Płacą 4 tys. zł, dorzucają jedzenie i zakwaterowanie. Wciąż nie mogą znaleźć pracowników

Adam Sieńko
Międzyzdroje i Jarosławiec to tylko dwie z wielu polskich gmin, które nie mogą skompletować obsady do ochrony kąpielisk. Problem jest powszechny, choć pensje ratowników wodnych potrafią przekraczać 4 tys. złotych miesięcznie netto, a do tego dochodzi jeszcze pakiet benefitów.
Przepisy stanowią, że kąpieliska nie można otworzyć, jeżeli nie ma na nim co najmniej dwóch ratowników Przemysław Kozłowski/Agencja Gazeta
– Od wielu gmin słyszymy, że jest problem z zapewnieniem pełnej obsady, bo ratowników jest za mało – opowiada money.pl Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Dla nadmorskich gmin to ogromny problem, bo sezon właśnie się rozpoczyna, a przepisy stanowią, że kąpieliska nie można otworzyć, jeżeli nie ma na nim co najmniej dwóch ratowników.

Ile zarabia ratownik wodny?
Z tego względu kąpieliska podbijają stawkę. Portal pisze, że stawki przekraczają już 4 tys. złotych na rękę. Do tego w pakiecie dostaje się jeszcze wyżywienie i zakwaterowanie.


Dlaczego więc chętnych brakuje? Wszystko przez to, że ratownik musi mieć ukończony państwowy egzamin. Ze strony internetowej WOPR-u wynika, że koszt takowego to 1380 zł. Do tego dochodzą inne obciążenia jak kurs pierwszej pomocy. Konieczność ponoszenia tych wydatków może więc zniechęcać osoby, które nie wiążą z zawodem ratownika długofalowych planów, a chciałby np. tylko dorobić na nadmorskich kąpieliskach w trakcie wakacji.

Z drugiej strony – w ostatnich latach wiele pisało się o wyjeździe ratowników za granicę. Wykwalifikowany ratownik mógł zarobić w Niemczech około 10 euro za godzinę. A z takimi warunkami finansowymi polscy pracodawcy nie są już w stanie konkurować.