Śmigłowiec Dino z klocków Cobi.
Cobi i Dino wypuszczają kolekcjonerski śmigłowiec z klocków. Fot. zrzut ekranu/COBI

Cobi, polski producent klocków znanych z militarnych modeli, wprowadza kolejny produkt we współpracy ze znaną marką. Do zestawów spod logo Dino dołącza… śmigłowiec. Jest to dość intrygującym wyborem, bo market nie posiada floty takich pojazdów, nie licząc prywatnej maszyny prezesa, Tomasza Biernackiego.

REKLAMA

Dla miłośników kolekcjonowania zestawów klocków o bardzo polskim charakterze pojawia się opcja kupna Śmigłowca Dino od Cobi. To już trzeci zestaw z zielonym logo i kolejny z serii współpracy marki z firmami usługowymi w Polsce, jak InPost. Ten jest zdecydowanie bardziej fantazyjny, bo wyposaża sklepy Dino w śmigłowce.

Śmigłowiec Dino od Cobi

Gdybyśmy chcieli złożyć Polskę z klocków, mamy kilka opcji, wszystkie są zaskakująco skomercjalizowane. Wyjątkiem są modele pojazdów komunikacji miejskiej marki Mateusz buduje, dzięki której można zbudować nasze autobusy i tramwaje, a także polskie modele pojazdów od Cobi, w tym F-35 "Husarz".

"COBI x DINO Polska przedstawia ŚMIGŁOWIEC DINO! Po sukcesie ciężarówki i marketu Dino Polska czas na kolejną nowość! Tym razem do naszej wyjątkowej współpracy dołącza Śmigłowiec DINO! Kolejny zestaw stworzony specjalnie dla wszystkich fanów klocków i charakterystycznego zielonego logo!" – czytamy w ogłoszeniu marki w mediach społecznościowych.

Kiedy to piszę produkt jeszcze nie trafił na stronę i gazetki Dino, ale zapewne będzie limitowany i dostępny wyłącznie w marketach Dino, a także kosztować podobnie jak poprzednie, czyli ciężarówka i sklep.

Obecnie te zestawy na rynku wtórnym chodzą średnio w przedziale cenowym 100-200 zł. A czasem kosztują i więcej, więc osoby chcące zarobić na kolekcjonerach kupując teraz model śmigłowca mogą zrobić małą inwestycję na przyszłość. Unikaty potrafią osiągać zawrotne ceny, co pokazała choćby akcja z aukcją "Andrzeju nie denerwuj się" z klocków Cobi.

Czy Dino ma prawdziwy śmigłowiec?

Prawdziwe złoto, jak to często bywa, widać jednak w komentarzach w internecie, gdzie internauci pytają o kolejne rzeczy, które będzie można ułożyć z klocków. Moim ulubionym jest "A kiedy będzie komitet strajkowy Dino?" pod postem Cobi, nawiązujący do trudnej sytuacji pracowników sieci, która woli wydać pieniądze na promowanie się klockami, niż poprawić warunki pracy.

Co ciekawe, zainteresowanie mediów w ubiegłym roku przyciągnął prawdziwy śmigłowiec nad posiadłością prezesa Dino Tomasza Biernackiego, jednego z najsławniejszych i najbardziej tajemniczych bogaczy w Polsce. Portalowi krotoszynska.pl sąsiedzi nieuchwytnego miliardera powiedzieli, że maszynę widzieli wielokrotnie.