
Miliard zebranych opakowań w zaledwie kilka miesięcy – polski system kaucyjny bije rekordy popularności. Choć większość z nas regularnie odwiedza butelkomaty, część opakowań wciąż nie wraca do obiegu. Co dzieje się z pieniędzmi z nieodebranych kaucji i dlaczego firmom opłaca się prowadzić ten system, nawet jeśli oficjalnie na nim nie zarabiają?
System kaucyjny obowiązuje w Polsce już kilka miesięcy. W tym czasie udało się zebrać już ponad 1 miliard opakowań w 57 tysiącach punktów zwrotu. A co jeśli jednak nie oddasz puszki czy butelki? Gdzie trafiają pieniądze z kaucji, która nie trafiła do butelkomatu? Ministerstwo Klimatu i Środowiska daje odpowiedź.
Miliardy opakowań w tysiącach butelkomatów
Aktualne statystyki (z początku maja 2026 roku) potwierdzają sukces systemu: w 57 tys. punktach zbiórki zgromadzono już okrągły miliard opakowań. Co ciekawe, jak czytamy w komunikacie Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Polacy najchętniej korzystają z nowoczesnych rozwiązań – aż 81 proc. zwrotów odbyło się przy użyciu automatów kaucyjnych, które są dostępne w 12,5 tys. miejsc w całym kraju.
Sukces zbiórki to w dużej mierze zasługa małych sklepów – stanowią one 56 proc. sieci, mimo że ich udział w systemie jest całkowicie dobrowolny. Choć obowiązek dotyczy tylko obiektów powyżej 200 m2, to aż 32 tys. mniejszych placówek zdecydowało się przyjmować opakowania, ułatwiając mieszkańcom dostęp do recyklingu.
Jednak jak wygląda system od środka? Co z butelkami, które nie trafią do zwrotu?
Warto podkreślić, że kaucja nie przynosi sklepom zysków finansowych ani innych korzyści. Pobierając opłatę od klienta, sprzedawca jedynie odzyskuje środki, które wcześniej wyłożył przy zakupie towaru od dostawcy. Nad całością tych rozliczeń ma czuwać operator, który prowadzi rygorystyczną ewidencję i dba o to, by każda złotówka w systemie była dokładnie zaksięgowana.
Zobacz także
Prawidłowości rozliczeń pilnują również sami uczestnicy rynku, ponieważ każdemu zależy na odzyskaniu wyłożonych pieniędzy. Dzięki temu system ma kontrolować się oddolnie: od klienta zwracającego butelkę, po producenta wprowadzającego towar. Cały obieg pieniędzy jest bezpośredni i nie przewiduje mechanizmu zwrotów wstecznych.
Tajemnica nieodebranych środków
Co się dzieje, jeśli nie oddamy opakowania do automatu lub punktu zwrotu? Gdy butelka lub puszka nie trafią z powrotem do recyklingu, przypisane do nich środki tworzą tzw. kaucję nieodebraną. Pieniądze te nie zasilają jednak kont operatorów jako czysty zysk. Po zamknięciu roku są one w całości przekazywane na utrzymanie całej infrastruktury. Finansowany z nich ma być transport surowców, procesy administracyjne oraz wypłaty dla sklepów (tzw. handling fee), które stanowią rekompensatę za nakład pracy związany z przyjmowaniem opakowań.
A czy operatorzy coś z tego mają? Finansowanie działalności operatora opiera się na dwóch głównych filarach: wpłatach od producentów oraz środkach uzyskanych ze sprzedaży odzyskanych surowców. Ważnym elementem są również pieniądze ze wspomnianej kaucji nieodebranej.
Dlaczego system musi być non-profit?
Operatorzy mają funkcjonować jednak jako podmioty typu non-profit. Oznacza to, że każda wypracowana nadwyżka jest ponownie inwestowana w system. Taki model ma gwarantować maksymalną przejrzystość finansową oraz sprawiać, że priorytetem pozostaje efektywność zbiórki.
Jeżeli zbiórka opakowań nie przynosi zysków, to z jakiej racji działają operatorzy? Wynika to z unijnych przepisów. Producenci napojów muszą odzyskiwać określony procent opakowań. Jeśli tego nie zrobią, płacą ogromne kary, tzw. opłaty produktowe. W takim układzie bardziej opłaca się założyć sprawne systemy non-profit, niż płacić wielkie sumy za ich brak.
