Baryłki ropy na tle flagi Iranu
Przez sytuację na Bliskim Wschodzie ceny ropy mogą wystrzelić Fot. sina drakhshani/Unsplash, montaż: INNPoland

Napięcia na Bliskim Wschodzie znów wpływają na światowe rynki. Konflikt między USA i Izraelem a Iranem może oznaczać wzrost cen ropy, a w efekcie droższe paliwo i wyższe koszty dla polskich firm. Rynek obawia się, że zaostrzenie sytuacji szybko odbije się na stacjach paliw.

REKLAMA

Izraelski minister obrony Israel Katz określił działania w Iranie jako uderzenie prewencyjne. Eksperci obawiają się jednak dalszej eskalacji konfliktu, który może przypominać sytuację z 2025 roku, gdy po wcześniejszych starciach cena ropy WTI wzrosła w krótkim czasie o około 10 proc.

Napięcia na Bliskim Wschodzie uderzają w rynek ropy

Potencjalne zagrożenie wynika głównie z możliwości zakłócenia transportu surowca przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowego handlu ropą naftową.

Rynek surowców już wcześniej reagował na informacje o konflikcie. W piątek notowania ropy zaczęły rosnąć. Amerykańska ropa WTI podrożała do około 72,50 dolara za baryłkę, czyli o ponad 2,5 proc., natomiast ropa Brent zbliżyła się do poziomu 73 dolarów za baryłkę, rosnąc o niemal 3 proc. Ceny znalazły się tym samym w pobliżu rocznych maksimów, a zarazem najwyższego poziomu od siedmiu miesięcy.

Analitycy banku Barclays przewidują, że w przypadku dalszej destabilizacji regionu ropa może zdrożeć nawet do około 80 dolarów za baryłkę. Głębsze zaostrzenie konfliktu mogłoby oznaczać przekroczenie granicy 90 dolarów.

W przeszłości konflikty i napięcia na Bliskim Wschodzie często powodowały szybkie reakcje rynku ropy. Zwykle oznaczało to skok cen surowca o kilka, a czasem nawet kilkanaście procent w stosunkowo krótkim czasie, choć takie wzrosty zazwyczaj nie utrzymywały się długo.

Droższe paliwo i większe koszty transportu w Polsce

Jak wskazuje Wojciech Miklaszewski z firmy Finea, która specjalizuje się w finansowaniu branży TSL, cytowany przez portal Gazeta.pl, polskie przedsiębiorstwa muszą liczyć się z asymetrią zmian cen. Spadki cen ropy zwykle przekładają się na tańsze paliwo na stacjach z opóźnieniem, natomiast wzrosty pojawiają się szybciej. Zjawisko to na rynku określa się czasem jako efekt "rakiet i piórek".

Według jego szacunków podwyżka kosztów oleju napędowego o około 15 proc. może oznaczać dodatkowe wydatki rzędu 15-20 tysięcy złotych miesięcznie dla małej firmy transportowej posiadającej pięć pojazdów.

W przedsiębiorstwach z dziesięcioma samochodami ciężarowymi koszty mogą wzrosnąć nawet o ponad 30 tysięcy złotych miesięcznie.

Jeśli światowe ceny diesla wzrosną o około 15 proc., na polskich stacjach paliw możliwe jest pojawienie się ceny sięgającej 7 zł za litr. Według danych Reflex średnia cena oleju napędowego wynosi obecnie około 5,98 zł za litr i w ciągu tygodnia wzrosła o 6 groszy.

Średnia cena benzyny 95 to 5,73 zł za litr, a benzyny 98 – około 6,48 zł za litr. Oznacza to niewielki, kilkugroszowy wzrost w porównaniu z poprzednim tygodniem.