Sąsiad "podbiera" ci wodę? Tak go zgłosisz i tyle zapłaci za kradzież
Sąsiad "podbiera" ci wodę? Tak go zgłosisz i tyle zapłaci za kradzież Fot.zulfa noor fadlilah / Shutterstock

Twój rachunek za wodę nagle drastycznie wzrósł bez wyraźnej przyczyny? Może to być efekt bezczelnego procederu za miedzą. Nielegalny pobór wody to plaga, przez którą uczciwi mieszkańcy z własnej kieszeni sponsorują darmowe prysznice i zielone ogródki sąsiadów. Sprawdź jak Polacy kradną wodę, gdzie zgłosić nielegalny proceder całkowicie anonimowo i jakie gigantyczne kary finansowe grożą oszustom.

REKLAMA

Rachunek za wodę okazuje się dziwnie wysoki? Masz podejrzenia, że ktoś "podbiera" ci wodę? W takich przypadkach możemy mieć do czynienia z nielegalnym poborem wody. Kiedy nabierasz podejrzeń, naturalnie zaczynasz zastanawiać się, jak i gdzie zgłosić kradzież wody.

Kradzież wody od sąsiada a prawo. Dlaczego milczenie to pułapka?

Trzeba pamiętać, że takie działanie jest całkowicie sprzeczne z prawem. Grożą za nie surowe konsekwencje nie tylko natury cywilnoprawnej, ale również karnej. Wielu z nas woli nie reagować, chcąc za wszelką cenę uniknąć wojny z sąsiadem. Taka bierność to jednak pułapka.

Choć na papierze złodziej oszukuje przedsiębiorstwo wodociągowe, to w rzeczywistości za jego darmowe kąpiele czy podlewanie ogrodu zapłacisz Ty – w postaci wyższego rachunku. Możesz doskonale wiedzieć, jak oszczędzić na rachunkach, a i tak co miesiąc dopłacać do cudzej kradzieży.

Nie brakuje historii, w których rachunki za wodę poszybowały bez wyraźnej przyczyny, a winny okazywał się ktoś z najbliższego sąsiedztwa. Pisaliśmy w InnPoland o tym, że Polacy masowo kradną wodę.

Lokalne zakłady wodociągowe podchodzą do takich zgłoszeń z pełną powagą. Dla nich nielegalny pobór to nie tylko kwestia łamania przepisów – każdy litr skradzionej wody oznacza dla firmy realny ubytek w budżecie.

Strata wody w sieci. Jak nielegalny pobór podnosi taryfy i opłaty za wodę?

Aby zrozumieć problem, warto spojrzeć na mechanizm. Jak dowiadujemy się z bloga Wod Kan Gaz EKSPERT, koszty uzdatniania wody oraz utrzymania infrastruktury są ogromne. Jeśli do sieci wpuszczono tysiące litrów wody, a z rachunków legalnych odbiorców wynika, że zużyto jej znacznie mniej, różnica ta jest oficjalnie uznawana za stratę. Żadne przedsiębiorstwo nie może działać na minusie, dlatego te ubytki są wkalkulowane w cenę metra sześciennego w kolejnych latach.

To właśnie jeden z cichych powodów, dla których co jakiś czas szykuje się podwyżka opłat za wodę, a jej koszt rozkłada się na wszystkich. Finansowy ciężar kradzieży spada na uczciwych ludzi. Ignorując problem złodziejstwa, płacą oni wyższe rachunki i zamiast skupiać się na, na tym, jak oszczędzać wodę, i tak finansują wodę dla oszusta.

Jak czytamy na blogu, najpopularniejszą złodziejską techniką jest wpinanie się do sieci wodnej jeszcze przed licznikiem. Niektórzy zuchwali sąsiedzi idą o krok dalej i wprost blokują lub zakłócają urządzenia pomiarowe, np. wyjątkowo mocnymi magnesami neodymowymi.

Gdzie zgłosić nielegalny pobór wody? Anonimowy telefon na pogotowie wodociągowe

Jak doprowadzić do sprawdzenia takich podejrzeń? Najprościej jest wykonać telefon do lokalnego przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego – każda tego typu firma powinna prowadzić całodobowe pogotowie wodociągowe lub specjalną linię alarmową.

Warto dodać, że podając szczegóły dyspozytorowi, zachowujesz pełną anonimowość, ponieważ nie ma obowiązku podawania swoich danych osobowych. Jeśli nie chcesz dzwonić, możesz również napisać na odpowiedni adres e-mail, podany przez twoje lokalne przedsiębiorstwo.

Reakcja na zgłoszenie powinna być bardzo szybka, gdyż przez kradzież wody traci również przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne.

Kontrola wodociągów z zaskoczenia. Czy musisz wpuścić inspektora na posesję?

Inspektorzy wodociągów działają bez zapowiedzi i z zaskoczenia, a prawo gwarantuje im bezwzględny wstęp na teren prywatnej posesji w celu sprawdzenia liczników i instalacji.

Jeśli właściciel stawia opór i odmawia wpuszczenia kontroli, na miejsce wzywana jest policja. Finałem takiej interwencji jest natychmiastowe odcięcie nielegalnego dopływu wody, spisanie oficjalnego protokołu i nieuchronna, surowa kara dla złodzieja.

Grzywna to nie koniec problemów. Złodzieja czekają o wiele większe wydatki

Za kradzież wody złodzieja czeka grzywna przewidziana prawem. To jednak dopiero początek jego problemów. Jak tłumaczy autor bloga, prawdziwym ciosem dla złodzieja jest rachunek od wodociągów za tzw. bezumowny pobór.

Kwotę tę wylicza się na podstawie maksymalnej przepustowości rury pomnożonej przez czas trwania kradzieży. W efekcie ryczałtowa kara wynosi często kilkadziesiąt tysięcy złotych, a jej unikanie kończy się egzekucją komorniczą.

Warto pamiętać, że choć obowiązują nowe limity zajęcia komorniczego, które określają, ile środków musi zostać dłużnikowi, to przed samym długiem one nie chronią. Wniosek jest prosty: ten proceder kompletnie się nie opłaca.

Sonda

Czy w twoim otoczeniu doszło do kradzieży wody?

1 odpowiedzi