Olsztyn i przekreślone polskie banknoty w dłoni. Olsztyn stracił 12,5 miliona złotych dotacji. Pieniądze na ochronę w sytuacjach kryzysowych przepadły
Olsztyn stracił 12,5 miliona złotych dotacji. Pieniądze na ochronę w sytuacjach kryzysowych przepadły Fot. Janusz Lipinski / RomanR / Shutterstock

Olsztyn musi oddać aż 12,5 miliona złotych dotacji na obronę cywilną. Ratusz nie poradził sobie z procedurami i nie kupił niezbędnego sprzętu ratunkowego dla mieszkańców. Zamiast wziąć przykład z Ełku czy Elbląga miasto zaprzepaściło grube miliony.

REKLAMA

Olsztyn musi zwrócić 12,5 miliona złotych dotacji na obronę cywilną. Ratusz stolicy warmińsko-mazurskiego nie podołał i nie wykonał żadnego z wymaganych zadań.

Miliony na obronę cywilną przeszły koło nosa

Jak informuje portal Radia Olsztyn, miasto w ubiegłym roku dostało dotację 12,5 miliona złotych z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Rządowy program z dotacjami ma pomagać samorządom przygotowywać się na sytuacje kryzysowe i zagrożenia. Władzom miasta jednak nie udało się kupić odpowiedniego sprzętu z przeznaczonych na to pieniędzy.

– To rzeczywiście były trudne pieniądze dla wielu samorządów, szczególnie większych, dlatego że te przetargi były organizowane na innym poziomie, na poziomie unijnym i wówczas rzeczywiście ten okres wyłonienia wykonawców, a później dostępności sprzętu powodował, że większe samorządy miały duże trudności. Nie chcę tutaj usprawiedliwiać władz Olsztyna, dlatego że Elbląg sobie świetnie poradził, Ełk również przystąpił bardzo mocno do działania – tłumaczy wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król w audycji Radia Olsztyn.

Miały być agregaty i beczkowozy

Jak podaje portal Twój Kurier Olsztyński, ratusz Olsztyna mógł pokusić się o 12,5 miliona złotych z dotacji jednak jedyne, co zrobiono, to złożono dwa wnioski na łączną sumę 3 534 400 złotych. Przyjęty został jednak tylko jeden na kwotę  2 004 100 złotych.

Zamówienie obejmowało dostawę awaryjnego zasilania w postaci agregatów prądotwórczych dla MPEC i dwóch przepompowni ścieków (P-3 w Olsztynie oraz P-10 w Kieźlinach). Dodatkowo uwzględniono w nim zapotrzebowanie PWiK na pięć mobilnych zbiorników o pojemności 5 tys. litrów do dystrybucji wody pitnej.

Pieniądze oddane za późno. Stracili na tym również inni

O tym, jak ważne są takie inwestycje, przypomina awaria wodociągów w Olecku, o której pisaliśmy tutaj. Olsztyn jednak nie zrealizował żadnego z zakupów objętych wnioskiem. Dodatkowo zwrócił pieniądze tak późno, że przepadły one również dla innych samorządów.

– Niestety zwrócenie funduszy w takim okresie uniemożliwiało ich przekazanie innym samorządom – mówi Szymon Tarasewicz, rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego, cytowany przez tko.pl.

Gęste tłumaczenia ratusza, a inne miasta dały radę

Według stanowiska władz miasta, projekt upadł z kilku konkretnych powodów. Problemami miała być m.in. słaba dostępność sprzętu, krótki termin na realizację czy brak zabezpieczenia pieniędzy wkładu własnego.

–  Na etapie planowania i uchwalania budżetu na 2025 rok, miasto Olsztyn nie posiadało informacji o planowanym wdrożeniu programu – twierdzi Paweł Micek, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Olsztyna, cytowany przez tko.pl.

Jednak jak wiemy z wypowiedzi wojewody, inne miasta takie jak Ełk czy Elbląg poradziły sobie z inwestycjami o wiele lepiej i nie muszą zwracać pieniędzy z dotacji.