
Niemcy mogłyby wziąć przykład z Polski pod względem poczucia odpowiedzialności społecznej. Ochronę ludności należy traktować poważnie – mówi w "Der Spiegel" Dominic Kudlacek, profesor zarządzania bezpieczeństwem.
Niemiecki magazyn "Der Spiegel" w internetowym wydaniu poświęca obszerny reportaż obronie cywilnej w Polsce. Jak zaznacza, Polska chce odstraszyć przede wszystkim Rosję. "Traktuje to poważnie i chce przygotować społeczeństwo na wypadek wojny i katastrof oraz lepiej włączyć obywateli w ogólnokrajowy system obronny" – tłumaczy.
Tysiące ochotników w Polsce
"Der Spiegel" podkreśla, że w Polsce tysiące ochotników ćwiczy na wypadek sytuacji kryzysowej, a rządowy program dobrowolnych szkoleń wojskowych "wGotowości" cieszy się tak dużą popularnością, że niektórzy czekają na terminy nawet przez wiele miesięcy. Jak zaznacza, to pierwszy kompleksowy program w Polsce, który w tak ukierunkowany sposób poświęcony jest obronie obywateli. I w odróżnieniu od wcześniejszych programów polskiej armii nie chodzi tu o naukę posługiwania się bronią.
Magazyn przedstawia uczestników szkoleń z zakresu bezpieczeństwa na terenie 61. Batalionu Lekkiej Piechoty w Książenicach. Najstarszy ma ponad 80 lat, najmłodszy – 14. "Tutaj uczą się, jak posługiwać się kompasem, jak mierzyć odległości na mapie przy pomocy przedmiotów, które akurat mają przy sobie: różańca, źdźbła trawy, sznurówek. Jak chronić telefon komórkowy przed cyberatakami lub spakować plecak ewakuacyjny, jak ratować życie za pomocą defibrylatora i ułożyć osobę w pozycji bezpiecznej na boku" – opisuje szczegółowo zajęcia polskich wolontariuszy.
Zobacz także
"Nie chcę wpaść w panikę"
"Der Spiegel" podkreśla, że w ostatnich latach wśród Polaków wzrosła świadomość zagrożeń związanych z polityką bezpieczeństwa. "Nie chcę wpaść w panikę, gdybym kiedyś musiała nieoczekiwanie opuścić dom" – mówi Angelika, 32-letnia uczestniczka szkolenia z zakresu bezpieczeństwa, która ma już w domu plecak ewakuacyjny z paszportem, kopiami wszystkich ważnych dokumentów oraz gotówką. Tygodnik ocenia, że podobnie do sytuacji kryzysowych przygotowanych jest wielu Polaków.
Niemcy mogą brać przykład z Polski?
"Der Spiegel" porównuje sytuację w Polsce do tej w Niemczech. Jak przypomina, w Niemczech informacje o tym, jak należy postępować w razie katastrofy, można uzyskać na stronie internetowej Federalnego Urzędu Ochrony Cywilnej i Pomocy Ofiarom Katastrof. Także organizacje pomocowe oferują regionalne kursy poświęcone pierwszej pomocy i zagadnieniom związanym z sytuacjami kryzysowymi. "Znalezienie odpowiedniego kursu jest jednak trudne i wymaga własnej inicjatywy" – pisze.
"Jeśli chodzi o poczucie odpowiedzialności społecznej, Niemcy mogłyby wziąć przykład z Polski" – mówi Dominic Kudlacek, profesor zarządzania bezpieczeństwem na Uniwersytecie w Bremerhaven. "Ochronę ludności należy traktować poważnie" – dodaje.
Ekspert ostrzega jednak przed zbyt silnym powiązaniem ochrony ludności z wojskiem. Jego zdaniem przygotowanie na sytuacje kryzysowe, awarie zasilania lub klęski żywiołowe jest uzasadnione. Problem pojawia się, gdy działania te mentalnie przygotowują do wojny lub militaryzują codzienność – dodaje. Jego zdaniem może to wzmocnić obawy i doprowadzić do normalizacji wojny. Według Kudlaceka w Niemczech tego typu szkolenia powinny być zatem rozwijane przede wszystkim przez podmioty cywilne, takie jak straż pożarna, organizacje pomocowe i gminy, przy wsparciu wolontariuszy.
Opracowanie: Marta Przybylik-Wiśniewska






