
Za nami I tura przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. Przed mieszkańcami stolicy Małopolski II tura, w której zmierzą się Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. Nowy sondaż sugeruje, że faworyt jest jeden, ale dokładne przyjrzenie się wynikom pokazuje, że nie ma wygranej w kieszeni.
W przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa żaden z kandydatów nie zdołał uzyskać ponad połowy głosów. To oznacza, że przyszłego włodarza stolicy Małopolski wyborcy wskażą dopiero w czasie II tury, która odbędzie się 11 października. Zmierzą się w niej Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. Gibała jest kandydatem niezależnym, Piątkowska ma poparcie Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Nowy sondaż sugeruje wygraną Gibały w wyborach w II turze wyborów w Krakowie
Jak wynika z sondażu OGB dla Polsat News i Newsmax Polska, w II turze na Gibałę zagłosować może aż 57,2 proc. badanych. Piątkowska może liczyć na poparcie tylko 38,4 proc. Jedynie 4,4 proc. ankietowanych nie zdecydowało, na kogo odda swój głos. Sugerowałoby to wręcz miażdżące zwycięstwo kandydata niepartyjnego. Czy tak jednak będzie? Spójrzmy na inne dane.
Najpierw cofnijmy się do ostatniego najbardziej wiarygodnego sondażu, czyli wyników I tury wyborów w Krakowie. O fotel w ratuszu starało się aż siedmioro kandydatów: Michał Drewnicki (KW Prawo i Sprawiedliwość), Łukasz Gibała (KWW Łukasza Gibały - Kraków dla Mieszkańców), Daria Gosek-Popiołek (KW NL), Michał Klimek (KW Konfederacja Korony Polskiej), Aleksandra Owca (KW Razem), Monika Piątkowska (KWW Moniki Piątkowskiej – Ponad Podziałami) i Sławomir Pietrzyk (KW Socjaldemokracja Polska).
Jakimi wynikami mogą się pochwalić? Na Łukasza Gibałę zagłosowało 93 042 osoby, co oznacza, że poparło go 36,38 proc. wszystkich wyborców, którzy prawidłowo oddali swój głos. Krzyżyk koło nazwiska Moniki Piątkowskiej postawiło 76 514 mieszkańców miasta (29,91 proc.) Oznacza to, że różnica wyniosła nieco ponad 16,5 tys. głosów.
Kandydata PiS Michała Drewnickiego poparło 44 772 wyborców (17,5 proc.), współprzewodniczącą Partii Razem Aleksandrę Owcę – 17 684 (6,91 proc.), kandydatkę Nowej Lewicy Darię Gosek-Popiołek – 12 303 (4,81 proc.), Michała Klimka z Konfederacji Korony Polskiej – 10 523 (4,11 proc.), a Sławomira Pietrzyka z Socjaldemokracji Polskiej – 947 (0,37 proc.). Frekwencja w wyborach wyniosła 43,5 proc.
Na kogo poparcie może liczyć Gibała, a na kogo Piątkowska?
Możemy teraz założyć, że wyborcy PiS i KKP mogą zagłosować na Gibałę. Łącznie daje to 55 295 głosów. Z kolei Piątkowska może "zbierać" poparcie w środowisku zwolenników pozostałych kandydatek i Pietrzyka. Razem to jednak tylko 30 934 głosy.
Sytuacja senatorki KO wydaje się więc dramatyczna. Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy wyborcy z I tury pójdą ponownie do urn. Mało tego, zmobilizować mogą się też ci mieszkańcy Krakowa, którzy nie spełnili w niedzielę swojego obywatelskiego obowiązku. I to może sprawić, że sytuacja diametralnie się zmieni. Dlaczego tak uważam? KO pozostaje liderką sondaży ogólnopolskich. W tak dużym mieście jak Kraków ma to znaczenie.
Spójrzmy zresztą na średnią sondażową z ostatnich 30 dni, jaką regularnie przygotowuje portal eWybory. KO nadal cieszy się aż 31-procentowym poparciem. Dla porównania: PiS jedynie niespełna 19-proc., Konfederacja – 13,7 proc., KKP – 8,5 proc., Lewica – 7,1 proc.

Piątkowska jako senator KO i członkini KO, do tego popierana przez PSL, może jeszcze coś ugrać w czasie dwóch tygodni, które pozostały do II tury. Oczywiście zakładając, że uda się jej dobrze "sprzedać" np. wizję swojej potencjalnej, udanej współpracy z rządem, tłumacząc mieszkańcom miasta, co mogą na tym zyskać.
Zobacz także
Szanse Moniki Piątkowskiej. Problem z Miszalskim
Jednocześnie problemem kandydatki KO też jest jej środowisko polityczne (taki paradoks). Przedterminowe wybory w Krakowie odbyły się z powodu odwołania w maju z urzędu prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Za jego odejściem zagłosowało wtedy 171 581 osób, a przeciw było tylko 3631 głosujących. Wszystko przy frekwencji na poziomie 29,99 procent.
Piątkowska nadal ma więc szanse na wygraną, ale jej sztab musi zręcznie "sprzedać" jej kandydaturę, mobilizując elektorat KO, który nie poszedł na wybory. Bez tego Łukasz Gibała ma niemal pewne zwycięstwo.
Już wiosną nagłówki brzmiały: referendum w Krakowie na ostatniej prostej – wojna o SCT dolewa oliwy do ognia. Po głosowaniu nie było już wątpliwości: referendum w Krakowie to nokaut Miszalskiego – 9 rzeczy, które przechyliły szalę.
Kto byłby lepszym prezydentem Krakowa?
... odpowiedzi






