Rolnik w traktorze, polskie pieniądze oraz flagi Unii Europejskiej i Polski33 proc. polskich rolników mówi „neutralnie". Eksperci tłumaczą, że to ekonomiczne ostrze brzytwy
33 proc. polskich rolników mówi „neutralnie". Eksperci tłumaczą, że to ekonomiczne ostrze brzytwy Fot. Pawel Gegotek / AFilipczuk / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Polskie rolnictwo znalazło się w niebezpiecznym "punkcie zerowym". Najnowszy raport UCE Research obnaża brutalną prawdę o sytuacji finansowej gospodarstw: aż jedna trzecia działa na styk, a kolejna pilnie walczy z widmem zadłużenia.

REKLAMA

Z najnowszego raportu "Kondycja finansowa polskich rolników. 2026", przygotowanego przez UCE Research, wyłania się obraz sektora mocno podzielonego i wrażliwego na wstrząsy. Największy odsetek badanych (32,9 proc.) określa swoje położenie ekonomiczne jako neutralne – ani dobre, ani złe. Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, zaznacza, że taka postawa nie oznacza wcale stabilizacji, lecz funkcjonowanie w warunkach kruchej równowagi, gdzie dochody ledwo pokrywają bieżące koszty.

Brak zysków i widmo zadłużenia

– To bardzo ważne, bo w praktyce oznacza to sektor, który działa na styk, bez buforów finansowych. Taki stan jest typowy dla gospodarek rolnych w okresach presji kosztowej – szczególnie przy wysokich cenach środków produkcji i ograniczonej przewidywalności przychodów. W tym sensie neutralność nie jest komfortem, lecz raczej ekonomicznym "punktem zerowym", który jest względnie stabilny, ale tylko pozornie – twierdzi Parol.

Jeszcze ostrzej wyniki te interpretuje dr Paweł Kraciński ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (SGGW), który twierdzi wprost, że należy uznać je za złe. Skoro rolnicy nie generują nadwyżek, to znaczy, że po prostu nie osiągają odpowiedniego zysku. Sytuację pogarsza fakt, że aż 30,5 proc. respondentów negatywnie ocenia swoją sytuację (19,3 proc. – raczej źle, a 11,2 proc. – bardzo źle), co zdaniem eksperta z SGGW świadczy o poważnych problemach z płynnością finansową w dużej części gospodarstw. Taki stan rzeczy ma mieć fatalny wpływ na stabilność całego rynku.

– To może skutkować ograniczeniem inwestycji, wzrostem zadłużenia oraz spadkiem zdolności gospodarstw do reagowania na kryzysy – mówi Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG.

Suche liczby z raportu w rzeczywistości oznaczają realne problemy z płynnością, co najlepiej widać np. na rynku warzyw i owoców. Wystarczy spojrzeć na rynek warzyw i owoców. To właśnie ten gigantyczny rozjazd między ceną skupu a ceną detaliczną najmocniej drenuje płynność polskich gospodarstw.

Polaryzacja wsi i nieliczni liderzy

Na drugim biegunie znajduje się 36,6 proc. ocen pozytywnych (27,5 proc. raczej dobrych i zaledwie 9,1 proc. bardzo dobrych). Łukasz Goszczyński zwraca uwagę, że tak znikomy udział ocen bardzo dobrych udowadnia, jak niewiele gospodarstw pełni na polskiej wsi rolę liderów modernizacyjnych, którzy mają kapitał na swobodne inwestycje i budowanie poduszki bezpieczeństwa.

Z kolei prof. Jakub Piecuch z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie dodaje, że ta pozorna równowaga między odpowiedziami dobrymi a złymi to przede wszystkim dowód na brak stabilności i ogromną niepewność.

– Chcąc zgłębić analizę, warto byłoby uwzględnić sytuację makroekonomiczną rolników, czyli napływ produktów z Ukrainy, otwarcie wspólnego rynku w ramach umowy MERCOSUR, kontrakty z Australią itd. To wszystko powoduje, że presja odczuwana przez rolników jest coraz większa – zauważa prof. Piecuch.

Słowa profesora zdają się potwierdzać nastroje panujące na polskiej wsi – najpierw Mercosur, teraz Australia. Każda kolejna umowa handlowa Brukseli z państwami trzecimi oznacza dla polskich gospodarstw nowy front konkurencji cenowej.

Struktura rozciągnięta między stabilnością a kryzysem

Adrian Parol podsumowuje, że struktura polskiego rolnictwa mocno spolaryzowała się wokół środka, wykazując jednocześnie spore skrajne napięcia. Sektor balansuje na granicy, a dobra sytuacja nielicznych wynika najczęściej z ucieczki w niszową i specyficzną działalność, która okresowo daje zysk (np. niektóre warzywa i owoce).

Dr Paweł Kraciński z SGGW przypomina jednak, że wysoka zmienność rynkowa sprawia, że ci sami rolnicy za rok mogą znaleźć się w tarapatach, zwłaszcza przy wysokich stopach procentowych i trudnym rynku pracy, który drastycznie podnosi koszty wynagrodzeń. Idealnym przykładem są unijne porozumienia handlowe – jedna decyzja podjęta w Brukseli potrafi w kilka miesięcy postawić do góry nogami rachunki tysięcy polskich gospodarstw.

W ocenie ekspertów obecny stan zawieszenia nie potrwa długo. Goszczyński wprost przewiduje scenariusz dalszej polaryzacji: nawet małe wstrząsy cenowe szybko zepchną grupę "neutralną" do strefy strat.

W rezultacie bogatsze gospodarstwa będą się rozwijać, a reszta zacznie coraz mocniej uderzać o finansowe dno, do czego – jak przewiduje prof. Piecuch – mocno przyczynią się także zmiany klimatyczne, drogie nawozy oraz tańsza konkurencja z zagranicy.