
Cena pelletu sięga nawet 1850 zł za tonę, a branża nie ma wątpliwości: taniej już nie będzie. Po mroźnej zimie rynek opału zmaga się z niedoborami surowca, a eksperci ostrzegają, że kto poczeka z zakupem do jesieni, może zapłacić jeszcze więcej.
O sytuacji na rynku pelletu mówił również w rozmowie z "Faktem" producent z Warmii i Mazur, Cezary Puchacz z Łukty. – Obecnie maj jest spokojny. Mamy pellet w stałej sprzedaży i odbieramy wiele telefonów z pytaniami o cenę. Wiele osób wciąż liczy na spadek cen, jednak muszę jasno powiedzieć: w tym roku taniej już nie będzie. Aktualnie tona pelletu kosztuje u mnie 1850 zł – powiedział.
Ile kosztuje tona pelletu?
W 2025 roku ceny tego opału wahały się od około 1200 zł za słabsze gatunki do nawet 2200 zł za pellet premium.
Na sytuację ma wpływ kilka czynników. Wzrosły koszty paliwa, energii elektrycznej i transportu, a dodatkowo mocno podrożały materiały potrzebne do pakowania opału.
Zobacz także
Dlaczego pellet drożeje? Problemy z surowcem i koszty produkcji
Coraz większym problemem jest też dostępność trocin. Jeszcze kilka lat temu były one traktowane jako odpad produkcyjny, dziś stały się pełnowartościowym surowcem, o który rywalizują producenci pelletu.
Puchacz zwraca uwagę, że coraz trudniej zdobyć trociny dobrej jakości, dlatego część firm wykorzystuje do produkcji zrębki drzewne. Najbardziej ceniony pozostaje pellet z drewna iglastego, przede wszystkim sosny, świerku i modrzewia.
Dlatego osoby, które ogrzewają dom pelletem, powinny rozważyć wcześniejsze zakupy i przygotowanie zapasów jeszcze przed jesienią. Zdaniem producentów zwlekanie może oznaczać nie tylko wyższe ceny, ale również problemy z dostępnością opału przed zimą.
Kiedy kupić pellet? Czy warto czekać do jesieni?
Jak pisaliśmy w INNPoland, ostatniej zimy kilka tygodni silnych mrozów wystarczyło, by rynek opału znalazł się pod dużą presją. W wielu składach zaczęło brakować towaru, a ceny rosły nawet o 20 procent w porównaniu do jesieni.
Jeszcze w grudniu magazyny były pełne, a analitycy przewidywali stabilizację cen. Wielu właścicieli domów nie robiło więc większych zapasów, zakładając, że zima będzie równie łagodna, jak w poprzednich latach.
Gdy przyszły mrozy, sytuacja szybko się zmieniła. Popyt gwałtownie wzrósł, a producenci i sprzedawcy nie byli przygotowani na tak duże zainteresowanie.
