Błaszczak niszczy "dziecko" Macierewicza, ale się boi. "To oznaczałoby otwartą wojnę"

Wspólne manewry armii i WOT na poligonie w Nowej Dębie.
Wspólne manewry armii i WOT na poligonie w Nowej Dębie. Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Mundur wróci do polskich domów – zapowiadał dokładnie rok temu generał Wojciech Kukuła, dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej. W tej krótkiej frazie zawarł to, co było istotą WOT: masowość. Siły Obrony Terytorialnej, zgodnie z koncepcją byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza, miały liczyć sobie aż 53 tysiące ludzi, być świetnie wyposażone i wyszkolone oraz stanowić jakiś rodzaj alternatywnej armii. Wygląda na to, że pięć minut sławy WOT właśnie minęło.

– Skończyła się moda na WOT – tak mówi INN:Poland, podsumowując nastroje w armii, zastrzegający anonimowość ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego. – W gronie zawodowych wojskowych nikt za tą formacją nie przepadał, ale dopóki była chęć rozwijania takiego rodzaju formacji, zajmowano się tym. Teraz chęć zanika, więc WOT zostaje pozostawiony samemu sobie – kwituje.

Ilu żołnierzy jest w WOT?
Ogłaszając początek robudowy obrony terytorialnej (bo formacje tego typu istniały już wcześniej, choć pełniły rolę, dyplomatycznie rzecz ujmując, pomocniczą) w kwietniu 2016 roku, ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz zapowiadał stworzenie formacji liczącej 35 tysięcy żołnierzy, pogrupowanych w 17 brygadach – po jednej na województwo, plus druga na Mazowszu. Ledwie pół roku później jego plany nabrały jeszcze większego rozmachu – w listopadzie 2016 r. mówił już o „53 tysiącach żołnierzy WOT w trzy lata”, czyli na koniec 2019 roku.

Po dwóch latach wygląda to znacznie skromniej. W WOT pełni służbę nieco ponad 10 tysięcy żołnierzy, spośród których ledwie 2 tysiące to żołnierze zawodowi, a reszta to ochotnicy, którzy mundur założyli dla pasji albo skuszeni dodatkami, nazywanymi czasami złośliwie „Programem Karabin Plus”. Resort nie traci jednak rezonu. – Do końca 2018 roku w strukturach WOT będzie służyć 20 tysięcy żołnierzy, w tym 17 tysięcy pełniących terytorialną służbę wojskową – zapowiada na łamach „Dziennika Gazety Prawnej" rzecznik WOT, ppłk Marek Pietrzak. – Wartości te są górnymi limitami, których nie wolno nam przekroczyć z uwagi na uwarunkowania budżetowe – precyzuje natychmiast.
– W koncepcji tworzenia WOT zakładamy stopniowy przyrost liczby żołnierzyna poziomie około 10 tysięcy żołnierzy rocznie – deklaruje ostrożnie ppłk Pietrzak. Oznacza to, że potencjalny moment osiągnięcia wymarzonej przez Antoniego Macierewicza liczebności tych wojsk wypadnie w 2021, a nie 2019 roku.


Jak się zarabia w WOT?
O ile w ogóle wypadnie, bo Wojska Obrony Terytorialnej wydają się być w defensywie. Już wiadomo, że małopolska brygada WOT nie powstanie zgodnie z planami. Żołnierze formacji w niektórych częściach kraju otrzymali co prawda kilka partii nowoczesnych karabinków MSBS „GROT”, a także pojazdy ciężarowe. Ale już przetarg na moździerze został unieważniony, formacji zabroniono korzystać z prywatnych strzelnic do ćwiczeń, a budowa Centrum Szkolenia WOT w Siedlcach została wstrzymana. Katedra Obrony Terytorialnej na Akademii Sztuki Wojennej została zlikwidowana. Ochotnicy z WOT nie wzięli udziału w manewrach Saber Strike, choć wciąż mają odegrać swoją rolę w dorocznych NATO-wskich manewrach „Anakonda”.

Kluczowa wydaje się tu być fraza „uwarunkowania budżetowe”. Koszty funkcjonowania zalążka WOT w 2017 roku szacowano na, bagatela, 1,1 miliarda złotych. – W formie i skali proponowanej przez ministra Macierewicza, budowa obrony terytorialnej odbędzie się kosztem innych potrzeb sił zbrojnych – ostrzegał w rozmowie z INN:Poland były minister obrony, Tomasz Siemoniak. Wygląda na to, że nowy szef resortu obrony, Mariusz Błaszczak, sentymentu poprzednika do WOT nie podziela i do WOT nie ma ochoty dopłacać.
Dodatkowy ból głowy to płace żołnierzy. Wspomniany dodatek – ów Karabin Plus – to 500 złotych, z czego 300 złotych to płatność za gotowość, a 200 zł to należność za dwa dni szkoleń. Jego atrakcyjność dla ochotników podniesiono dodatkowo, wprowadzając zasadę, że dodatek nie wlicza się do dochodu. Innymi słowy, osoby pobierające inne zasiłki, np. z programu 500+, nie stracą ich z powodu przekroczenia limitu dochodów. Druga strona medalu to płace zawodowych wojskowych. – Kto przechodził do WOT, dostawał wyższe zaszeregowanie – mówi nam ekspert. Innymi słowy, oficer regularnej armii w szeregach WOT mógł zarobić kilkaset złotych więcej. Transfery do WOT nie cieszyły się zatem wśród zawodowych wielką sympatią, z jednej strony z powodu „amatorskiego” charakteru formacji, a z drugiej właśnie ze względu na „kasę”.

To wszystko nie oznacza jednak, że los formacji jest przesądzony. – Obecna ekipa rządząca nie poważy się na likwidację tych oddziałów, bo to oznaczałoby otwartą wojnę z Macierewiczem, dla którego WOT to rodzaj dziedzictwa, jakie chce po sobie zostawić – uważa nasz rozmówca. Co nie oznacza, że rozbudowywanie formacji nie zostanie zahamowane na lata, aż do chwili, kiedy ktoś zdecyduje, co z tym fantem zrobić.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.