Meżczyzna z kamizelką z napisem stop SENT strajkujący pod Ministerstwem Finansów. W tle sklep z ubraniami i strajkujące postacie.
Handlowcy ruszyli na Warszawę. Branża odzieżowa mówi "dość" systemowi SENT Fot. Katarzyna Ledwon/shutterstock Stop SENT/screen Facebook Montaż: INNPoland.pl

Pełne autokary, zamknięte targowiska i tysiące przedsiębiorców pod Ministerstwem Finansów. Branża odzieżowa rozpoczęła ogólnopolski protest przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Handlowcy alarmują, że nowe przepisy mogą uderzyć w małe firmy mocniej niż inflacja, drogie paliwo i konkurencja z Azji razem wzięte.

REKLAMA

13 maja Warszawa stała się centrum jednego z największych protestów przedsiębiorców ostatnich miesięcy. Już od rana do stolicy przyjeżdżali właściciele sklepów, hurtowni, stoisk targowych i małych firm transportowych z całej Polski. Manifestacja wystartowała o godzinie 11:00 przed Ministerstwem Finansów, a następnie protestujący przeszli ulicami centrum pod Sejm, gdzie o godzinie 13:00 rozpoczęła się konferencja prasowa. Manifestacja ma trwać do godziny 15:00. Powód protestu? Rozszerzenie systemu SENT na przewóz odzieży i tekstyliów. Branża twierdzi, że nowe obowiązki administracyjne mogą sparaliżować handel i pogrążyć tysiące rodzinnych biznesów.

System SENT miał ścigać mafię VAT. Handlowcy protestują pod Sejmem

System SENT powstał jako narzędzie do monitorowania tzw. towarów wrażliwych, takich jak paliwa czy alkohol. Rząd argumentuje, że rozszerzenie przepisów na odzież i obuwie ma ograniczyć przemyt oraz szarą strefę. Problem polega na tym, że handel ubraniami działa zupełnie inaczej niż transport paliwa.

Przedsiębiorcy podkreślają, że w branży odzieżowej codziennością są małe dostawy, przewożenie towaru między magazynami lub targowiskami oraz częste zwroty niesprzedanych rzeczy. Każdy taki transport może wymagać zgłoszenia do systemu. Dla dużych sieci handlowych to kolejna procedura. Dla małych firm często oznacza godziny papierologii i strach przed kosztowną pomyłką.

Branża odzieżowa ma dość systemu SENT. Ogromne kary mogą pogrążyć małe biznesy

Największe emocje budzą sankcje finansowe przewidziane w systemie SENT. Protestujący alarmują, że nawet drobny błąd formalny może skończyć się karą liczona w dziesiątkach tysięcy złotych. W branży mówi się o sytuacjach, w których problem z internetem albo literówka w dokumentach mogą uruchomić machinę kar administracyjnych.

Dodatkowym problemem jest obowiązek raportowania przewozów według wagi. Handlowcy odzieżą na co dzień liczą towar w sztukach, kompletach i rozmiarach, a nie kilogramach. Wielu sprzedawców z targowisk samodzielnie przewozi towar i obsługuje klientów. Teraz mają jeszcze ważyć ubrania, zgłaszać przewozy i pilnować aplikacji GPS. Branża ostrzega, że część małych firm zwyczajnie tego nie udźwignie.

Przedsiębiorcy nie wierzą w poprawki w SENT. Ruszył strajk branży odzieżowej w Warszawie

Na dzień przed protestem Ministerstwo Finansów wprowadziło częściowe wyłączenia z obowiązku zgłaszania przewozów do SENT. Ulgi objęły część osób sprzedających na targowiskach. Przedsiębiorcy przekonują, że to za mało. Wyłączenia nie obejmują wielu sklepów działających w budynkach handlowych ani codziennych przewozów między punktami sprzedaży. Branża uważa, że rząd próbuje gasić pożar symbolicznie, podczas gdy cały sektor stoi przed realnym ryzykiem wzrostu kosztów i chaosu organizacyjnego.

Organizatorzy protestu zapowiadają dalszą walkę o zmianę przepisów. Ich zdaniem obecny model SENT nie uderzy w przemytników, lecz przede wszystkim w legalnie działające polskie firmy. Dziś w Warszawie wyraźnie widać, że branża odzieżowa nie zamierza już milczeć, a spór wokół SENT dopiero się rozkręca.