Toruńska karczma była otwarta od ponad 500 lat. Pandemia ją zniszczyła

Krzysztof Sobiepan
Ostatnią ofiarą koronawirusowych obostrzeń stał się toruński lokalu z dosłownie wielowiekową tradycją. Gospoda pod Modrym Fartuchem, będąca najstarszą karczmą w Toruniu i jedną z najstarszych w Europie zamyka swoje drzwi przez pandemię. To jednak nie koniec - los potraktował jej właścicieli jeszcze gorzej.
Karczma stoi, jak stała od ponad 500 lat. Fot. zrzutka.pl/ Patrycja Woźniak

Gospoda Pod Modrym Fartuchem z Torunia

Upadki biznesów nie są rzadkością, ale potrafią być szczególnie bolesne, gdy ze sceny schodzi lokal z wyjątkowo długą tradycją. Takiego końca doczekała Gospoda pod Modrym Fartuchem przy Rynku Nowomiejskim 8, gdzie od 1498 roku stała jedna z najstarszych karczm w całej Europie – podała gazeta.pl.

Wiekowy przybytek gościł wiele postaci, które zapisały się na kartach historii. Stołować się tam miał sam Napoleon Bonaparte oraz Jan Olbracht. Obecna odsłona lokalu działała zaś nieprzerwanie od 11 lat – jej specjalnością były dania staropolskie, a klienci mogli wybrać z ponad 200 rodzajów piwa.


Smutną wiadomość właściciele ogłosili na Facebooku. Wspominają w niej, że powodem zakończenia działalności jest "bałagan, jaki serwuje nam Pan Morawiecki" oraz "dziurawe tarcze". Cała sytuacja "wypłukała" ich zaś z wszelkich oszczędności. Choć drzwi restauracji zamknęły się 12 stycznia, to właściciele zachęcali do wizyty na stronie www.modryfartuch.pl, gdzie znane z Gospody produkty mają być sprzedawane online. Sprawdziliśmy link – strona nie jest osiągalna. Jak się bowiem okazuje, to nie koniec smutnej historii Modrego Fartucha.

Włamanie i przejęcie witryny Gospody pod Modrym Fartuchem

W wiadomości ze środowego popołudnia właściciele poinformowali bowiem o dwóch kolejnych tragicznych sytuacjach. Ostatniej nocy ktoś włamał się do lokalu Gospody przez piwniczne okno. Jak piszą właściciele, wiadomość opublikowali w oczekiwaniu na patrol policji. Jak na razie nie wiadomo, co zostało skradzione.

Dodatkowo wyjaśniła się tajemnica niedziałającej witryny modryfartuch.pl. Jak się okazuje, ktoś podkupił domenę spod nosa restauracji. Wydaje się jednak, że nieprzyjemności i trudności, które wielu wprawiłyby w czarną rozpacz dały właścicielom siły do działania. W wiadomości mówią: "Wasze DOBRO dało nam motywację" i zapowiadają możliwe ponowne otwarcie restauracji po lockdownie.

By się to udało, potrzebne będą jednak dodatkowe środki. Restauratorzy rozpoczęli więc zbiórkę pieniędzy na zrzutka.pl. Cel został ustawiony na 60 tys. zł, a dosłownie 30 min po jej rozpoczęciu wpłacono na nią już ponad 400 zł.

W zależności od kwoty poczynionego datku osoby mogą liczyć na różne upominki, od symbolicznego kufla z Gospody przez karty stałego klienta aż po uczestnictwo w ważeniu nowego piwa piernikowego.

Czytaj także: Biznesy za bezcen. Zniszczył ich Covid-19, teraz wystawiają dobytek za pół darmo