
Jeden lokator, pół miliona złotych długu i miasto, któremu kończy się cierpliwość. Olsztyn tonie w zaległościach czynszowych, których uregulowanie mogłoby zrewolucjonizować mieszkalnictwo w stolicy warmińsko-mazurskiego. Urzędnicy ruszają do ofensywy i wyciągają najcięższe działa wobec najemców, którzy nie płacą..
Pół miliona złotych – tyle wynosi dług zaledwie jednego lokatora w mieście. Olsztyn mierzy się z gigantyczną dziurą w budżecie przez najemców mieszkań komunalnych, którzy nie płaczą czynszu. Zaległe kwoty idą w dziesiątki milionów, a urzędnicy tracą cierpliwość do dłużników.
Olsztyn ma problem z nieuczciwymi najemcami. Rekordzista winien miastu fortunę
Olsztyn mierzy się z gigantycznym problemem nieopłaconych czynszów. Jak podaje portal "Gazety Olsztyńskiej" najbardziej zadłużony lokator winien jest miastu ponad 510 tys. zł. To jednak tylko część szerszego zjawiska – bazowe zaległości najemców w Olsztynie sięgają łącznie niemal 49 mln zł, a z uwzględnieniem odsetek i kosztów dodatkowych, kwota ta wzrasta do porażających 85 mln zł.
Urzędnicy tłumaczą, że gdyby zaległe pieniądze wróciły do kasy miasta, Olsztyn mógłby wyremontować blisko 600 lokali komunalnych. Skalę niewykorzystanego potencjału najlepiej obrazuje porównanie z ubiegłym rokiem: w 2025 roku miasto odnowiło tylko 49 mieszkań. Odzyskanie długu pozwoliłoby więc na wykonanie prac, które przy obecnym tempie zajęłyby ponad dekadę.
Zobacz także
Olsztyn kontra nieuczciwi najemcy. Finansowy "wilczy bilet"
Olsztyn wyciąga ciężkie działa – najemcy zalegający z opłatami trafiają teraz do rejestru Biura Informacji Gospodarczej (BIG). Pierwsza fala pism z żądaniem zapłaty już została wysłana. Dla dłużników to jasny sygnał: brak wpłaty oznacza "wilczy bilet" w świecie finansów.
Konsekwencje wpisania na czarną listę będą dotkliwe:
Lokatorzy na gapę. 80 proc. na minusie
– Przez lata ściąganie zadłużenia było nieskuteczne, więc teraz musimy nadrobić te zaległości – mówi wiceprezydent Olsztyna Marcin Szwarc, cytowany przez serwis "Gazety Olsztyńskiej".
Statystyki są bezlitosne: gmina zarządza pulą około 3,6 tys. mieszkań, a w niemal 80 proc. z nich lokatorzy nie płacą czynszu na czas. Ten finansowy deficyt nie jest stały – co roku dług powiększa się o 4 mln zł. Ratusz zapowiada jednak, że to nie koniec walki o miejskie pieniądze i będzie systematycznie sprawdzać, jak nowe metody walki z niepłaceniem rachunków sprawdzają się w praktyce.
