Dom podcieniowy (zdjęcie poglądowe).
Dom podcieniowy (zdjęcie poglądowe). FB / Olenderski Park Etnograficzny

Na Żuławach konsternacja. Jeden z domów podcieniowych, stanowiących unikalny na skalę Europy symbol tego regionu, czeka przeprowadzka pod Toruń. To tam działa park etnograficzny, który pozyskał pieniądze na to, by zabytek stojący we wsi Stalewo odkupić, rozebrać i przenieść do skansenu w Wielkiej Nieszawce. Okazuje się bowiem, że na Żuławach nikt przez lata nie chciał się pięknym domem na poważnie zająć.

REKLAMA

Żuławy podcieniami stoją... dopóki zabytki się nie rozsypią

Żuławy to z pewnością nie jest region wymieniany jednym tchem obok Mazur, Karkonoszy, wyspy Wolin czy Puszczy Białowieskiej wśród najsłynniejszych atrakcji turystycznych Polski. Trudno się dziwić: najniżej położona nadwiślańska kraina geograficzna ma dość monotonny krajobraz i mija się ją głównie podróżując z Warszawy do Trójmiasta albo kierując się na wczasy na Mierzei Wiślanej.

Jednak Żuławy mają swoje grono fanów (w sporej mierze z zagranicy), zwłaszcza za sprawą swojej unikatowej historii. A jej elementami są właśnie domy podcieniowe.

Podróżując po Żuławach możemy zobaczyć spore podobieństwa tamtejszych terenów do tego jak wygląda Holandia. Jeśli macie takie skojarzenie, to jest ono absolutnie słuszne, bo to pochodzący z Niderlandów mennonici przybyli przed wiekami w okolice Delty Wisły, żeby wykorzystać swoje umiejętności hydrologiczne do zagospodarowania trudnych żuławskich terenów.

To ich dziedzictwem są domy podcieniowe, charakteryzujące się przede wszystkim specyficznym frontem, na którym dach nad gankiem jest podtrzymywany przez drewniane filary.

Domy podcieniowe są ozdobą takich wsi jak Drewnica, Żuławki czy Żelichowo. Tam znaleźli się ludzie, którzy byli w stanie zainwestować w ich konserwację i zachowanie dla potomnych (idealnym przykładem jest gospoda Mały Holender, absolutna perełka regionu).

Jednak nie jest to norma. Wiele żuławskich domów podcieniowych jest w bardzo złym stanie, popada w ruinę i tęsknie wypatruje nowego właściciela, który miałby w sobie i pasję, i pieniądze, by budynek odrestaurować. Jednym z takich miejsc był dom podcieniowy w Stalewie.

logo
źródło: FB Olenderski Park Etnograficzny

Stalewo czekało latami na nabywcę. Kujawy kupiły zabytek z Żuław

Wystawiony na sprzedaż 10 lat temu, a zbudowany w 1751 roku budynek nie przyciągał do siebie potencjalnych inwestorów. Stalewo jest trochę na końcu świata, to wioska gdzieś między Elblągiem a Malborkiem, położona przy lokalnej drodze, nie oferująca niczego poza świętym spokojem (i tak zakłócanym przez loty myśliwców z pobliskiej bazy lotniczej). Piękny, zdobiony dom podcieniowy z roku na rok więc popadał w ruinę, bez nadziei na przyszłość, aż nagle pojawił się kupiec.

Tym kupcem okazał się Olenderski Park Etnograficzny w Wielkiej Nieszawce. Na jego terenie jest skansen, w którym prezentowane jest dziedzictwo osiadłych w Polsce mennonitów. W konkursie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego park uzyskał blisko 350 tysięcy złotych na zakup (wartego ok. 400 tysięcy złotych) domu podcieniowego ze Stalewa.

Jego przeniesienie ma zainaugurować specjalny żuławski sektor na terenie skansenu, co oznacza, że takich przeprowadzek z Żuław do Kujaw może być więcej.

– W tym roku musimy dopiąć kwestie formalne związane z samym zakupem obiektu. Bezpośrednio po zakupie przystąpimy do opracowania kompleksowej dokumentacji konserwatorskiej oraz opracowania projektu rozbiórki. W międzyczasie będziemy się starali o pozyskanie środków na translokację obiektu. W tym momencie trudno założyć, kiedy obiekt będzie udostępniony na terenie Parku – mówi szefowa Olenderskiego Parku Etnograficznego Anna Maślak.

Na Żuławach żal za domem podcieniowym

Kiedy park w Wielkiej Nieszawce pochwalił się dotacją i otrzymaną szansą na uratowanie budynku, w sieci pojawiły się komentarze ludzi z Żuław, a ze sporej ilości z nich wylewa się żal.

"Zabierzecie jeden z najcenniejszych domów żuławskich z Żuław na... Kujawy. W Stalewie jest to nie tylko dom, to też kontekst miejsca, a ten zostanie bezpowrotnie zniszczony. To nie jest dobra wiadomość" – napisał Bartosz. "Zabytek przetrwa, ale Żuławy stracą bezpowrotnie kolejny dom podcieniowy... Niby dobra wiadomość, choć uczucia mieszane" – dodał Amadeusz.

W dyskusji głos zabrała prawnuczka dawnych właścicieli domu w Stalewie, która cieszy się, że budynek przestanie wreszcie stać i marnieć, tylko zyska swoją nową historię. – Skoro nie widziano innej możliwości, to lepiej, aby był w muzeum, niż żeby całkowicie się rozpadł z powodu braku remontu i związanej z wymogami konserwatora zabytków renowacji – napisała pani Paulina. Zaznaczyła, że dla Żuław jest to jednak strata cennego historycznie obiektu.

Problem polega na tym, że na Żuławach nie ma kompleksowego programu ochrony domów podcieniowych. Choć te są główną atrakcją regionu, to są w stanie przetrwać tylko wtedy, jeśli trafią w ręce ludzi z pasją, którzy albo mają pieniądze, albo są w stanie zdobyć finansowanie na remont i utrzymanie takiego obiektu.

Żuławy nie mają też swojego parku etnograficznego, do którego można by przenieść budynki osierocone, nie mogące się doczekać nowych właścicieli.

logo
źródło: Facebook / Gospoda Mały Holender w domu podcieniowym na Żuławach

Okazuje się więc, że dla niektórych domów podcieniowych jedynym ratunkiem jest ich ostrożna rozbiórka, a następnie kosztowne przenosiny i zbudowanie na nowo w odległym o 200 kilometrów skansenie.

Historia ze Stalewa powinna być sygnałem dla władz województw, na terenie których leżą Żuławy – pomorskiego i warmińsko-mazurskiego – żeby zastanowić się nad tym, czy aby na pewno kujawsko-pomorskie jest dobrym miejscem na pielęgnowanie ich wielowiekowej kultury. Czas ucieka, a wiele domów podcieniowych wcale nie ma go już tak dużo.