
Na pierwszy rzut oka Żyrardów może wydawać się miastem, które zatrzymało się w czasie. Wystarczy jednak ruszyć przed siebie, żeby szybko przekonać się, że to tylko część jego charakteru. Ta dawna osada fabryczna wciąż żyje, stare miejsca dostały nowe funkcje i cieszą oko zwiedzających. Wybrałem się do Żyrardowa, żeby sprawdzić, co warto zobaczyć podczas jednodniowej wycieczki.
Żyrardów znajduje się niespełna 50 km od Warszawy, więc jest to całkiem dobry pomysł na krótki wypad poza stolicę. Nie trzeba nawet specjalnie kombinować z trasą. Najważniejsze miejsca można odwiedzić podczas jednego spaceru, a po drodze co chwilę trafiamy na ślady przemysłowej przeszłości miasta. Ja swoją wycieczkę zacząłem od starego centrum.
1. Pomnik Philippe de Girarda. Jego nazwisko dało początek nazwie miasta
Pierwsze miejsce, do którego się udałem, było dla mnie oczywistym wyborem. Trafiłem pod zabytkowy budynek, który dawniej służył jako ekskluzywny klub towarzyski dla urzędniczej elity Zakładów Żyrardowskich. Przed Resursą, bo tak nazywa się obiekt, stoi pomnik Philippe de Girarda. Był to francuski wynalazca i inżynier, który odegrał ważną rolę w rozwoju przemysłu lniarskiego w Żyrardowie. Od jego nazwiska pochodzi nazwa miejscowości.
Girard urodził się we Francji, ale jego wynalazki znalazły zastosowanie także na ziemiach polskich. Opracował m.in. maszynę do mechanicznego przędzenia lnu. Jego wynalazek potrafił, według zapisków, wysnuwać aż 150 km nici z kilograma lnu. Przy jego udziale w mieście powstała fabryka lnu. Oficjalne otwarcie nastąpiło 24 lipca 1883 roku.
Jego pomnik jednak nie jest zabytkiem sprzed ponad stu lat. Odsłonięto go 25 listopada 2016 roku. Jego autorem jest prof. Jan Tutaj, prorektor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Monument ma około czterech metrów wysokości i rzuca się w oczy. Pomysł postawienia pomnika wyszedł od Towarzystwa Przyjaciół Miasta Żyrardowa, które rozpoczęło starania o jego budowę w 2015 roku.
2. Muzeum Lniarstwa. Tutaj zobaczysz, jak naprawdę produkowano tkaniny
Muzeum Lniarstwa im. Filipa de Girarda znajduje się w dawnych halach drukarni Zakładów Lniarskich. To nie jest muzeum, w którym przechodzimy od gabloty do gabloty i oglądamy małe eksponaty. Tutaj naprawdę można poczuć klimat starej fabryki.
W środku znajduje się kilkadziesiąt zabytkowych maszyn, których używano podczas kolejnych etapów obróbki lnu i produkcji tkanin. Są tutaj m.in. krosna, maszyny drukarskie i urządzenia wykorzystywane w dawnych zakładach. Większość pochodzi z lat 70. i 80. XX wieku, ale nie brakuje także znacznie starszych eksponatów.
Ciekawa jest również wystawa "Tkane sita", prezentująca ogromne szablony wykorzystywane przy sitodruku. Można zobaczyć, jak powstawały wzory na lnianych tkaninach. Dla mnie właśnie takie rzeczy są najciekawsze, bo zamiast tylko przeczytać, że Żyrardów był wielkim ośrodkiem przemysłu lniarskiego, możemy zobaczyć maszyny, które rzeczywiście wykonywały tę pracę.
Dowiedziałem się, że w okresie swojej świetności fabryka zatrudniała od 5 do 9 tys. pracowników. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że jeden zakład mógł skupiać wokół siebie tak dużą część mieszkańców miasta.
3. Stary Rynek, czyli dzisiejszy Plac Jana Pawła II. Miejsce pamięta wszystkie osadnicze wydarzenia
Po odwiedzeniu muzeum ruszyłem w stronę centrum. Kolejnym miejscem, które warto zobaczyć, jest Plac Jana Pawła II, nazywany również Starym Rynkiem. Właśnie tutaj znajdował się kiedyś centralny punkt osady fabrycznej. Plac był związany z życiem mieszkańców Żyrardowa, w tym także z wydarzeniami robotniczymi.
