
Przez wiele lat inwestorzy znali tylko jeden kierunek: z Niemiec do Polski. Obecnie coraz więcej polskich firm kupuje niemieckie przedsiębiorstwa – czytamy we "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
"Coraz więcej polskich firm przejmuje udziały w niemieckich przedsiębiorstwach średniej wielkości" – pisze w piątkowym (06.02.2026) wydaniu dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ("FAZ"). Gazeta przywołuje m.in. przykład producenta pojazdów szynowych Pesa, który niedawno przejął fabrykę tramwajów Heiterblick z Lipska, znajdującą się w stanie niewypłacalności. "Ku uciesze związku zawodowego IG Metall, nowy właściciel zamierza zwiększyć produkcję, a nie ją ograniczyć" – czytamy.
Strukturalny trend
Jak pisze dziennik, w Niemczech niewiele osób zna bydgoską Pesę. Jednak zaangażowanie tej firmy w Niemczech nie jest odosobnionym przypadkiem. "FAZ" dodaje, że szef polskiej ambasady w Berlinie, Jan Tombiński, postrzega to nawet jako "część szerszego, strukturalnego trendu".
Dziennik przypomina inne przykłady, przejęcia udziałów w niemieckich firmach średniej wielkości przez polskich inwestorów. Wśród nich są m.in. producent mebli MDD, który w listopadzie ub.r. przejął firmę Ceka w Hesji. Notowana na warszawskiej giełdzie Grupa Recykl kupiła za 10 mln euro we wrześniu Harzer Reifenhandel z Wernigerode, wiosną zaś polski Colian połączył się z borykającą się z problemami firmą Gubor, znaną z produkcji czekoladowych zajączków i Mikołajów. Takich przykładów jest więcej, m.in. w branży produkcji szkła czy producentów świec i akcesoriów domowych.
"FAZ" cytuje Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową w Warszawie, zdaniem której "podczas gdy niemieckie firmy inwestowały w Polsce przez dziesięciolecia, ten trend coraz bardziej się odwraca: polskie firmy rodzinne pewnie przejmują uznane marki w Europie Zachodniej".
"Anegdotyczne" przypadki
Jednak statystyki dotyczące bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Niemczech nie odzwierciedlają "dowodów anegdotycznych" – czytamy. Według "FAZ" może to wynikać z opóźnienia, z jakim Bundesbank gromadzi dane z bilansów firm lub ze stosunkowo niewielkich kwot inwestycji.
Jednocześnie statystyki dotyczące polskich firm w Niemczech sprawiają wrażenie, że ich zaangażowanie wydaje się większe niż jest w rzeczywistości – pisze dziennik. Gazeta przypomina, że w Niemczech zarejestrowanych jest 3200 polskich firm, zatrudniających prawie 25 tysięcy osób. Jednak zdaniem ekspertów wiele z nich to jednoosobowe firmy z branży rzemieślniczej, a połowa z nich mieści się w Berlinie i Brandenburgii.
Cytowany przez dziennik ekonomista Jürgen Matthes z Niemieckiego Instytutu Ekonomicznego (IW) twierdzi, że chociaż Niemcy stały się ostatnio bardziej atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów, to jednak polscy "nie odgrywają w tym prawie żadnej roli". Jego zdaniem jest wręcz przeciwnie, inwestycje trafiają z Niemiec do innych krajów – czytamy. Polska – według ekonomisty – plasuje się w pierwszej dziesiątce miejsc docelowych dla niemieckich firm.
Polska nadrabia zaległości
Z kolei polskie inwestycje w Niemczech stanowią mniej niż dwa promile całkowitych inwestycji bezpośrednich. Tym samym Polska plasuje się na 31 miejscu w rankingu krajów inwestujących w Niemczech. "Jednak sąsiedni kraj nadrabia zaległości, choć z niskiego poziomu" – czytamy. Jak pisze "FAZ", mimo iż ostateczne dane nie są jeszcze dostępne, można założyć, że w 2025 roku polskie firmy przejęły więcej niemieckich firm niż kiedykolwiek wcześniej. Trend ten ma się utrzymać w bieżącym roku.
Gazeta przypomina, że polskie firmy inwestują również na innych rynkach niż niemiecki. Wymienia m.in. przejęcie przez InPost brytyjskiego dostawcy usług pocztowych Yodel czy kupno sprzedawcy materiałów budowlanych Acdis z Francji przez grupę Selena.
Niemieckie problemy z sukcesją
Zdaniem Łukasza Chrabańskiego, prezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH), Niemcy pozostają dla Polaków atrakcyjne. "Polskie firmy nie pojawiają się jako sępy, ale często jako ratunek" – mówi "FAZ". Dodaje, że niemieckie firmy, szczególnie w finansowych tarapatach, "są stosunkowo niedrogie".
Chrabański zwraca też uwagę na inny aspekt: problemy z sukcesją 230 tysięcy firm w Niemczech. Jego zdaniem polskie firmy wnoszą "świeży kapitał", a jednocześnie są bliskie geograficznie i kulturowo, w przeciwieństwie np. do inwestorów z Chin.
Do grona historii o największym sukcesie dziennik zalicza wejście na niemiecki rynek w 2003 roku koncernu Orlen. Posiada on obecnie w Niemczech 600 stacji paliw, a jego przychody wyniosły blisko 4,5 mld euro. Innym przykładem jest pochodzący z Krakowa dostawca usług IT Comarch. Firma jest obecna w Niemczech od 1999 roku, zatrudnia łącznie 6,5 tys. osób w stu krajach. W ubiegłym roku przejęła zarządzanie programem bonusowym niemieckich kolei – informuje „FAZ”.
Opracowanie: Monika Stefanek.
Zobacz także
