Piąta Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy odbyła sie w Gdańsku.
W Gdańsku Polska i Ukraina starały się załagodzić napięcia, ale spór może na trwale nadwyrężyć relacje Kijowa z UE – ocenia niemiecka prasa. Fot. X/@donaldtusk

W Gdańsku Polska i Ukraina starały się załagodzić napięcia, ale spór może na trwale nadwyrężyć relacje Kijowa z UE – ocenia niemiecka prasa.

REKLAMA

Gazety w Niemczech relacjonują w piątek (26.06.2026) gdańską Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy. Podkreślają, że wydarzenie to przyćmił wcześniejszy polsko-ukraiński spór historyczny, w następstwie którego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie pojawił się w Gdańsku.

Jak komentuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ), do napięć między Warszawą a Kijowem doszło akurat w czasie, gdy Ukraina odnosi sukcesy w wojnie z rosyjskim agresorem.

"W ostatnich tygodniach Ukrainie po raz pierwszy od jesieni 2022 roku udało się wpędzić agresora w tarapaty. Ataki dronów na rafinerie w całej europejskiej części Rosji powodują niedobór paliwa w tym kraju, który jest głównym producentem ropy; za pomocą dronów ukraińskim siłom zbrojnym udało się też poważnie zakłócić zaopatrzenie rosyjskich oddziałów na froncie i już w zarodku powstrzymać ich planowaną letnią ofensywę" – pisze autor komentarza w "FAZ" Reinhard Veser.

Jak dodaje, również sytuacja polityczna zdaje się korzystniejsza dla Ukrainy – nie tylko w UE, która właśnie zaczyna wypłacać temu państwu pożyczkę w wysokości 90 miliardów euro.

"Amerykański prezydent Donald Trump wypowiedział się ostatnio pozytywnie o Ukrainie i wyraził gotowość do zwiększenia presji na Rosję" – zauważa Veser, oceniając, że może pojawić się "sprzyjający moment" dla Ukrainy.

"Ale ta szansa nie będzie trwać wiecznie. Rosyjski reżim jest jeszcze daleki od jakiejkolwiek gotowości do kompromisu. Jego wojska znajdą odpowiedzi na nowe taktyki Ukraińców, a kaprysy prezydenta USA mogą się szybko zmienić. Tym bardziej fatalne jest to, że konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy w Gdańsku, która zaczęła się w czwartek, jest przyćmiona przez polsko-ukraiński spór historyczny, który może na stałe nadwyrężyć całe stosunki między Ukrainą a UE" – ocenia komentator.

Pojednawcze gesty w Gdańsku

W odrębnej relacji na temat konferencji w Gdańsku "FAZ" zauważa, że premier Ukrainy Julija Swyrydeno w pierwszych słowach podziękowała Polsce za pomoc jej krajowi.

"Był to pojednawczy gest, zwłaszcza że jeszcze kilka dni wcześniej między Kijowem a Warszawą panowały poważne napięcia" – pisze korespondent gazety Stefan Locke. Dodaje, że nieobecni byli zarówno Zełenski, jak i polski prezydent Karol Nawrocki, "tak więc w Gdańsku panowała w dużej mierze zgoda i było wystarczająco dużo miejsca, żeby skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na odbudowie Ukrainy".

"Napięcia między Polską a Ukrainą nie zostały co prawda całkowicie zażegnane, ale szef polskiego rządu (Donald) Tusk wyraził zadowolenie. Dobre stosunki z Kijowem leżą w interesie Polski – oświadczył. Nieobecność Zełenskiego postrzega on w tym kontekście jako ‚gest złagodzenia napięć'. Również Kijów wypowiedział się w łagodnym tonie. Celem jest uniknięcie 'niepotrzebnej polityzacji' konferencji – poinformowało ministerstwo spraw zagranicznych w Kijowie" – relacjonuje "FAZ".

Z kolei dziennik "Sueddeutsche Zeitung" zwraca uwagę, że piąta coroczna konferencja na rzecz odbudowy Ukrainy odbywa się w Gdańsku – "rodzinnym mieście premiera Donalda Tuska i miejscu narodzin "Solidarności", czyli tego związku zawodowego, którego powstanie zapoczątkowało pokojową transformację w kierunku demokracji w bloku wschodnim".

"69-letni Tusk w swoim przemówieniu powitalnym przypomniał, jak jako młody człowiek był świadkiem tamtych czasów i już wtedy miał w nich swój udział. Teraz z tego nadbałtyckiego miasta znów ma płynąć solidarność – solidarność z Ukrainą" – pisze korespondentka "SZ Viktoria Grossmann.

"Tusk przypomniał też, że zaledwie kilka kilometrów stąd, wraz z niemieckim atakiem na Westerplatte w Gdańsku, rozpoczęła się II wojna światowa, która spustoszyła całą Europę. A dzisiaj, jak mówił potem kanclerz Friedrich Merz, Polska i Niemcy pokazały, że nawet ‚po potwornych zbrodniach Niemców na Polakach” oba kraje znalazły drogę do "dobrych stosunków sąsiedzkich i przyjaźni'" – czytamy.

Jak wskazuje Grossmann, te wystąpienia nadały ton konferencji: "my, Europejczycy, wiemy, czym jest wojna, ale wiemy też, jak budować pokój. I jesteśmy gotowi wiele w to zainwestować".

Krępująca sytuacja dla Tuska

Grossmann nawiązuje także do konfliktu między prezydentami Polski i Ukrainy, który przesłonił konferencję. Po tym, jak w maju Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych imię "Bohaterów UPA", Nawrocki postanowił odebrać mu nadany w 2023 roku Order Orła Białego.

"UPA, czyli Ukraińska Armia Powstańcza, w czasie nacjonalistycznej walki o wolność podczas II wojny światowej zamordowała też dziesiątki tysięcy Polaków. To temat, który między obydwoma krajami pozostaje nierozwiązany. Nawrocki i inni politycy wykorzystali tę okazję, by mocno podsycać uprzedzenia i niechęć wobec Ukraińców. Poseł skrajnej prawicy zażądał odebrania prawa wyborczego Polakom pochodzenia ukraińskiego  a także mniejszości niemieckiej. W parlamencie obrażano posłów o ukraińskich korzeniach" – relacjonuje Grossmann.

I dodaje, że premier Donald Tusk i jego rząd "bardzo wyraźnie potępili te ataki". "Dla Tuska to niedogodna sytuacja. Po raz pierwszy jego kraj organizuje konferencję odbudowy, a jednocześnie Tusk bardzo zdecydowanie walczy o to, by brać udział w rozmowach o przyszłości Ukrainy. Kilkakrotnie wyrażał swoje niezadowolenie z formatu rozmów E-3, w którym uczestniczą Wielka Brytania, Francja i Niemcy" – dodaje niemiecka dziennikarka.

Opracowanie: Anna Widzyk