Wydmy z drzewami i plaża nad morzem podczas zachodu słońca.
Hotele nad morzem zmienią się w kwatery pracownicze. Turyści mogą się zdziwić.

Ponad 9000 pracowników zatrudnionych przy budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej zamieszka w działających już obiektach noclegowych. Pomysł jest taki, żeby do minimum ograniczyć stawianie owianych złą sławą miasteczek modułowych. Agencja Rozwoju Pomorza zaprezentowała raport po sprawdzeniu tych nadmorskich obiektów, których właściciele chcą na kilka lat przekwalifikować się z działalności turystycznej na prowadzenie kwater pracowniczych.

REKLAMA

Elektrownia jądrowa w Choczewie. 13 tysięcy osób szuka mieszkania

Elektrownia jądrowa w gminie Choczewo to największa inwestycja ostatnich dekad. Jej skala sprawia, że inwestor głowi się gdzie zakwaterować nawet 13 tysięcy osób, bo tyle ma pracować na budowie w jej szczytowym momencie. A że opinia publiczna źle wspomina to jak Orlen w pobliżu Płocka rozwiązał tę kwestię przy dużej inwestycji Olefiny III (budując kontenerowe miasteczko na 6 tysięcy osób), to Polskie Elektrownie Jądrowe uznały, że podejdą do problemu w inny sposób. Pomaga im to, że elektrownia powstaje nad morzem, w turystycznym zagłębiu Polski.

Do sprawdzenia tego, ilu jest chętnych właścicieli obiektów noclegowych i jakie są mogą zapewnić warunki pracownikom, wyznaczono Agencję Rozwoju Pomorza. Jej przedstawiciele najpierw zbierali deklaracje: tych było bardzo dużo, bo ponad 800. Ale z opublikowanego w środę raportu wynika, że zaledwie nieco ponad 1/4 obiektów przeszła przez "sito" wymagań wykonawcy inwestycji.

Dlaczego? Jednym z warunków było posiadanie przez dany obiekt co najmniej 20 miejsc noclegowych. Do tego czas dojazdu na plac budowy musi wynosić maksymalnie 45 minut. Kluczowe są też warunki bytowe dla pracowników: część z nich spędzi w tych miejscach nawet kilka lat.

Nowa funkcja nadmorskich hoteli i ośrodków

Ostatecznie powstała lista zawierająca 233 obiekty turystyczne. Wśród nich są hotele, ośrodki, pensjonaty czy apartamentowce. Najwięcej w Łebie: tam może zamieszkać blisko 3000 osób. A kurort ma jeszcze tę zaletę, że ma mieć w przyszłości bezpośrednie połączenie kolejowe z elektrownią.

Na drugim miejscu jest Władysławowo – 1400 miejsc, następnie Jastrzębia Góra – ponad 1000 miejsc i Wejherowo (pół tysiąca miejsc). Do tego dochodzą mniejsze miejscowości, jak Lubiatowo i Dębki. W samym Choczewie z dużymi obiektami jest problem, ale władze gminy zapewniają, że są w trakcie finalizowania umów na budowę osiedli, w których ludzie pracujący w elektrowni będą mogli zamieszkać również na stałe.

logo
źródło: Agencja Rozwoju Pomorza

– Zebrany materiał stanowi dla nas istotne źródło wiedzy w kontekście procesu związanego z analizą z jednej strony zapotrzebowania, a z drugiej możliwości regionu w kontekście bazy noclegowej – mówi Michał Olszewski, wiceprezes Polskich Elektrowni Jądrowych.

Te ponad 9 tysięcy miejsc to gwarancja zapewnienia właścicielom obiektów regularnych dochodów w czasie, gdy turystyka na północnych Kaszubach może nieco zamrzeć z uwagi na różne utrudnienia związane z fazą budowy nie tylko elektrowni, ale też prowadzących do niej dróg czy tras kolejowych.

Elektrownia atomowa w Polsce. Modułowe miasteczka i tak powstaną

A co z pozostałymi 4 tysiącami pracowników? Tu zapewne nie da się uniknąć budowania tymczasowych miasteczek. Autorzy raportu wskazali 7 lokalizacji, w których można je zlokalizować.

– Tymczasowa zabudowa modułowa powinna uzupełniać rynek lokalny, a nie go zastępować. Jej skala powinna być dostosowywana do faktycznego poziomu zakontraktowania zasobu istniejącego i planowanego oraz dynamiki zapotrzebowania – czytamy w raporcie Agencji Rozwoju Pomorza.

Powtórki z Płocka i Olefin III zatem ma nie być, zwłaszcza że za budowę elektrowni odpowiada nie Daniel Obajtek, a amerykański gigant Bechtel, który na podobnych inwestycjach zjadł zęby.

logo
fot. Agencja Rozwoju Pomorza

Otoczenie przyszłej elektrowni jądrowej już się mocno zmieniło. Lasy w okolicach Słajszewa zostały wycięte, dostęp na malowniczą plażę jest bardzo utrudniony, braki w turystach są odczuwalne przez okolicznych przedsiębiorców już od kilku sezonów. A im więcej ciężkiego sprzętu się pojawi, tym trudniej będzie o zapewnienie w tych okolicach atrakcyjnego wypoczynku.

To smutna konsekwencja uczynienia z Pomorza centrum energetycznego Polski. Pomysł na wykorzystanie istniejącej bazy noclegowej może pomóc przetrwać ten trudny czas tym, którzy w swoje obiekty zainwestowali dużo serca i pieniędzy. Kluczowe pytanie jest takie: czy kiedy elektrownia już ruszy sytuacja wróci choć trochę do normy i północne Kaszuby ponownie staną się turystyczną perełką?