Kiedy średnia pensja w Polsce przebije 5 tysięcy złotych? Eksperci przekonują, że niebawem

Mariusz Janik
Jeżeli utrzyma się obecna dynamika wzrostu wynagrodzeń, jeszcze w tym roku zobaczymy, jak średnia płaca w Polsce przebija poziom 5 tysięcy złotych – przekonują eksperci. Złożą się na to przede wszystkim podwyżki w sektorze prywatnym, ale zapowiadane podwyżki w budżetówce napędzają ten proces.
Średnia płaca brutto w Polsce powinna dobić do poziomu 5 tys. zł jeszcze w IV kwartale 2018 roku. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Szacujemy, że dynamika płac w tym roku będzie utrzymywać się na poziomie 6-7 proc. Przy takich założeniach ponowne zbliżenie się do bariery 5 tysięcy złotych brutto będzie możliwe w ostatnim kwartale 2018 roku – cytuje portal PulsHR Andrzeja Kubisiaka z firmy Work Service.

Nie jest on odosobniony w tym przekonaniu. – W przypadku średniej pensji w sektorze przedsiębiorstw jest to bardzo możliwe. Myślę, że w tym roku nie tylko grudzień przyniesie nam przeciętną płacę na poziomie 5 tys. złotych brutto – sekunduje mu Łukasz Kozłowski z Pracodawców RP.


Cóż, zapewne nie zabraknie rozbieżności w statystykach – widać je już dzisiaj: według GUS w 2017 roku średnia płaca sięgnęła 3042 zł netto (czyli 4271 zł brutto), podczas gdy Polska Agencja Rozwoju i Przedsiębiorczości oszacowała tę kwotę na 2758 zł netto, niemal trzysta złotych mniej.

Skok wynagrodzeń za pół roku jest jednak nieunikniony. Napędzają go podwyżki zaordynowane przez rząd. Pierwsza to podwyżka płac i stawek minimalnych: pensja minimalna ma wzrosnąć do 2220 zł brutto (dziś – 2100 zł brutto), stawka godzinowa – do 14,50 zł (z 13,70 zł).

Ale to zaledwie początek. W styczniu ruszy druga (z trzech) transza podwyżek pensji nauczycielskich oraz – o średnio 800 zł – wzrosną płace nauczycieli akademickich: profesoroów, asystentów, adiunktów, wykładowców, lektorów i instruktorów. Podwyżki (podobnej wysokości, jak akademicy) dostaną policjanci, strażacy, funkcjonariusze straży granicznej i innych służb ochrony państwa.

W czerwcu zapowiedziano podwyżki w wojsku. Po protestach pielęgniarek ministerstwo zdrowia uznało, że również personelowi medycznemu należy się nieco więcej pieniędzy.

Chcąc nie chcąc tym śladem będą musieli ruszyć przedsiębiorcy, bo grozi im odpływ pracowników do budżetówki. – Zarobki będą musiały pójść w górę, inaczej nie zatrzymamy pracowników, którzy stali się towarem deficytowym – kwitował prezes firmy Fakro, Ryszard Florek. – Firmy, które nie wytrzymają tej presji, lub nie będzie ich stać na spełnienie rosnących oczekiwań finansowych pracowników, po prostu splajtują – ucinał.