
Czy jedna noc po alkoholu może kosztować więcej niż weekend w hotelu? Warszawa właśnie podniosła opłaty za pobyt w izbie wytrzeźwień przy ul. Kolskiej, a nowa stawka robi wrażenie nawet na radnych. Stolica tłumaczy decyzję rosnącymi kosztami, ale krytycy mówią wprost o fikcji i problemie, którego miasto od lat nie potrafi rozwiązać.
Warszawska Rada Miasta zdecydowała o podwyżce opłaty za pobyt w Stołecznym Ośrodku dla Osób Nietrzeźwych. Każda osoba trafiająca na Kolską zapłaci teraz 469 zł. To maksymalna stawka dopuszczona przez Ministerstwo Zdrowia. Problem polega na tym, że realny koszt pobytu jednej osoby przekracza już 780 zł. Samorząd liczy na większe wpływy do budżetu, ale wielu radnych zwraca uwagę na coś zupełnie innego. Nawet 7 na 10 osób nie reguluje należności, więc podwyżka może zostać głównie na papierze.
Warszawa podnosi opłaty za izbę wytrzeźwień na Kolskiej. Zapłacisz więcej niż za hotel
Podwyżkę poparło 46 radnych. Przeciw była jedna osoba, pięć wstrzymało się od głosu. Nowe przepisy zaczną obowiązywać po upływie 14 dni i publikacji uchwały w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Dla mieszkańców oznacza to, że jedna noc na Kolskiej będzie kosztować niemal tyle, co rata za sprzęt RTV albo tygodniowe zakupy dla rodziny.
Miasto tłumaczy, że wcześniejsza opłata wynosząca 437 zł była zdecydowanie za niska wobec realnych wydatków ponoszonych przez Warszawę. W 2024 roku koszt pobytu jednej osoby w izbie wytrzeźwień wyniósł dokładnie 784,34 zł. Nawet po podwyżce stolica nadal będzie dopłacać do funkcjonowania placówki.
Zobacz także
Kolska w Warszawie i coraz więcej kontrowersji. Radni mówią o "konserwowaniu fikcji"
Największe emocje wywołały dane dotyczące ściągalności opłat. Według informacji przedstawionych podczas sesji rady miasta aż 70 proc. osób trafiających do izby wytrzeźwień nie płaci za pobyt. Ten argument najmocniej uderzył w sens całego systemu.
Radny Maciej Binkowski z Konfederacji stwierdził podczas obrad rady miasta, że Warszawa "konserwuje fikcję", bo podnoszenie opłat niewiele zmieni, jeśli miasto i tak nie odzyskuje pieniędzy. Padły też pytania o przyszłość samej placówki. W wielu polskich miastach izby wytrzeźwień już zlikwidowano, a osoby pod wpływem alkoholu trafiają na SOR-y albo komisariaty policji.
Izby wytrzeźwień znikają w całej Polsce. Gigantyczne koszty utrzymania systemu
Spór wokół Kolskiej pokazuje dużo większy problem niż sama podwyżka. Zwolennicy utrzymania izby wytrzeźwień podkreślają kwestie bezpieczeństwa. Chodzi zarówno o osoby nietrzeźwe, jak i mieszkańców miasta czy służby ratunkowe. Według nich placówka odciąża policję i szpitale.
Przeciwnicy wskazują natomiast na przestarzały model działania i gigantyczne koszty utrzymania systemu, który po prostu nie działa finansowo. Warszawa szacuje, że podwyżka przyniesie dodatkowo od 140 do 190 tys. zł rocznie. Kwota, która przy kosztach funkcjonowania placówki wygląda bardziej, jak plaster, niż realne rozwiązanie problemu. Jedno jest pewne. Kto trafi na Kolską po nowelizacji przepisów, szybko przekona się, że alkoholowy wieczór może skończyć się wyjątkowo drogim porankiem.
