
Premier niemieckiej Brandenburgii proponuje utworzenie z Polską strefy cenowej dla energii elektrycznej – donosi RBB.
Od dłuższego czasu premier wschodnioniemieckiej Brandenburgii Dietmar Woidke naciska na utworzenie w Niemczech stref cenowych dla energii elektrycznej. Chce on, aby prąd można było sprzedawać tanio tam, gdzie jest tanio produkowany, na przykład za pięć do siedmiu centów za kilowatogodzinę, a nie jak teraz za około 25 centów – informuje portal regionalnej stacji RBB.
Według RBB ewentualna strefa cenowa mogłaby obejmować także Polskę, która stałaby się odbiorcą taniej energii elektrycznej produkowanej na wschodzie Niemiec. Propozycja ta miała być tematem niedawnego spotkania premiera Brandenburgii z marszałkiem województwa dolnośląskiego Jarosławem Gancarzem.
"Możemy sprawić, że w niektórych częściach Niemiec ceny prądu będą niższe niż teraz, i to bez żadnych dotacji" – powiedział Woidke w rozmowie z RBB. Jak argumentował, Niemcy obecnie, z cenami prądu wysokimi jak na standardy UE, nie są konkurencyjne dla energochłonnych gałęzi przemysłu. A przecież przemysł chemiczny, farmaceutyczny i stalowy to kluczowa infrastruktura.
"Oczywiste jest, że trzeba sprawdzić wszystkie opcje; we współpracy ze wszystkimi krajami związkowymi, ale też z sąsiednią Polską jako odbiorcą taniej ekologicznej energii. Brandenburgia już teraz współpracuje z Saksonią, Meklemburgią-Pomorzem Przednim, Saksonią-Anhalt i Berlinem. Woidke nie jest osamotniony w tym postulacie. Również w bogatych w energię wiatrową północnych Niemczech od lat pojawiają się głosy na rzecz stref cenowych energii elektrycznej, w tym z Danią" – zauważa dziennikarz RBB Michael Schon.
Zobacz także
Obawy na południu Niemiec
Przytacza on badanie Europejskiego Stowarzyszenia Operatorów Sieci Energetycznych, które proponuje większą liczbę takich stref w Europie. W Niemczech sugeruje utworzenie pięciu stref cenowych.
Z kolei ekspert z Brandenburskiego Uniwersytetu Technicznego w Cottbus-Senftenbergu (BTU) Felix Müsgens oblicza, że samo ograniczenie produkcji ekologicznej energii elektrycznej z powodu braku sieci przesyłowych kosztuje Niemcy trzy miliardy euro rocznie. Popiera on pomysł rozważenia wspólnej strefy cen energii elektrycznej z Polską, co doprowadziłoby do obniżenia rachunków za prąd w Brandenburgii.
Jednak – jak pisze Schon – dyskusja na ten temat utknęła w martwym punkcie m.in. dlatego, że rządzące w Niemczech chadecka CDU/CSU i socjaldemokracja SPD w umowie koalicyjnej zobowiązały się do utrzymania w kraju jednolitej strefy cen energii elektrycznej z Luksemburgiem.
To ważne m.in. dla południowoniemieckich landów, Bawarii i Badenii-Wirtembergii, które "obawiają się nie tylko wyższych cen prądu dla swoich odbiorców, ale też utraty konkurencyjności, jeśli w przyszłości nowe firmy będą się osiedlać na północy i wschodzie Niemiec ze względu na tańszy prąd, albo nawet jeśli istniejące już firmy się tam przeniosą".
Ekologiczna energia dla Polski
RBB cytuje oświadczenie bawarskiego resortu gospodarki, które ostrzega przed osłabieniem całej niemieckiej gospodarki, niepewnością dla firm, opóźnieniem transformacji energetycznej oraz wysokimi kosztami administracyjnymi. Woidke jest przeciwnego zdania. Jak mówi RBB, "byłoby to korzystne dla rozwoju i dynamiki niemieckiej gospodarki w nadchodzących latach, gdyby w Niemczech były regiony, gdzie energia jest tania".
Z kolei ekspert Felix Müsgens podaje przykład krajów skandynawskich: w Norwegii jest pięć, a w Szwecji – cztery strefy cenowe energii elektrycznej, a doświadczenia są w większości pozytywne.
Wątpliwości co do pomysłu wspólnej strefy cenowej z Polską ma dyrektor generalny Izby Przemysłowo-Handlowej w Cottbus André Fritsche. "Strefa cenowa z Polską prawdopodobnie na początku doprowadziłaby do wzrostu cen prądu" – ocenia. Aby pomysł zafunkcjonował konieczne jest odpowiednia rozbudowa sieci energetycznej. co wymaga inwestycji. "Jednak jego zdaniem w perspektywie średnio– i długoterminowej byłoby sensowne, bo Polska mogłaby stać się odbiorcą ekologicznej energii, która nie jest zużywana w Brandenburgii" – czytamy.
Opracowanie: Anna Widzyk






