
Jako rodzic nie możesz dostać mandatu za jazdę hulajnogą, ale możesz dostać karę. I to do 5000 zł. Od 3 marca przepisy są jasne: jeśli pozwolisz dziecku, które nie spełnia wymogów, wsiąść na hulajnogę elektryczną, ponosisz za to konsekwencje.
W czasie gdy świat żyje nagłówkami o wojnie w Ukrainie czy konflikcie USA i Iranu, polskie prawo skupia się na czymś znacznie bliższym. Chodzi o bezpieczeństwo dzieci na drodze.
Hulajnoga elektryczna tylko od 13 lat. Koniec swobodnej jazdy dzieci
Od 3 marca osoby poniżej 13. roku życia nie mogą poruszać się hulajnogą elektryczną po drodze. Wyjątek? Strefa zamieszkania i wyłącznie pod opieką osoby dorosłej. Do tej pory wystarczyło ukończyć 10 lat. Teraz granica została podniesiona.
Co więcej, dzieci w wieku 13–17 lat muszą posiadać kartę rowerową lub odpowiednie uprawnienia. Brak dokumentu oznacza problem. A jeśli młodsze dziecko mimo zakazu wsiądzie na hulajnogę, sprawą może zająć się nawet sąd rodzinny.
5000 zł grzywny dla rodzica. Prawo uderza w dorosłych
Najmocniejszy przepis nie dotyczy jednak dzieci. Dotyczy ciebie. Wykroczeniem jest dopuszczenie do kierowania pojazdem osoby, która nie ma do tego prawa. Jeśli więc jako rodzic, opiekun, wujek czy starszy brat pozwolisz dziecku jeździć hulajnogą wbrew przepisom, możesz zapłacić nawet 5000 zł grzywny.
Dziecko nie odpowiada wykroczeniowo do 17. roku życia, ale dorosły już tak. Prawo działa tu jak w "Antygonie". Nie ma znaczenia, czy intencje były dobre. Liczy się litera przepisów, która wybrzmiewa jednoznacznie.
Nie tylko hulajnogi. Od 3 marca surowsze kary za prędkość
Tego samego dnia wchodzą w życie zmiany pozwalające policji zatrzymać prawo jazdy na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h, również poza obszarem zabudowanym. Na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. Bezpieczeństwo w ruchu drogowym jest priorytetem.
Skoro świat drży od napięć między USA i Iranem, zadbajmy przynajmniej o własne podwórko. Hulajnoga elektryczna to nie zabawka. Nowe przepisy dotyczące dzieci i odpowiedzialności rodziców nie zostawiają miejsca na interpretacje. Wystarczy chwila nieuwagi, jeden przejazd "tylko do sklepu" i zamiast rodzinnego spaceru mamy postępowanie oraz grzywnę do 5000 zł.
