butelka wina
Senat wraca do ustawy alkoholowej. Foto: il21/Shutterstock

Połączone komisje Senatu mają 3 listopada kontynuować prace nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Sejm przyjął przepisy, które za promocję alkoholu nie uznają m.in. przekazów informacyjno-kulturalnych i wydarzeń dotyczących wyrobów winiarskich.

REKLAMA

Dla małych producentów kluczowe będzie jednak to, jak te zasady będą rozumiane w praktyce. O sprawę zapytałem Monikę Czarniecką, założycielkę agencji 100 PTS, zajmującą się komunikacją w branży winiarskiej.

"Jestem za ograniczeniem, ale..."

– Jestem za ograniczaniem reklamy alkoholu. To poważny problem społeczny i nie uważam, że każdy produkt powinien być promowany bez żadnych granic. Jednocześnie dorosły człowiek powinien móc podejmować świadome decyzje, a wolność wyboru powinna iść w parze z edukacją – tłumaczy mi ekspertka.

Czarniecka zwraca mi też uwagę na to, że w debacie o reklamie alkoholu łatwo "zlać" w jedno różne rodzaje komunikacji: masową promocję sprzedaży, informację o produkcie i zaproszenie na wydarzenie.

– Winiarz, który jedzie na festiwal, spotyka ludzi zainteresowanych jego pracą, produktem i regionem. To może być kulturalne spotkanie, z muzyką, lokalną kuchnią i rozmową o tym, jak powstaje wino. Nie chcę, żeby takie wydarzenia były wyłączone spod odpowiedzialnych zasad. Chcę, żeby zasady były jasne i możliwe do zastosowania przez małą firmę – mówi.

Co uchwalił Sejm?

Przypomnijmy, że Sejm przyjął nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości 8 października. W tekście przekazanym Senatowi promocję alkoholu zdefiniowano m.in. jako publiczną degustację, rozdawanie rekwizytów związanych z napojami alkoholowymi, premiowaną sprzedaż oraz inne formy publicznego zachęcania do zakupu.

Jednocześnie w przepisach zapisano, że promocją nie są przekazy informacyjno-kulturalne ani wydarzenia enokulinarne. Ustawa definiuje wydarzenie enokulinarne jako publiczne wydarzenie edukacyjne, enoturystyczne lub związane z turystyką kulinarną - wśród przykładów wymienia imprezy, targi, festyny, pokazy, winobrania i konkursy.

Nie oznacza to jednak, że każde działanie promocyjne winnicy staje się dozwolone. W analizie opublikowanej na stronie Paragraf w kieliszku Radosław Froń wskazuje, że przewidziane w uchwalonym tekście przekazy mają mieć charakter informacyjno-kulturalny, nie mogą zawierać ofert sprzedażowych ani zachęcać do nadmiernego spożycia, a komunikacja cyfrowa powinna ograniczać dostęp osób niepełnoletnich. To ekspercka interpretacja przepisów, nie rozstrzygnięcie Senatu ani porada prawna dla konkretnego producenta.

– I właśnie dlatego potrzebujemy precyzji. Jeśli producent ma się zastanawiać, czy może poinformować o udziale w festiwalu albo opisać degustację, łatwo wybierze najbezpieczniejszą opcję: nie powie nic. To nie pomaga ani edukacji konsumentów, ani lokalnej turystyce – uważa Czarniecka.

"Nie bronię reklamy. Chcę rozdzielenia pojęć"

Jej stanowisko nie polega na sprzeciwie wobec ograniczeń. Przeciwnie: reklama może zwiększać dostępność i atrakcyjność alkoholu, dlatego, jak tłumaczy mi ekspertka, należy ją regulować. Potrzebne jest jednak rozróżnienie między reklamą zachęcającą do zakupu a rzetelną informacją o pochodzeniu, metodzie produkcji, kulturze wina czy wydarzeniu turystycznym.

– Edukacja nie jest tym samym co reklama. Można mówić o regionie, pracy producenta i kulturze odpowiedzialnej degustacji, nie namawiając nikogo do kupowania ani do picia większej ilości. Konsument powinien otrzymywać rzetelne informacje, a nie wyłącznie komunikaty sprzedażowe – mówi.

Zdaniem Czarnieckiej problem ma też wymiar praktyczny. Mała winnica zwykle nie zatrudnia prawnika ani specjalisty od komunikacji, który każdą publikację sprawdza pod kątem zgodności z przepisami. Właściciel łączy pracę w gospodarstwie, produkcję, sprzedaż i przyjmowanie gości. Niejasna granica między informacją a reklamą może więc oznaczać dla niego nie tylko dodatkowe obowiązki, ale też realny paraliż komunikacyjny.

– Widziałam w branży cyfrowych aktywów, jak spory polityczne, niepewność regulacyjna i nieproporcjonalne sankcje potrafią wpływać na warunki działania firm. To inny sektor i nie porównuję go z winiarstwem jeden do jednego. Mechanizm jest jednak podobny: kiedy przedsiębiorca nie rozumie reguł albo boi się, że je nieświadomie naruszy, zaczyna ograniczać działalność i komunikację – dodaje.

Ostateczny kształt przepisów jeszcze nie jest przesądzony

Ustawa jest obecnie rozpatrywana przez Senat jako druk nr 877. Połączone komisje Zdrowia oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej nie zakończyły prac 28 października; ich kontynuację zaplanowano na 3 listopada o godz. 20.00. Na 2 listopada nie ma jeszcze senackiej rekomendacji końcowej ani głosowania Senatu nad ustawą.

Czarniecka podkreśla, że w komunikowaniu zmian trzeba oddzielać to, co uchwalił Sejm, od tego, co może się jeszcze zmienić w Senacie.

– Dziś można powiedzieć, jakie rozwiązania znalazły się w tekście przekazanym do Senatu. Nie można jeszcze przedstawiać ich jako ostatecznych ani obowiązujących. W interesie wszystkich - producentów, samorządów i konsumentów - jest, by przepisy chroniące zdrowie publiczne były jednocześnie zrozumiałe i wykonalne – podsumowuje.

Plany nowej ustawy antyalkoholowej obejmują m.in. ograniczenia, o jakich pisaliśmy przy okazji pytania, czy czeka nas koniec małpek w Polsce. Tymczasem samorządy nie czekają na ustawę: Poznań, nocna prohibicja w całym mieście od 1 stycznia 2027 roku.