik dostaje 4806 zł brutto, jeśli jest zatrudniony na pełen etat. Jeśli zaś pracodawca płaci mu wedle przepracowanych godzin, na przykład w ramach umowy zlecenia, to musi to być co najmniej 31,40 zł brutto za godzinę. To wzrost o 90 groszy za godzinę w porównaniu z rokiem 2025.

W Niemczech płaca minimalna wzrosła w stosunku do ubiegłego roku o 1,08 euro i wynosi obecnie 13,90 euro brutto za godzinę pracy. W przeliczeniu na złotówki to około 59 zł, czyli niemal dwukrotność minimalnej stawki w Polsce. W ujęciu miesięcznym niemiecki pracownik zarabia ok. 2400 euro brutto (ok. 10 124 zł).

To, ile faktycznie niemiecki pracownik otrzyma na rękę, zależy od wielu czynników – przede wszystkim od klasy podatkowej, która uwzględnia m.in. stan cywilny zatrudnionego, zarobki partnera lub partnerki czy posiadanie dzieci. Ponadto od pensji brutto odciągane są składki na ubezpieczenie zdrowotne, emerytalne i opiekuńcze oraz ubezpieczenie na wypadek bezrobocia. W przypadku przynależności religijnej pensja pomniejszana jest jeszcze o podatek kościelny.

Potrącanych z pensji pozycji jest zatem więcej niż w Polsce, gdzie od pensji brutto odejmuje się – oprócz podatku – składki ZUS: emerytalną, rentową oraz na ubezpieczenie zdrowotne i chorobowe.

Bezdzietny singiel na zakupach

Jako przykład w naszym zestawieniu posłużył statystyczny, bezdzietny singiel pracujący w Berlinie i Warszawie za najniższą stawkę. W Niemczech po odjęciu wszystkich składek i zaliczek otrzyma on ok. 1700 euro (7175 zł) na rękę, podczas gdy jego polski odpowiednik dostanie połowę tego, czyli 3605,85 zł.

Ale czy w Niemczech osoba pracująca za minimalną stawkę może pozwolić sobie na zakup dwukrotnie więcej produktów niż pracujący za najniższą krajową Polak? Postanowiliśmy to sprawdzić.

W tym celu porównaliśmy ceny kilkunastu produktów w sklepach Lidl w Berlinie i Warszawie. Z każdej kategorii wybraliśmy najtańsze produkty dostępne danego dnia w sklepie.

Ile kupi Niemiec, a ile Polak?

I tak statystyczny Niemiec za swoją całą pensję netto może kupić 6820 sztuk jajek (10 sztuk po 2,49 euro), Polak zaś 3436 szt. (10 szt. po 10,49 zł).

Mieszkaniec Berlina może sobie pozwolić także na 1789 litrów mleka (1 l za 0,95 euro), 1717 sztuk masła (0,99 euro za 250 g – standardowa kostka w Niemczech jest większa niż w Polsce) czy ok. 225 kg żółtego sera (1 kg za 7,56 euro).

W Polsce będą to odpowiednio: 1095 litrów mleka (1 l za 3,29 zł), 602 kostki masła (5,99 zł za 200 g) oraz 120 kg żółtego sera (1 kg za 29,99 zł).

Z porównania cen wynika, że Niemca zarabiającego najniższą pensję stać na wiele więcej, często może kupić prawie dwa razy tyle żywności co Polak.

Podobne trendy można zaobserwować wśród ogółu zarabiających. Z wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że siła nabywcza Polaków osiąga wskaźnik 66 (UE=100), a to oznacza, że realnie stać nas na ok. jedną trzecią mniej niż przeciętnego Europejczyka.

Dla porównania: Rumunia osiąga już wynik 73, a Niemcy – ponad 120, czyli prawie dwukrotnie więcej niż w Polsce.

Tańsze towary w Niemczech

W przypadku, gdy na niemieckiej półce sklepowej ten sam produkt jest tańszy niż w Polsce, ta różnica wzrasta – na korzyść niemieckiego portfela.

I tak, w niemieckim Lidlu znacznie tańsze niż w Polsce są na przykład olej i makaron. Berlińczyk z płacą minimalną może sobie pozwolić na 1006 litrowych butek oleju słonecznikowego (1 l za 1,69 euro), podczas gdy Warszawianin kupi za swoją minimalną pensję jedynie 343 litry (1 l za 10,49 zł), czyli niewiele ponad jedną trzecią tego, co zachodni sąsiad.

Najtańszy makaron, jaki znaleźliśmy w berlińskim Lidlu, kosztował 1,29 euro za kg, a w Polsce 7,99 zł. Oznacza to, że Niemiec może kupić 1317 kg makaronu, a Polak jedynie 451 kg – zatem ponad trzykrotnie mniej.

Kiedy Polaka stać na więcej?

Niemcy za to zdecydowanie więcej płacą za ziemniaki, cukier czy jabłka. Kilogramowe opakowanie kartofli kosztuje w berlińskim Lidlu 1,29 euro.

