platformy naftowe
Orlen obudzi "Afrodytę". Polski gigant wchodzi do gry o najtrudniejsze złoża Północy Fot. Ben Wicks / Unsplash / Montaż: INNPoland.pl

Od niemal dwóch dekad złoże leżało odłogiem, odstraszając inżynierów ekstremalnymi warunkami. Teraz Orlen wchodzi do akcji i przejmuje 25 proc. udziałów w koncesji na Morzu Północnym. Zamiast rutynowych odwiertów, polski koncern i jego partnerzy szykują tam technologiczny poligon doświadczalny. Stawka jest wysoka – to niemal 2 miliardy metrów sześciennych gazu dla Polski.

REKLAMA

Złoże Afrodyta zostało odkryte jeszcze w 2008 roku. Przez lata jednak nikt nie kwapił się, by rozpocząć tam wydobycie. Powodem była wyjątkowo trudna geologia – tzw. złoża niekonwencjonalne charakteryzują się bardzo niską przepuszczalnością skał, a praca odbywa się tam pod gigantycznym ciśnieniem i w ekstremalnych temperaturach. Tradycyjne metody eksploatacji w takich warunkach po prostu nie przynosiły zadowalających efektów.

Złoże Afrodyta. Poligon doświadczalny na środku morza

Sytuacja uległa zmianie. Spółka Orlen Upstream Norway odkupiła od firmy Var Energi 25 proc. udziałów w koncesji PL293, na której znajduje się złoże Afrodyta.

Transakcja czeka jeszcze na standardowe zgody norweskiej administracji, ale docelowy układ sił wygląda następująco:

  • Equinor (operator koncesji) – 70 proc. udziałów.
  • Orlen Upstream Norway – 25 proc. udziałów.
  • Wellesley Petroleum – 5 proc. udziałów.
  • Partnerzy zdecydowali, że nie odłożą tego projektu na półkę. Zamiast tego wykonają specjalny odwiert rozpoznawczy i przetestują najnowsze techniki stymulacji produkcji.

    Jak podkreśla Wiesław Prugar z zarządu Orlenu ds. wydobycia, Afrodyta ma stanowić "poligon doświadczalny". Zdobyte tam unikalne doświadczenie i udoskonalone metody pracy mają posłużyć w przyszłości do zagospodarowania innych, równie trudnych zasobów.

    Orlen Upstream Norway. Matematyka, która się opłaca

    Walka z kaprysami natury ma głęboki sens biznesowy. Całkowite zasoby Afrodyty szacowane są na około 7,5 mld metrów sześciennych gazu. Do portfela Orlenu może z tego trafić blisko 1,9 mld metrów sześciennych.

    Co ważne, polski koncern zamierza rozegrać to wyjątkowo sprytnie pod kątem kosztów. Jeśli gaz z Afrodyty ostatecznie popłynie, jego wydobycie będzie mogło odbywać się przy użyciu pobliskiej instalacji Kvitebjorn. Orlen posiada już w niej udziały, co oznacza potężne synergie operacyjne i finansowe.

    Złoża gazu. Norweskie eldorado wciąż nieodkryte

    Inwestycja w Afrodytę to tylko wycinek większej układanki. Strategia koncernu do 2035 roku zakłada, że już za cztery lata (w 2030 r.) z norweskich złóż ma płynąć do Polski nawet 12 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie.

    Potencjał jest gigantyczny. Łączne zasoby odkrytych, ale wciąż niedotkniętych, niekonwencjonalnych złóż gazu na norweskich wodach szacuje się na ponad 800 mld metrów sześciennych. Orlen już teraz położył rękę na kolejnym kawałku tego tortu – w styczniu (w ramach rundy APA 2025) otrzymał propozycję objęcia 20 proc. udziałów w niezagospodarowanym dotąd złożu Victoria. To absolutny olbrzym, którego geologiczne zasoby szacowane są na 140 mld metrów sześciennych.

    Wygląda na to, że polska spółka zamierza otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii norweskiego przemysłu wydobywczego.