
Zakaz sprzedaży alkoholu w Warszawie wchodzi w życie już od 1 czerwca. W nocy nie kupimy go w sklepach ani na stacjach benzynowych, ale to może być dopiero początek zmian. W grze są także ograniczenia w godzinach porannych.
Wokół kwestii wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie nie brakowało emocji, o czym więcej pisaliśmy tutaj. Nie jest to jednak nowe rozwiązanie w skali kraju. Obwiązuje m.in. w Katowicach czy Krakowie.
Poranna sprzedaż alkoholu pod lupą. "Małpki" napędzają dyskusję
Coraz częściej mówi się, że nocne ograniczenia to dopiero początek. Dane pokazują, że w Polsce każdego dnia sprzedawane są setki tysięcy tzw. małpek i miliony puszek piwa, także od rana. To sprawia, że pojawiają się pomysły wprowadzenia ograniczeń również w godzinach porannych.
Na razie jednak prawo na to nie pozwala. Samorządy mogą ograniczać sprzedaż alkoholu tylko w nocy między 22:00 a 6:00. Żeby rozszerzyć te zasady, potrzebna jest zmiana ustawy. Takie projekty są już w Sejmie i zakładają wydłużenie zakazu nawet do godzin 21:00–9:00 lub 22:00–9:00.
Zwolennicy zmian przekonują, że ograniczenie dostępności alkoholu przynosi konkretne efekty. Tam, gdzie wprowadzono nocny zakaz sprzedaży, spadła liczba bójek, interwencji policji i przypadków trafiających na SOR.
– Polityka alkoholowa to jest sztuka wojny. Tu się dzieje wiele rzeczy na różnych polach. Nie ma jednego zaklęcia czy ruchu, który spowodowałby, że będziemy trzeźwiejsi, jeśli chodzi o stosunek do alkoholu. Składa się na to wiele elementów: poza edukacją i profilaktyką, o których wszyscy mówią, a są drogie i średnio skuteczne, trzeba wprowadzić w takim kraju jak Polska ograniczenia administracyjne – powiedział były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Krzysztof Brzózka w rozmowie z tokfm.pl.
Zobacz także
Zakaz sprzedaży alkoholu w Europie. Jakie przepisy obowiązują w innych krajach?
Podobne rozwiązania funkcjonują już w innych krajach europejskich, takich jak Litwa, Estonia czy Irlandia, gdzie sprzedaż alkoholu jest ograniczona również w godzinach porannych.
W niektórych przypadkach wprowadzono także dodatkowe regulacje, np. zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych, ograniczenia reklam czy podniesienie wieku uprawniającego do zakupu alkoholu.
Nie brakuje jednak przeciwników takich rozwiązań. Krytycy zwracają uwagę na ryzyko nadmiernej ingerencji w swobody obywatelskie oraz potencjalne straty dla handlu. Pojawiają się także obawy o powrót nielegalnego obrotu alkoholem, znanego z czasów PRL. Zwolennicy zmian odpowiadają jednak, że doświadczenia innych krajów nie potwierdzają tych scenariuszy na większą skalę.
Jedno wydaje się pewne. Trend zaostrzania przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu jest w Polsce coraz bardziej widoczny.
