
Wyobraźcie sobie taką scenę: rodowity poznański pyrus przyjeżdża do stolicy, żeby uczyć warszawiaków szyku na torach, a w tym samym czasie legendarna warszawska "parówka" podbija serca mieszkańców Wielkopolski. To nie jest alternatywna rzeczywistość ani efekt awarii GPS-u w zakładach taboru. W tę sobotnią Noc Muzeów na stołeczne tory wyjeżdża absolutne tramwajowe kombo.
Główną gwiazdą dzisiejszych retro-kursów jest wagon Düwag GT6, pieszczotliwie nazywany przez poznańskich motorniczych "Helmutem". Ten konkretny egzemplarz ma życiorys bogatszy niż niejedna gwiazda Hollywood:
Co ciekawe, "Helmuty" nigdy wcześniej nie jeździły po Warszawie. Warszawscy motorniczy musieli przejść przyspieszony kurs z obsługi tego niemieckiego klasyka, żeby w ogóle wyjechać nim z zajezdni.
Jak do tego doszło? Warszawa od lat wymienia się zabytkami z Krakowem, ale w tym roku do zabawy dołączył Poznań. Stolica oddała w zamian kultowy wagon typu 13N (czyli ukochaną przez warszawiaków "parówkę"), który przez całe wakacje będzie woził turystów w Wielkopolsce. Klasyczny układ win-win. Co ciekawe, niemieckie tramwaje stają się dziś gorącym towarem także w drugą stronę – Pesa kupuje niemieckiego producenta tramwajów. Decyzję chwali nawet minister, pokazując, że bydgoski producent przejął właśnie HeiterBlick z Lipska i odwraca tradycyjne kierunki ekspansji na rynku szynowym.
"Berlinka" z krakowskim ogonem, czyli polsko-niemiecko-polski miks
Żeby tego było mało, Tramwaje Warszawskie wytaczają z hal swoją dumę – wagon typu K z 1940 roku, powszechnie znany jako "berlinka". Nazwa nie jest przypadkowa: Warszawa zamówiła te wagony przed wojną, ale po wybuchu konfliktu trafiły one prosto do Berlina. Po wojnie udało się je odzyskać, choć przez inny rozstaw torów najpierw musiały zaliczyć epizod na trasie podmiejskiej WKD.
Dziś "berlinka" zaprezentuje się w wersji, jakiej Warszawa jeszcze nie widziała – z unikalną, bezsilnikową przyczepą Wismar z lat 30. (zwaną "dużym szczeciniakiem"). Ta niska, nitowana doczepka przyleciała gościnnie... z Krakowa, gdzie tamtejsze MPK genialnie ją odrestaurowało.
Hardcore za sterami. Jak prowadzi się 60-letni czołg na szynach?
Dzisiejsze nowoczesne tramwaje to w zasadzie komputery na szynach – elektronika dba o poślizg, hamowanie i klimatyzację. Tego komfortu nie byłoby zresztą bez ostatniej fali inwestycji – Warszawa kupi 213 tramwajów Hyundai. Powstaną cztery nowe trasy – to kontrakt o wartości ponad 2 mld zł, dzięki któremu stolica ma już 70 proc. taboru niskopodłogowego. A jak wyglądała praca motorniczego w czasach, gdy po ulicach śmigały "Helmuty" i "berlinki"? Prawdziwy hardcore.
Zobacz także
Stolica nie zwalnia tempa
Retrokursy retrokursami, ale w tle Warszawa rozkręca największy w historii program inwestycji szynowych. Jak donoszą media, Warszawa zwiększa tempo. W 2026 roku ruszają miliardowe inwestycje – stołeczny ratusz przeznaczy w tym roku 1,6 mld zł wyłącznie na transport i komunikację, z czego 761 mln zł pochłonie sama II linia metra. Dla porównania – cały kompleks zabytkowy "Helmuta" i "berlinki" zmieściłby się w kilku procentach tej kwoty.
Gdzie i kiedy szukać tych perełek? Trasa parady
Jeśli chcecie poczuć klimat dawnych lat i usłyszeć kultowy dźwięk tramwajowej korby, polowanie zaczyna się po południu.
Wielka parada tramwajów rusza dokładnie o 17:00 z Placu Narutowicza. Składy przejadą przez Grójecką, Most Poniatowskiego, rondo Waszyngtona, aż do stuletniej zajezdni na Kawęczyńskiej. Później zarówno "Helmut", jak i "berlinka" z krakowską przyczepą będą kursować na specjalnej, muzealnej linii M.
Co ważne – tu nie trzeba kupować osobnego biletu. Linie muzealne kursują w taryfie ZTM, podobnie jak ma to miejsce przy okazji wydarzeń typu darmowa komunikacja miejska. Dzień bez samochodu i inne atrakcje – co pokazuje, że Warszawa coraz częściej traktuje transport publiczny jako element kulturalnej i turystycznej promocji miasta.
Jeśli planujecie wieczór i szukacie dodatkowych pomysłów na dzisiejszy program, lista nie nudź się w weekend w Warszawie – tradycyjnie zbiera koncerty, wernisaże i targi śniadaniowe, które idealnie domkną dzień zakończony przejażdżką zabytkowym wagonem.
Jeśli jesteście dziś w Warszawie – łapcie za aparaty, bo taki kulturowy miks na torach nie zdarza się często.
