100 osób w kolejce. Sklep pod Warszawą przeżył prawdziwe oblężenie

Katarzyna Florencka
Pierwszego dnia po ponownym otwarciu sklepów meblowych klienci tłumnie ruszyli do Ikei w podwarszawskich Jankach. Wieczorem na odbiór zamówień czekali w ścisku nawet po kilka godzin.
Pierwszego dnia po zniesieniu obostrzeń do sklepów Ikea ruszyły tłumy klientów. Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta
O całej sprawie informuje czytelnik serwisu money.pl, który w sklepie zjawił się niedługo po godz. 21, na 42 minuty przed jego zamknięciem. Przed nim w kolejce oczekujących na zamówienie miało być nawet 100 osób.
Według mężczyzny, po oficjalnym zamknięciu sklepu nastał kompletny chaos: zamówienia były cały czas wydawane, a wielu klientów zdecydowało się czekać w sklepie, aby nie przegapić swojej kolejki. Na udostępnionych zdjęciach widać tłum osób, które nie zachowują wymaganego odstępu 1,5 metra od innych. Czytelnik money.pl swoje zamówienie otrzymał po 23:15, czyli po dwóch godzinach oczekiwania.

Ikea a obostrzenia

Zdecydowanie nie jest to pierwszy raz, kiedy IKEA stała się obiektem obostrzeniowego zamieszania. Za każdym razem, kiedy ogłaszane są nowe obostrzenia, do sklepów ruszają wielkie tłumy.


W marcu zwiększony ruch w marketach budowlanych i sklepach z meblami można było zaobserwować niedługo po tym, jak z ust premiera usłyszeliśmy słowa o wprowadzeniu lockdownu tego typu placówek. W miarę upływu czasu było już tylko bardziej tłoczno. W centrum handlowym M1 w Markach w niecałe dwie godziny po rządowym ogłoszeniu na miejscu był dziki tłum, a na parkingach brakło miejsca dla samochodów.

Z kolei po luzowaniu obostrzeń pod koniec listopada przed sklepami pojawiła się "Narodowa Kolejka": chętni na zakupy w IKEI ustawiali się w kolejkach od samego rana.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl