Aleksander Miszalski, znak Strefy Czystego Transportu na tle panoramy Krakowa.
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego jest na ostatniej prostej. W tle pozostają kontrowersje związane ze strefą czystego transportu (SCT). Fot. Robson90/Shutterstock/Miszalski_/X/Kevin Perez Camacho/Unsplash, montaż: INNPoland

W Krakowie zrobiło się gorąco. Inicjatorzy referendum ogłosili, że zebrali wystarczającą liczbę podpisów, by rozpocząć procedurę odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W tle pozostają kontrowersje związane ze strefą czystego transportu (SCT).

REKLAMA

Łącznie komitet referendalny zebrał około 134 tysięcy podpisów w 43 dni, co oznacza znacznie szybsze tempo niż przewidziane ustawowo 60 dni.

Obecnie Krajowe Biuro Wyborcze w Krakowie zakończyło wprowadzanie danych do systemu weryfikacyjnego. Jak poinformowała jego dyrektor, trwa przygotowywanie szczegółowych zestawień dotyczących ewentualnych błędów w podpisach. Ostateczna decyzja w sprawie referendum należy do komisarza wyborczego i zostanie ogłoszona oficjalnie na stronie internetowej KBW.

Referendum w Krakowie. 134 tys. podpisów w 43 dni

Według szacunków organizatorów decyzja o przeprowadzeniu referendum może zapaść tuż po świętach wielkanocnych. Potencjalne terminy głosowania to 17, 24 lub 31 maja. Zgodnie z przepisami, referendum musi się odbyć w ciągu 50 dni od momentu ogłoszenia decyzji.

Wniosek referendalny dotyczy nie tylko odwołanie prezydenta, ale także całej Rady Miasta Krakowa.

Aby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział odpowiednia liczba wyborców: co najmniej 3/5 osób, które głosowały w ostatnich wyborach. Chodzi o ponad 158 tysięcy głosów w przypadku prezydenta i niemal 180 tysięcy dla rady miasta.

Dla porównania, w poprzednich wyborach samorządowych zagłosowało ponad 264 tysiące osób na prezydenta i niemal 300 tysięcy na radnych.

Zarzuty wobec Aleksandra Miszalskiego

Przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego zarzucają mu m.in. zadłużanie miasta, niespełnione obietnice wyborcze, nepotyzm oraz kontrowersyjne decyzje dotyczące transportu, w tym wprowadzenie strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie płatnego parkowania i wprowadzenie opłat w niedziele. Mieszkańcy wielokrotnie wyrażali swoje zdanie w sieci. O przykładowych wpisach można przeczytać tutaj.

Prezydent odpiera te zarzuty, określając inicjatywę referendum jako "dogrywkę" po wyborach. Podkreśla wzrost dochodów miasta, realizację inwestycji lokalnych oraz działania poprawiające jakość życia mieszkańców, w tym rozwój transportu publicznego.

Jednym z głównych punktów spornych pozostaje funkcjonowanie strefy czystego transportu. Uchwała w tej sprawie została zaskarżona do sądu administracyjnego przez byłego ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, który uznał jej zapisy za dyskryminujące i naruszające prawa obywateli.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił jednak jego skargę, wskazując na brak interesu prawnego. Adamczyk zapowiedział złożenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Spór o Strefę Czystego Transportu (SCT) w Krakowie

Sąd częściowo przychylił się natomiast do skargi wojewody małopolskiego, unieważniając wybrane zapisy uchwały. Zastrzeżenia dotyczyły sposobu definiowania mieszkańca Krakowa na podstawie meldunku oraz zasad zwolnień z opłat dla osób korzystających wyłącznie z publicznych placówek medycznych.

Przypomnijmy, że władze miasta zapowiadają korekty w funkcjonowaniu strefy czystego transportu, które mają zostać wprowadzone najpóźniej do stycznia 2027 roku po konsultacjach społecznych i branżowych.

Obecnie strefa obowiązuje na terenie większości Krakowa. Wjazd do niej dla pojazdów niespełniających norm emisji wiąże się z opłatą. Zwolnieni są mieszkańcy miasta, którzy kupili samochód przed 26 czerwca 2025 roku.

Do strefy bez opłat mogą wjeżdżać samochody spełniające określone normy emisji: auta benzynowe i LPG co najmniej Euro 4 (lub wyprodukowane od 2005 roku) oraz diesle spełniające normę Euro 6 lub nowsze.