
Kiedyś kolejki ustawiały się w klubach po drinki. Czy to możliwe, że dziś ustawiają się zamiast tego po białko na siłowni? Zmieniają się przyzwyczajenia Polaków, a wraz z nimi miejsca, w których spędzamy czas i zostawiamy pieniądze. Właściciele, tzw. imprezowni, muszą kombinować i lokować swoje pieniądze w innych miejscach niż dotychczas.
Według danych przywoływanych przez Bloomberg przedstawiciele pokolenia Z spożywają nawet o 87 proc. mniej alkoholu niż starsze generacje. W tym samym czasie polski rynek usług fitness i wellness osiąga już około 10,5–12 mld zł rocznie, a z klubów korzysta ponad 4,2 mln osób. Przedsiębiorcy prowadzący lokale rozrywkowe zaczynają przenosić kapitał do branży fitness.
Pokolenie Z nie chce już pić alkoholu. Kluby nocne tracą klientów
Kiedy młody klient zamawia wodę zamiast drinka, dla jego zdrowia może to być dobra wiadomość, ale dla właściciela klubu muzycznego już raczej nie. Z danych Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy wynika, że rynek wyrobów spirytusowych w Polsce w ostatnim roku skurczył się o 6,5 proc.
Spadająca sprzedaż alkoholu to tylko jeden z problemów nocnej rozrywki. Dochodzą do tego rosnące koszty pracy i prowadzenia lokalu. Model oparty na piątkowych i sobotnich wieczorach robi się coraz trudniejszy do utrzymania. Nic dziwnego.
"Rezygnacja z działalności w branży rozrywkowej była wynikiem chłodnej analizy procesów rynkowych. Pandemia trwale zmieniła wzorce zachowań – młodsze pokolenie przeniosło relacje do sfery cyfrowej, a gdy wychodzi z domu, robi to w konkretnym celu, rzadziej stawiając na spontaniczną zabawę. Obecnie jednym z ich najczęstszych celów jest właśnie siłownia." – mówi Błażej Mielnik, były właściciel klubu muzycznego, a teraz franczyzobiorca w wypowiedzi dla firmy Fit+.
Relacje w dużej części przeniosły się do internetu, a wyjście z domu coraz częściej ma konkretny cel. Jednym z nich jest trening. Siłownia zaczyna przejmować część funkcji, które wcześniej należały do nocnych klubów i innych miejsc spotkań.
Zobacz także
Kluby fitness zastępują bary i kluby. Polacy coraz częściej spotykają się właśnie tutaj
Już nie chodzi tylko o to, żeby zrobić trening, spalić kalorie albo zbudować masę mięśniową i wrócić do domu. Czy widzę to wśród moich znajomych? Kilku z nich korzysta z klubu fitness, jakby był nieodłączną częścią ich życia. Ćwiczą, spotykają znajomych, dbają o kondycję. Taką zmianę widzą na pewno przedsiębiorcy. Zdrowy tryb życia przestał być niszowym zainteresowaniem garstki osób.
Fit-rynek rośnie i zmienia się też sposób prowadzenia takich obiektów. Dużą uwagę przyciągają dziś siłownie bezobsługowe, w których wiele procesów odbywa się automatycznie. Dostęp do klubu, płatności i część obsługi klienta mogą być realizowane cyfrowo, a właściciel może zarządzać obiektem zdalnie. Taki model franczyzowy rozwija m.in. Fit+. Według przedstawicieli sieci automatyzacja pozwala ograniczyć problemy związane z rotacją pracowników i kosztami zatrudnienia.
Inwestorzy poznają zupełnie inny sposób prowadzenia biznesu. Czy to dobre rozwiązanie? Automatyzacja daje wygodę, ale może zabierać zwykły kontakt z drugim człowiekiem. Czasem potrzebna jest na siłowni pomoc i uśmiech kogoś z obsługi. Z drugiej strony właśnie taka forma może odpowiadać części klientów. Mogą wejść o dowolnej porze, nawet w nocy, spokojnie zrobić trening i wyjść bez zbędnych formalności.
Inwestorzy zmieniają kierunek. Fitness ma jeszcze dużo miejsca na wzrost
Patrzę na te liczby i trudno się dziwić, że przedsiębiorcy zaczynają szukać pieniędzy właśnie w branży fitness. Według danych przywoływanych w raporcie Deloitte European Health & Fitness Market Report polski sektor fitness i wellness jest wart już 10,5–12 mld zł, a liczba aktywnych klubowiczów przekracza 4,2 mln. Prognozowana dynamika wzrostu rynku wynosi około 8–12 proc. rocznie. Za zmianą zachowań klientów idzie także coraz większy rynek dla firm czy właścicieli obiektów sportowych.
Co ciekawe, największych możliwości nie trzeba szukać wyłącznie w największych miastach. Potencjał mają również średnie i mniejsze miejscowości, gdzie zapotrzebowanie na nowoczesne siłownie może być większe niż dostępna oferta. Według przywoływanych danych regularnie ćwiczy w Polsce około 8–11 proc. mieszkańców. W Niemczech jest to około 18 proc., a w krajach skandynawskich nawet 30 proc.
Jeśli polski rynek będzie zbliżał się do tych poziomów, miejsca na kolejne kluby fitness nadal będzie sporo. Być może dlatego dawny właściciel klubu nocnego dziś inwestuje w siłownię. Parkiet zamienił w bieżnię. Dalej może urozmaicać czas swoim klientom muzyką, ale tym razem do rytmu ruchów suwnicy.
Co sądzisz o siłowniach bez stałej obsługi na miejscu?
... odpowiedzi






