
Podczas gdy w wojskach operacyjnych kobiety wciąż stanowią wyraźną mniejszość, w Wojskach Obrony Terytorialnej melduje się ich coraz więcej. Już 20 proc. terytorialsów to żołnierki. Co sprawia, że Polki tak chętnie zakładają mundury, jak wypadamy na tle armii zawodowej i co wydarzyło się podczas symbolicznej "osiemnastki" na Placu Zamkowym?
Uroczystość wręczenia sztandaru 18. Stołecznej Brygadzie OT stała się pretekstem do podsumowania jednego z najciekawszych fenomenów polskiej obronności. Kobiety zdobywają WOT szturmem, a formacja, o którą przez lata spierali się politycy, urosła do ponad 40 tysięcy szabel.
Polki zmieniają oblicze Wojska Polskiego
Uroczystość na Placu Zamkowym w Warszawie miała podniosły charakter. 18. Stołeczna Brygada Obrony Terytorialnej otrzymała swój sztandar – symboliczny znak wojskowej dojrzałości, przekazany przez prezydenta Karola Nawrockiego. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka nazwała ten moment żargonowo "osiemnastką" jednostki.
Data i miejsce nie były przypadkowe. Kilkadziesiąt godzin później Warszawa stanęła w 82. rocznicę powstania, a stołeczni terytorialsi symbolicznie dziedziczą tradycje Okręgu Warszawa Armii Krajowej.
Jednak to nie tylko ceremoniał przyciągnął uwagę obserwatorów. Przy okazji wydarzenia padły liczby, które pokazują głęboką przemianę społeczną i strukturalną, jaka od kilku lat zachodzi w polskim wojsku: już co piąty żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej (20 proc.) to kobieta.
Fenomen WOT. Dlaczego Polki wybierają moro?
Wynik na poziomie 20 proc. to fenomen na skalę nie tylko krajową, ale i sojuszniczą. Dla porównania: w zawodowych Wojskach Operacyjnych (wojska lądowe, siły powietrzne, marynarka wojenna) kobiety stanowią obecnie około 12–13 proc. kadry.
Skąd ta różnica? Tajemnica tkwi w formule służby. WOT opiera się na modelu rotacyjnym – żołnierze szkolą się w weekendy (minimum jeden weekend w miesiącu), a w ciągu tygodnia żyją normalnym, cywilnym życiem.
Dla wielu kobiet to idealny balans. Pozwala połączyć karierę zawodową, studia czy życie rodzinne z rygorem wojskowym i chęcią zdobycia umiejętności: od pierwszej pomocy przedmedycznej, przez strzelectwo, aż po taktykę miejską.
Zobacz także
WOT w liczbach. Ile jest szabel, a ile miało być?
Wojska Obrony Terytorialnej powstały w 2017 roku jako piąty rodzaj Sił Zbrojnych RP. Początkowe plany zakładały, że formacja osiągnie stan docelowy na poziomie 53 tys. żołnierzy.
WOT liczy obecnie ponad 40 tys. żołnierzy (w tym ponad 35 tys. terytorialsów w służbie rotacyjnej oraz ponad 5 tys. żołnierzy zawodowych stanowiących rdzeń dowódczy). Przy wskaźniku 20 proc. oznacza to, że pod bronią w samej "Piątej Formacji" służy już ponad 8 000 kobiet.
W Polsce funkcjonuje obecnie 20 Brygad Obrony Terytorialnej, w tym tak wyspecjalizowane jednostki jak 18. Stołeczna.
Specyfika 18. Stołecznej: komandosi z miejskiej dżungli
Warto zwrócić uwagę na samą 18. Stołeczną Brygadę OT, która otrzymała sztandar. To jednostka unikalna w skali całego kraju. O ile większość brygad terytorialnych trenuje na poligonach leśnych, w terenie przygranicznym czy podmokłym, o tyle "Osiemnastka" została stworzona ze szczególnym uwzględnieniem walki w terenach zurbanizowanych (FIBUA – Fighting in Built-Up Areas / MOUT – Military Operations in Urbanized Terrain).
Warszawscy terytorialsi szkolą się w obronie infrastruktury krytycznej, walce w gęstej zabudowie miejskiej, tunelach metra czy ciągach komunikacyjnych. Znają układ stolicy jak własną kieszeń. To właśnie w takich warunkach kompaktowe, lekkie pododdziały – w których kobiety sprawdzają się m.in. jako operatorki dronów, łączniczki, ratowniczki medyczne czy strzelczynie wyborowe – mają kluczowe znaczenie.
Od sporu politycznego do realnego wyposażenia
Przez pierwsze lata istnienia WOT był obiektem gorących politycznych awantur. Opozycja zarzucała formacji założonej przez wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza, że jest "prywatną armią" ówczesnej władzy i pochłania środki, które powinny trafiać do wojsk operacyjnych. Bywały też momenty, gdy pisaliśmy o Wojskach Obrony Terytorialnej w odwrocie.
Czas i kryzysy (katastrofy naturalne, pandemie, wsparcie Straży Granicznej czy powodzie na Dolnym Śląsku) nieco zweryfikowały te obawy. Dziś WOT jest akceptowany w zasadzie przez cały mainstream polityczny.
– Były różne opinie polityczne co do powstania terytorialsów. Ale myślę, że nie tylko sztuką jest to, żeby powołać do życia WOT, ale sztuką jest też zrobić wszystko, by mogły jak najlepiej funkcjonować – mówiła wiceminister Sobkowiak-Czarnecka.
Sprzęt z programu SAFE: optyka, hełmy i mikrodrony
Modernizacja formacji postępuje. W ramach programu finansowania obronności i mechanizmu SAFE, do pododdziałów WOT trafia nowoczesny sprzęt:
Terytorialsi coraz częściej będą też działać w systemach, w które MON inwestuje na wschodzie kraju – takich jak Inteligentna Granica.






