Salonów urody będzie jak na lekarstwo. Co drugi na zawsze zniknie z rynku

Redakcja INNPoland
Salony urody to jedne z najbardziej poszkodowanych lockdownem i pandemią koronawirusa branż. W samym 2020 roku branża hair&beauty straciła ponad 7 md złotych. Jak wynika z najnowszych danych aplikacji Booksy, przedłużające się obostrzenia mogą doprowadzić do tego, że po pandemii zapisanie się do kosmetyczki czy fryzjera będzie o wiele trudniejsze - gdyż połowa po prostu zniknie z rynku.
Na stałe może się zamknąć nawet połowa polskich salonów urody. Pixabay.com

Trudniej o wizytę u kosmetyczki czy fryzjera

Ankieta Booksy została przeprowadzona online w dniach 31.03-02.04. Wzięło w niej udział 1002 respondentów. Oto najważniejsze wnioski z przeprowadzonego badania:

"W 2020 roku, wskutek lockdownu, branża hair&beauty straciła ponad 7 mld złotych. Dzisiaj mówimy o kolejnych miliardach złotych, które przestały zasilać państwową kasę i budżety właścicieli salonów" – przypomina Łukasz Szymak, Country Manager Poland Booksy.


"Obecna sytuacja w branży jest dramatyczna. Jedyny przychód jaki salony mogą generować dzisiaj, to doradztwo online lub vouchery, które pomagają im zachować płynność finansową. Jednak przedłużający się lockdown wielu z nich groził będzie bankructwem lub pracą w podziemiu" – podsumowuje.