Minister energii Miłosz Motyka na tle mapy.
Napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie. Sytuacja może mieć znaczenie także dla rynku energii i bezpieczeństwa dostaw surowców. Minister energii Miłosz Motyka zabrał głos w sprawie. Fot. motykamilosz/X, montaż: INNPoland

Napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie. Sytuacja może mieć znaczenie także dla rynku energii i bezpieczeństwa dostaw surowców. Minister energii Miłosz Motyka zabrał głos w sprawie.

REKLAMA

Katarskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśliło, że eskalacja konfliktu zagraża bezpieczeństwu całego obszaru Zatoki Perskiej. Państwo to zastrzegło jednocześnie prawo do reakcji zgodnej z prawem międzynarodowym i proporcjonalnej do skali agresji.

Dla Polski sytuacja ma znaczenie ze względu na import skroplonego gazu LNG z Kataru, który jest jednym z ważniejszych dostawców surowca. Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z portalem money.pl uspokaja, że obecnie nie ma sygnałów wskazujących na ryzyko zerwania obowiązujących kontraktów gazowych.

Motyka uspokaja: kontrakty gazowe bez zagrożeń

Ministerstwo monitoruje sytuację w zakresie dostaw LNG. – Dostawy LNG z Kataru w 2025 r. stanowiły około 20 proc. wszystkich dostaw LNG. W przypadku wystąpienia zagrożenia dla dostaw brakujący wolumen zostanie pozyskany na rynku spot – powiedział Motyka.

W 2025 roku Polska sprowadziła z Kataru ok. 2 mld m3 gazu, co czyniło ten kraj drugim największym źródłem importu surowca. Więcej gazu ok. 5,6 mld m3 pochodziło ze Stanów Zjednoczonych. Łączne roczne zużycie gazu w Polsce szacowane jest na 18-20 mld m3, dlatego dywersyfikacja dostaw pozostaje kluczowym elementem bezpieczeństwa energetycznego.

Eksperci rynku surowców wskazują, że znaczenie Kataru dla Polski wynika nie tylko z wolumenu dostaw, lecz także z roli, jaką LNG odgrywa w systemie energetycznym. Po sezonie zimowym zapotrzebowanie na gaz w Europie spada, co zmniejsza presję na natychmiastowe zakupy.

Jednocześnie magazyny gazu w Europie nie są jeszcze mocno wypełnione po zimie, dlatego przed kolejnym sezonem grzewczym może być konieczne ich uzupełnienie.

Gdyby pojawiły się problemy z dostawami, Polska mogłaby zwiększyć import z innych kierunków, na przykład z USA lub z rynku globalnego. Takie rozwiązania mogą jednak oznaczać wyższe koszty, a obecnie trudno dokładnie przewidzieć przyszłe zmiany cen gazu.

Stanowisko w sprawie dostaw surowców przedstawiła również spółka Orlen, która podkreśla, że od wielu lat prowadzi strategię dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia. Ropa wykorzystywana w rafineriach koncernu pochodzi z różnych regionów świata – między innymi z obszaru Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, a także ze Skandynawii oraz z krajowego wydobycia.

Transport surowców przez Cieśninę Ormuz

Duża część ropy trafia do Orlenu na podstawie wieloletnich umów z Saudi Aramco i Equinor. Brakujące ilości koncern dokupuje na bieżąco na rynku. Firma nie podaje jednak dokładnych informacji, ile surowca pochodzi z poszczególnych krajów czy kontraktów.

Orlen przypominał już w czerwcu 2025 r., po wcześniejszych amerykańskich atakach na irańskie instalacje jądrowe, że z Bliskiego Wschodu sprowadza ropę w ramach umowy z Saudi Aramco, a gaz na podstawie kontraktu katarskiego. Wówczas zaznaczano, że przez Cieśninę Ormuz transportowane jest wyłącznie LNG.

W ostatnich dniach napięcie w regionie ponownie wzrosło. Według doniesień medialnych część tankowców ogranicza tranzyt przez Cieśninę Ormuz, a niektóre jednostki zawróciły lub oczekują przed wejściem do wąskiego przesmyku łączącego Zatokę Perską z Zatoką Omańską. Szlakiem tym przepływa około 20 proc. światowych dostaw ropy.

Pojawiły się również ostrzeżenia dla statków operujących w regionie oraz zalecenia części państw, by czasowo unikać tego akwenu.

Spółka zapewnia jednak, że obecnie nie widzi zagrożenia dla dostaw ropy do swoich rafinerii. Jednocześnie deklaruje stałe monitorowanie sytuacji i analizę jej wpływu na globalny rynek surowców energetycznych.

Źródło: Money.pl