satelita w kosmosie
Polskie wojsko przygotowuje się na gwiezdne wojny. Foto: Frame Stock Footage/Shutterstock

Na początku lipca w siedzibie Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS) odbył się trening systemowy JCO Live Fly. To wprowadzenie polskiej armii w świat nowoczesnych wojen.

REKLAMA

W dniach 6-9 lipca 2026 r. w siedzibie Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS) zorganizowano trening systemu JCO Live Fly. Za wszystkim stali eksperci z amerykańskiego Joint Commercial Operations.

System gwiezdnych wojen

JCO Live Fly to trening z zakresu świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej. Jest realizowany przez Amerykanów z Joint Commercial Operations (JCO) (to część Dowództwa Kosmicznego USA) przy współpracy z siłami sojuszniczymi, w tym wypadku polskiej Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS). Co dokładnie działo się na szkoleniu? Było to przygotowywanie wojska na wojnę nowego typu. Analizowano polski wojskowy system satelitarnego rozpoznania radarowego, MikroSAR, za którym stoi ARGUS. Ma to pomóc w reagowaniu na zagrożenia występujące w środowisku kosmicznym. Na miejscu szkolono żołnierzy i ekspertów z Centrum Operacji Satelitarnych, Centrum Wsparcia Satelitarnego oraz Ośrodka Rozpoznania Obrazowego.

Gwiezdne wojny

Wiadomo, że w czasie treningu analizowano atak oparty na środkach antysatelitarnych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Do tego doszła ocena potencjalnych manewrów obiektów kosmicznych czy analiza danych fotometrycznych oraz planowanie reakcji na sytuacje kryzysowe w domenie kosmicznej.

"Kosmos jest dziś środowiskiem operacyjnym, w którym nie wystarczy posiadać systemów satelitarnych. Trzeba jeszcze umieć je chronić na ziemi i w kosmosie, właściwie interpretować sytuację orbitalną i reagować w odpowiednim czasie. Takie treningi są bezcenne, bo pozwalają młodym operatorom zdobywać doświadczenie, którego nie da się nauczyć wyłącznie z dokumentów doktrynalnych. To wymagająca, ale bardzo ciekawa specjalizacja. A w tej dziedzinie trening czyni mistrza", podsumował cele szkolenia płk Hubert Chomontowski, Szef Oddziału Operacyjnego COS ARGUS.

Wojna w kosmosie oczywiście nie wyglądałaby jak w filmach science fiction. Zamiast flot statków kosmicznych najważniejszym polem rywalizacji stałaby się infrastruktura orbitalna: satelity komunikacyjne, systemy GPS, rozpoznanie wojskowe oraz platformy obserwacyjne. Ich zakłócenie mogłoby wpłynąć na działanie armii, gospodarki i codzienne życie milionów ludzi.

Pierwsza faza konfliktu mogłaby rozgrywać się niemal niewidocznie: poprzez cyberataki, zakłócanie sygnałów satelitarnych i walkę elektroniczną. Celem byłoby ograniczenie możliwości przeciwnika bez konieczności fizycznego niszczenia obiektów na orbicie.

W bardziej zaawansowanym scenariuszu mogłoby dojść do użycia broni antysatelitarnej, zdolnej unieruchamiać lub niszczyć satelity. Takie działania niosłyby jednak ogromne ryzyko, ponieważ powstałe odłamki mogłyby zagrozić także innym obiektom kosmicznym i utrudnić korzystanie z orbity przez lata. Przyszła wojna kosmiczna byłaby więc przede wszystkim walką o kontrolę nad informacją, komunikacją i technologią.

Sonda

Czy realnie grozi nam wojna z Rosją?

0 odpowiedzi