Strzykawka z Ozempiciem, miarka krawiecka, położone na różowym tle.
Fałszywy Ozempic pojawił się w Polsce. Cena może być wyjątkowo kusząca Fot. Alones/shutterstock

Chcesz schudnąć, a w internecie trafiasz na genialny preparat, bez recepty i jeszcze z dostawą pod drzwi? Brzmi jak skrót do wymarzonej sylwetki. Jest tylko mały problem. Produkt może być sprzedawany jako "peptyd do badań", choć opis zachęca zwykłego klienta informacjami o redukcji masy ciała i byciu tańszym odpowiednikiem.

REKLAMA

Fałszywy Ozempic i jego "zamienniki" pojawiły się już w Polsce, a Główny Inspektorat Farmaceutyczny przyznaje, że problem jest poważny. Jak się okazuje, wystarczy kilka kliknięć. Nie trzeba pokazywać recepty ani udowadniać, że prowadzi się badania. Wybierasz produkt, płacisz i podajesz adres. Tak łatwa dostępność i ogromna popularność leków wspomagających odchudzanie sprawiają, że nieuczciwi sprzedawcy znaleźli nowy sposób na dotarcie do klientów.

Fałszywy Ozempic trafia do paczkomatów. Kusząca cena może mieć wysoką cenę

Sprzedawcy oferują substancję czynną Ozempicu jako "peptyd badawczy" lub "odczynnik chemiczny". Jednocześnie na stronach pojawiają się informacje, które trudno pomylić z opisem sprzętu laboratoryjnego. Hamowanie apetytu czy redukcja kilogramów. W jednej z ofert produkt kosztował 349 zł, w innej 399 zł. Cena za sfałszowany lek może być niemal o połowę niższa niż cena za oryginał.

Oryginalny Ozempic jest lekiem na receptę i wymaga odpowiednich warunków przechowywania. Tymczasem podejrzane preparaty mogą trafić kurierem do domu lub automatu paczkowego. A przecież chodzi o substancję, której jakość i skład nie są dla kupującego gwarantowane. Promocja może wyglądać atrakcyjnie, ale ten lek zagraża zdrowiu, jeśli pochodzi z niezweryfikowanego źródła.

Produkt nie jest dla ludzi, ale ludzie go kupują. Popularność Ozempicu przyciągnęła oszustów

Produkt formalnie może być oznaczony jako przeznaczony wyłącznie do badań, ale jego odbiorcą zostaje osoba, która po prostu chce schudnąć. Przy jednym kliknięciu zwykły konsument może zamienić się w "badacza" własnego organizmu. Niektóre strony dodają nawet informacje o dawkowaniu, mimo zastrzeżeń, że preparat nie jest przeznaczony do stosowania u ludzi.

Ozempic i Mounjaro biją rekordy sprzedaży. Popularność tych leków sprawiła, że stały się jednymi z najczęściej wyszukiwanych haseł związanych z szybką utratą wagi. Rosnące zainteresowanie lekami typu GLP-1 stworzyło również przestrzeń dla oszustów. Osoba szukająca odpowiednika na odchudzanie może więc trafić na produkt, którego pochodzenia nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować.

GIF chce uszczelnić przepisy. Sprzedawcy zmieniają nazwy i znikają z sieci

Główny Inspektorat Farmaceutyczny potwierdza, że wie o takich ofertach. W odpowiedzi dla "Rzeczpospolitej" urząd wskazał: "Brak danych pozwalających na identyfikację podmiotu odpowiedzialnego za daną ofertę może istotnie utrudniać podjęcie przewidzianych prawem działań administracyjnych". GIF od początku 2026 r. uczestniczy również w pracach nad zmianami, które mają uszczelnić przepisy dotyczące sprzedaży takich preparatów.

Problem przypomina internetową ciuciubabkę. Strony mogą zmieniać domeny, nazwy i podmioty, na które są zarejestrowane. Jedna oferta znika, pojawia się kolejna, a klient szukający zastrzyków lub sposobu na to, jak być szczupłym, może nawet nie zauważyć momentu, w którym zamiast leku kupuje substancję niewiadomego pochodzenia.

Sonda

Czy skusiłaby cię tańsza wersja Ozempicu dostępna bez recepty?

... odpowiedzi