tusk
Rating Polski zagrożony. Foto: EUS-Nachrichten/Shutterstock

Złe wieści dla rządzących: agencja S&P Global Ratings co prawda nie zmieniła swojej oceny wiarygodności kredytowej Polski, ale sugeruje, że zrobi to w najbliższym czasie.

REKLAMA

Agencja S&P Global Ratings dokonała nowej oceny wiarygodności kredytowej naszego kraju.

Polska pod lupą S&P

S&P potwierdziła rating Polski w walucie obcej na poziomie "A-". To nie musi nas jeszcze martwić. Gorzej z perspektywą tej oceny. Agencja obniżyła ją do negatywnej.

Warto przypomnieć, że poprzednią decyzję w sprawie ratingu naszego kraju podjęła 18 września agencja Moody's, która w tym czasie obniżyła długoterminową ocenę o jeden poziom: z A2 do A3. Podniosła jednak przy tym perspektywę ratingu z negatywnej do stabilnej. Jako powód podała pogarszającą się sytuacją fiskalną Polski.

"Negatywna perspektywa odzwierciedla ryzyko, że podwyższony deficyt budżetowy i rosnący dług publiczny mogą ograniczyć elastyczność polityki w obliczu przyszłych wstrząsów. Mogłoby to narazić Polskę na zmiany sentymentu wśród inwestorów lub wymusić gwałtowne dostosowanie fiskalne, które ciążyłoby na wzroście gospodarczym" – czytamy w raporcie S&P.

"Spodziewamy się, że w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat gospodarka Polski będzie nadal rosła w tempie około 3 proc., wspierana przez silny popyt krajowy i eksport. Niemniej jednak sytuacja budżetowa Polski pozostanie w najbliższych latach wyjątkowo słaba; prognozujemy, że średni deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych przekroczy 6 proc. PKB, a dług netto sektora gg osiągnie 70 proc. PKB pod koniec dekady, przy polaryzacji politycznej, która utrudnia konsolidację budżetową" – ostrzegają eksperci.

Rating kredytowy – czym jest i dlaczego ma znaczenie?

Rating kredytowy państwa to nic innego jak ocena jego kondycji finansowej i zdolności do regulowania zobowiązań w terminie. Przygotowują ją wyspecjalizowane agencje ratingowe, m.in. Moody’s, Fitch oraz S&P Global Ratings. Ich werdykt ma bezpośrednie przełożenie na sytuację finansową rządu, ponieważ wpływa na koszt pozyskiwania pieniędzy na rynkach kapitałowych.

Zasada jest prosta: im gorsza ocena wiarygodności kredytowej, tym większego "wynagrodzenia" za ryzyko oczekują inwestorzy. W efekcie państwo musi oferować wyższe oprocentowanie obligacji skarbowych, aby zachęcić ich do zakupu. Obniżenie ratingu może również sprawić, że część zagranicznych inwestorów ograniczy swoje zaangażowanie w dług danego kraju.

Konsekwencje nie muszą jednak ograniczać się wyłącznie do rynku obligacji. Pogorszenie oceny może wywołać presję na osłabienie krajowej waluty, jeśli inwestorzy zaczną postrzegać dane państwo jako bardziej ryzykowne. Rosnące koszty obsługi zadłużenia oznaczają ponadto mniej pieniędzy w budżecie, które można przeznaczyć na rozwój infrastruktury, edukację, ochronę zdrowia czy inne wydatki publiczne. W skrajnych sytuacjach problemy z dostępem do finansowania mogą dodatkowo pogłębić kryzys gospodarczy.

Ewentualne obniżenie ratingu Polski lub zmiana jego perspektywy na negatywną mogłyby zatem wywołać reakcję inwestorów. Ci mogliby zażądać wyższej premii za ryzyko związane z zakupem polskiego długu. Przełożyłoby się to na wzrost rentowności obligacji skarbowych, a w dłuższej perspektywie mogłoby zwiększyć koszty finansowania państwa.

Na InnPoland pisaliśmy o tym, że "NBP jest uratowane od scenariusza niczym z TK. Tusk odpuścił Nawrockiemu". Chodziło m.in. o rating.