Karta rowerowa z hulajnogą w Rzeszowie. Nowatorski projekt dla całej Polski. Człowiek na hulajnodze, droga z pachołkami i znak zakazu jazdy na hulajnodze.
Karta rowerowa z hulajnogą w Rzeszowie. Nowatorski projekt dla całej Polski Fot. Vlad Ispas / Nataly Klyuchinskaya / FotoRugenwaldeFX / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Mają być ekologiczną alternatywą dla aut, a bywają najkrótszą drogą na oddział ratunkowy. Codzienność na chodnikach to wciąż slalom między brawurą a niewiedzą użytkowników e-hulajnóg. Rzeszów uznał, że czas przestać liczyć na zdrowy rozsądek i bierze sprawy w swoje ręce. Czy śladem stolicy Podkarpacia pójdą inne miasta, w których piesi wciąż muszą mieć oczy dookoła głowy?

REKLAMA

Rzeszowski Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego wprowadza rewolucję w szkoleniu młodych. Jako pierwszy w kraju rozszerzył egzamin na kartę rowerową o obowiązkowe zajęcia z obsługi elektrycznych hulajnóg. To odpowiedź na rosnącą liczbę wypadków, chaos na drogach i brak przygotowania technicznego młodych osób. Czy Polska powinna pójść w ślady Rzeszowa?

Hulajnogi na placu manewrowym

Rozpędzeni, często bez kasku, nie widzący pieszych wokół siebie, a to wszystko na elektrycznej hulajnodze. To coraz częstszy widok spotykany na polskich drogach i chodnikach. Rzeszów postanowił walczyć z brawurą i brakiem wiedzy.

Jak podaje wp.pl, inauguracja nowatorskiego programu odbyła się 25 kwietnia, a w pierwszych zajęciach wzięło udział 20 uczniów rzeszowskich szkół średnich. Instruktorzy zrezygnowali z czysto teoretycznego podejścia na rzecz realnego bezpieczeństwa. Zamiast jedynie recytować paragrafy, skupiono się na tym, jak młodzi ludzie powinni zachowywać się w trudnych sytuacjach na drodze, korzystając z e-hulajnóg.

Prawny paradoks. Karta na wszystko, której nikt nie sprawdza

Przepisy obowiązujące od 2021 roku są jednoznaczne: dla nastolatków powyżej 13. roku życia to właśnie karta rowerowa stanowi jedyny dokument pozwalający na legalne poruszanie się hulajnogą elektryczną.

Mimo to, w polskim systemie prawnym wciąż brakuje dedykowanych kursów czy osobnych kategorii uprawnień dla tych pojazdów. Wprowadzenie elementów szkolenia z e-hulajnóg do programu karty rowerowej to szansa, by młodzi użytkownicy opanowali zasady ruchu drogowego nie tylko w teorii, ale i w praktyce.

Bilans tragicznego roku

Wypadki z udziałem hulajnóg to ciągły i rosnący problem. Jak podaje serwis Polskiego Radia 24, statystyki za rok 2025 są alarmujące: doszło do ponad 1160 wypadków, co oznacza znaczący skok w porównaniu z rokiem poprzednim. Wypadki te zebrały tragiczne żniwo, kończąc się śmiercią 11 osób.

Choć państwo podejmuje próby uregulowania chaosu – czego przykładem jest limit 13 lat wprowadzony 3 marca 2026 r. – rzeczywistość na chodnikach zdaje się ignorować paragrafy. Największym problemem pozostaje fakt, że karta rowerowa to dziś dokument "martwy", który rzadko bywa przedmiotem jakiejkolwiek kontroli.

Reanimacja "martwego" dokumentu

Zamiast mnożyć puste zakazy, warto tchnąć w przepisy nowe życie, włączając e-hulajnogi do programu szkolenia. Karta powinna być realną przepustką do ruchu, a nie zapomnianą karteczką. Rzetelny egzamin mógłby być dla młodych realną lekcją bezpieczeństwa i odpowiedzialności, a nie tylko formalnością odhaczoną w szkole.

Przez lata w Polsce panowała swoista martwa strefa: karta rowerowa automatycznie dawała prawo do korzystania z e-hulajnogi, mimo że nikt nie weryfikował, czy jej posiadacz potrafi bezpiecznie utrzymać równowagę lub czy zna przepisy specyficzne dla pojazdów elektrycznych. Nowy model edukacji w Rzeszowie ma skończyć z tym paradoksem, zamieniając formalny dokument w realne potwierdzenie kompetencji i umiejętności. Pomysłem mają być zainteresowane już inne miasta.