GPW
Inflacja w USA spada, co powinno cieszyć inwestorów na GPW. Foto: MOZCO/Shutterstock

We wtorek 14 lipca poznaliśmy nowy odczyt inflacji w USA. Co się okazuje? Ceny za oceanem nie rosną już w tak zastraszającym tempie. Moim zdaniem to szansa dla polskiej giełdy.

REKLAMA

Ostatnie dane z USA dotyczące inflacji mogą wzmocnić aktywa ryzykowne, czyli m.in. akcje z warszawskiej giełdy.

Inflacja w USA spada

14 lipca poznaliśmy odczyt inflacji w USA za czerwiec. CPI (inflacja konsumencka) spadła z 4,2 proc. do 3,5 proc. Z kolei inflacja bazowa (miara, która nie uwzględnia cen żywności i energii) obniżyła się z 2,9 proc. do 2,6 proc., co jest szczególnie ważne, gdyż oznacza, że ceny przestały mocno rosnąć nie tylko z powodu tańszej energii.

Mówiąc prościej: wzrost cen w USA wyraźnie wyhamował. Choć CPI jest nadal wyższa niż cel inflacyjny FED (2 proc.), spadek inflacji bazowej sygnalizuje, że sprawy ponownie idą w dobrą stronę i nie chodzi tylko o spadki cen ropy, jakie obserwowaliśmy w czasie, gdy wiele wskazywało na to, że na Bliskim Wschodzie zapanuje pokój.

Nim jednak otworzymy szampana, powinniśmy zaczekać na kolejny, lipcowy odczyt inflacji. Jeżeli inflacja nie zacznie ponownie mocno rosnąć, szczególnie teraz, gdy ropa znowu drożeje, będzie to oznaczało, że bank centralny USA skutecznie dusi potencjalne skoki cen.

Polityka FED jest dla rynków kluczowa

Dlaczego jednak wskazuję na polską giełdę w kontekście inflacji w USA? Chodzi o to, że kondycja amerykańskiej gospodarki jest kluczowa dla niemal całego globu. Jeżeli trend spadkowy na wykresie CPI zostanie podtrzymany, spadnie ryzyko podnoszenia stóp procentowych przez FED.

Ostatnio zaczęto brać pod uwagę negatywny scenariusz: bank centralny w odpowiedzi na rosnące ceny miałby w tym jeszcze roku zacząć podnosić stopy. W efekcie zwiększyłby koszt kapitału (wzięcie kredytu stałoby się droższe i bardziej ryzykowne), co zmniejszyłoby jego dostępność na rynku. To ostatnie sprawiłoby, że pieniądze przestałyby płynąć na rynki akcji (szczególnie tych ryzykownych: spółek technologicznych czy firm z takich krajów jak Polska) z taką ochotą jak ma to miejsce teraz.

Do tego pieniądze byłyby kierowane na lokaty bankowe czy na rynek obligacji państw, które uchodzą za jedne z najbezpieczniejszych aktywów na świecie. Wyższe oprocentowanie sprawiłoby, że ponownie stałyby się atrakcyjne dla inwestorów.

Innymi słowy, wyższe stopy procentowe FED oznaczają mniej kapitału dla aktywów ryzykownych, niższe – coś przeciwnego. Zachowanie stóp procentowych w USA na obecnych poziomach (3,5-3,75 proc.) może oznaczać pewną stagnację, ale też zapowiedź przyszłego ich obniżania.

Jak wynika z danych Fed Watch, platformy, która pozwala śledzić nastroje na rynku, obecnie ekonomiści zakładają jeszcze podniesienie stóp o 25 punktów bazowych na wrześniowym posiedzeniu władz FED. Ryzyko to generuje bowiem jeszcze jeden czynnik.

Geopolityka może podnieść inflację

Wiele będzie teraz zależało od tego, co wydarzy się na Bliskim Wschodzie. W odpowiedzi na zawarcie wcześniejszego porozumienia pokojowego USA-Iran cena jednej baryłki ropy WTI spadła poniżej 70 dolarów. 15 lipca wynosiła już jednak ponownie ok. 80 dolarów.

Powód? Oczywiście kolejna eskalacja konfliktu Teheranu z Waszyngtonem. Jeżeli ropa będzie nadal drożeć, może ostatecznie "podbić" inflację w lipcu (możliwe, że już to robi), tak samo jak sierpniu. To wymusi na FED prognozowane obecnie przez ekspertów podniesienie stóp.

logo
Cena WTI Stooq

Wszystko więc zależy teraz od polityków z USA i Iranu: jeżeli zdołają się wkrótce dogadać, tym samym udrażniając transport ropy i zwiększając jej podaż na rynkach, ceny w USA nadal będą rosnąć w akceptowalnym przez władze monetarne tempie.

GPW czeka na dobre informacje z USA

Jeżeli więc na Bliskim Wschodzie zapanuje pokój, który pozytywnie odbije się na poziomie inflacji w USA, zniweluje to ryzyko podniesienia stóp procentowych przez FED, co będzie oznaczało, że kapitał zacznie ponownie płynąć na rynki takie jak GPW. Po prostu polski parkiet do mocnej hossy potrzebuje spokoju na świecie i stabilnej sytuacji gospodarczej.

Na zakończenie: w takim otoczeniu warto pamiętać, jak inwestować po latach hossy – kluczem zwykle pozostaje dywersyfikacja portfela.