Statystyczny Niemiec z płacą minimalną może ich zatem kupić 1317 kg. W tym przypadku siła nabywcza jest porównywalna (2,99 zł/kg w Polsce) i dzięki temu Polak kupi porównywalną ilość ziemniaków, co jego sąsiad zza Odry, choć i w tym przypadku nieco mniej, bo 1205 kg.

Podobnie rzecz ma się z cukrem, który jest w Polsce o wiele tańszy – najtańszy w warszawskim Lidlu kosztował 2,69 zł za kilogram. Polskiego pracownika stać zatem na zakup 1340 kg miesięcznie. Tymczasem Niemiec – choć zapłaci za kilo cukru drożej, bo 0,99 euro – i tak będzie go mógł kupić znacznie więcej: aż 1717 kg.

Kolejny przykład to popularny w dyskontach filet z kurczaka. W Niemczech za 600-gramowe opakowanie tego mięsa trzeba zapłacić (bez promocji) ok. 6,79 euro. W rezultacie statystyczny niemiecki singiel w Berlinie może sobie pozwolić na 250 opakowań fileta. Jego warszawski odpowiednik kupiłby za swoją pensję 242 takie opakowania, mimo znacznej różnicy w cenie – 600 gramów w Warszawie kosztuje 14,80 zł, zatem dwukrotnie taniej niż w niemieckiej stolicy.

Używki: dużo korzystniej w Niemczech

Stosunkowo podobne ceny kawy (w Polsce kilogram najtańszego produktu kosztuje w Lidlu 59 zł, a w Niemczech 12,99 euro) dają podobny efekt: podczas gdy Niemiec może kupić miesięcznie ok. 130 kg kawy, Polak już tylko 61 kg.

Zadowoleni mogą być też niemieccy piwosze – za swoją miesięczną płacę minimalną kupią 3090 półlitrowych puszek tego trunku w cenie 0,55 euro. Polscy zwolennicy piwa kupią zaś 1025 półlitrowych puszek w cenie 2,99 zł każda.

Z danych Destatis wynika, że ceny napojów alkoholowych w Niemczech w październiku 2025 znajdowały się 14 procent poniżej średnich cen w UE (tylko we Włoszech było taniej), zaś w Polsce były 9 procent powyżej unijnej średniej.

Czy singla stać na wynajem mieszkania?

To, ile ostatecznie zostaje w portfelu, zależy jednak od ogólnych kosztów utrzymania. Niemal 85 proc. Berlińczyków mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. Żelazna zasada, że na czynsz powinno wydawać się nie więcej niż jedną trzecią swoich miesięcznych zarobków, szczególnie w dużych miastach Niemiec, już dawno przestała obowiązywać. Zwłaszcza ci, którzy dopiero niedawno zawarli umowy najmu, muszą płacić znacznie więcej od osób wynajmujących mieszkanie od wielu lat. W tym pierwszym przypadku czynsz może pochłonąć nawet połowę pensji.

Według ostatniego oficjalnego zestawienia czynszów w Berlinie z 2024 roku średni czynsz wynosił 7,21 euro za metr kwadratowy. Jednak zgodnie z danymi portalu Mietspiegeltabelle.de, szacującego ceny najmu według aktualnych cen na rynku, w 2025 roku wynajęcie 1 m kw. mieszkania w stolicy Niemiec kosztowało 16,26 euro. Lokale jednopokojowe kosztowały nawet ponad 18 euro za m kw.

Czyli berliński singiel za 30-metrową kawalerkę zapłaci przynajmniej 540 euro (bez opłat). Przy czym pamiętać należy, że mieszkania w Niemczech zwykle są sporo większe pod względem metrażu niż w Polsce. Z powodu kryzysu na rynku nieruchomości trudno jest też wynająć lokum, nawet jeśli posiada się wystarczające dochody.

W Polsce lokatorów nie chronią żadne przepisy ograniczające ceny najmu. Singiel zarabiający najniższą krajową w Warszawie musiałby wydać na wynajem kawalerki co najmniej trzy czwarte swoich dochodów. Cena metra najmu na prywatnym rynku w Warszawie wynosi około 80 zł, jest więc zbliżona do berlińskiej.

Do tego dodać trzeba opłaty za media, w tym prąd. Ten ostatni jest w Niemczech najdroższy w całej UE – podaje Eurostat. Gospodarstwo domowe musiało w ub. roku zapłacić średnio 38,3 centy za 1 kilowatogodzinę, podczas gdy w Polsce w przeliczeniu było to 26 centów.

Zasiłek mimo pracy

Z pomocą przychodzi im państwo, które oferuje liczne zasiłki i programy wspierające osoby o niskich dochodach. Według portalu Statista w 2025 roku z takiej formy pomocy korzystało w Niemczech 810 tysięcy pracujących osób.

W Polsce próg otrzymywania pomocy społecznej jest dużo niższy od najniższych zarobków, zatem nie ma szans na uzyskanie zasiłku tylko z powodu niskiej płacy.

Szacuje się, że minimalne wynagrodzenie pobiera obecnie od 2,2 mln do 3 mln z nieco ponad 15 mln pracujących osób w Polsce.

W Niemczech jest to według danych Destatis ok. 4,8 mln osób z 45,8 mln wszystkich pracujących.