W 1883 roku doszło tutaj do krwawego strajku, zwanego Strajkiem Szpularek. Kobiety wyszły z fabryki i rozpoczęły protest przeciwko obniżkom płac oraz ciężkim warunkom pracy. Szybko dołączyły do nich tysiące robotników, a strajk został brutalnie stłumiony przez Kozaków i carskie wojsko. Podczas starć zginęło trzech młodych robotników, ale po pięciu dniach protestu fabrykanci zgodzili się na większość postulatów strajkujących.
Dzisiaj miejsce wygląda zdecydowanie spokojniej, ale kiedy znamy jego przeszłość, spacer po nim nabiera trochę innego znaczenia. Nie przechodziłbym przez Stary Rynek tylko po to, żeby zrobić zdjęcie i ruszyć dalej. Warto na chwilę się zatrzymać i spojrzeć na okolicę. Dobrze widać w tym miejscu, jak miasto było organizowane wokół ogromnego zakładu przemysłowego.
4. Park Dittricha. Zielona wyspa w samym środku Żyrardowa
Po industrialnej części wycieczki przyszedł czas na trochę zieleni. Park im. Karola Augusta Dittricha znajduje się w centrum miasta i zajmuje prawie 6 hektarów. Został założony pod koniec XIX wieku jako część rezydencjonalnej części osady fabrycznej.
Miejsce spodoba się szczególnie tym, którzy po kilku godzinach oglądania fabrycznych zabudowań będą chcieli trochę odpocząć. W parku znajdziemy naturalistyczny układ wodny i atrakcyjne mostki. Rośnie tutaj również stary drzewostan, a 11 drzew uznano za pomniki przyrody.
Wśród zieleni stoi też ogromna willa Karola Dittricha. Dzisiaj znajduje się tutaj Muzeum Mazowsza Zachodniego. Sam park jest kolejnym miejscem, w którym czuć historię fabrycznego Żyrardowa i jednocześnie można połączyć ją z miejskim spacerem.
5. Drewniana kładka. Na obrzeżach Żyrardowa też można znaleźć coś ciekawego
Na koniec zostawiłem miejsce, które pokazuje trochę inną stronę Żyrardowa. Jeśli po zwiedzeniu fabryki i centrum pomyślicie, że na tym miasto się kończy, warto pojechać trochę dalej. W okolicach rzeki Pisi Gągoliny znajduje się drewniana kładka, która pozwala przejść się w spokojniejszym, bardziej naturalnym otoczeniu.
Są tutaj miejsca do odpoczynku i można naprawdę na chwilę oderwać się od miejskiego klimatu. Podobnie jak w parku Dittricha, ale jednak jeszcze bliżej natury. Przechadzając się po kładce znajdziecie tarasy widokowe, posłuchacie śpiewu ptaków, a przy odrobinie szczęścia ujrzycie konie pasące się na pobliskich łąkach.
Zobacz także
Po zwiedzaniu Żyrardowa należy się chwila dla kubków smakowych
Po takim spacerze oczywiście przydało się coś słodkiego. Zajrzałem więc do lodziarni Tulum. Można tutaj skosztować pysznych żyrardowskich Gelato i przy okazji odpocząć po kilku godzinach chodzenia po mieście.
Trafiła mi się słoneczna pogoda, więc lody pasowały idealnie. Patrząc jednak na porę roku, mogłem sobie tylko zanucić piosenkę Taco Hemingwaya: "Gdzie lato, gdzie lato? Galiano, Gazpachio, GELATO". No cóż, lato już za nami, ale na dobre Gelato chyba nigdy nie jest zły moment.

Jeżeli zastanawiacie się, co zobaczyć w Żyrardowie, spokojnie możecie skorzystać z moich wskazówek i zaplanować tutaj jednodniową wycieczkę. Każde z tych miejsc pokazuje trochę inną stronę tego miasta, mimo tego, że łączy je wspólna przemysłowa historia. I chyba właśnie to jest w Żyrardowie najciekawsze.
Chcesz odwiedzić Żyrardów w najbliższym czasie?
... odpowiedzi






