
Akcje Orlenu powinny rosnąć jak na drożdżach: sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal nie jest pewna, do tego cena za ropę Brent wynosi już ponad 100 dolarów. Co więc zniechęca inwestorów paliwowego giganta? Rząd. Chodzi o ceny maksymalne paliw, które, choć cieszą kierowców, spowalniają pęd giełdowych byków.
Akcje Orlenu nadal powinny zyskiwać na wartości. Nie dzieje się tak, gdyż rząd ruszył na pomoc kierowcom. Co jest dobre dla konsumentów, niekoniecznie jednak cieszy inwestorów.
Ceny akcji Orlenu, czyli miało być tak dobrze...
Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie sprawił, że jedna akcja Orlenu zdrożała ze 120 zł (ile kosztowała przed początkiem marca) do 136 zł (17 marca). Na tym szturm byków się zakończył i od tego czasu papiery wartościowe Orlenu lekko tanieją. Dlaczego?
Najpierw wyjaśnijmy, z jakiego powodu Orlen zyskiwał dzięki wojnie. Wyższe ceny ropy oznaczają potencjalnie wyższe przychody ze sprzedaży produktów rafineryjnych, a to przełożyć powinno się na lepsze wyniki finansowe spółek takich jak nasz polski czempion.
Problemem dla inwestorów okazało się to, że mniej więcej w połowie marca zaczęto sugerować, że konflikt na Bliskim Wschodzie powoli się kończy. Wskazywano nie tylko na chaotyczne wypowiedzi Donalda Trumpa, ale też na dane dotyczące pocisków do obrony przeciwlotniczej: tych sojuszowi amerykańsko-izraelskiemu miało wystarczyć na około dwa tygodnie. I faktycznie, od początku kwietnia widzieliśmy deeskalację wojny USA i Izraela przeciw Iranowi.
Do tego w Polsce – i chyba to stanowi większy problem dla wyceny spółki – jeszcze przed świętami wielkanocnymi rząd przegłosował regulacje, które ograniczają skoki cen paliw. Wprowadzono ceny maksymalne. To potencjalnie zmniejszy wyniki finansowe Orlenu.
Jak wskazał analityk XTB Mikołaj Sobierajski, "w tym samym czasie na rynku zaczęła narastać kolejna warstwa niepewności związana z polityką fiskalną".
"Zapowiadany podatek od nadmiarowych zysków, czyli tzw. windfall tax, staje się istotnym elementem dyskusji inwestycyjnej. Minister finansów Andrzej Domański wskazał, że założenia projektu mogą być gotowe pod koniec kwietnia, co rynek interpretuje jako sygnał, że sektor energetyczny pozostaje w centrum zainteresowania fiskusa", dodał w komunikacie firmy.
Co to w praktyce oznacza? To, że nawet jeśli spółki takie jak Orlen wygenerują ponadprzeciętne wyniki, część ich zysków zostanie pomniejszona podatkiem.
Zobacz także
"W efekcie nakładają się na siebie dwa przeciwstawne procesy. Z jednej strony mamy silne otoczenie makroekonomiczne wspierane wysokimi cenami ropy, które historycznie działało na korzyść wyników Orlenu. Z drugiej strony coraz bardziej widoczna jest ingerencja regulacyjna i fiskalna, która ogranicza możliwość pełnego wykorzystania tego cyklu i zwiększa niepewność co do struktury przyszłych przepływów pieniężnych". ostrzega analityk XTB.
Kurs Orlenu... jest nudny
Efekty widać na wykresie. W czasie czwartkowej sesji jedną akcję spółki można nabyć za ok. 130 zł, czyli mniej więcej po takiej samej cenie co o godzinie 9, gdy rynki startowały. W skali 30 dni cena także mocno się nie zmieniła.
