Chcesz mieć dziecko i własne mieszkanie? Bank mówi: albo jedno, albo drugie

Konrad Bagiński
15 kwietnia 2022, 10:16 • 1 minuta czytania
Macie dziecko i chcecie wziąć kredyt na mieszkanie, żeby zapewnić mu lepsze warunki? Nic z tego - banki traktują dziecko jako poważne obciążenie. Najmniejszy członek rodziny obniża zdolność kredytową o połowę. To dramat dla rodzin z dziećmi.
Zdolność kredytowa par z dziećmi spadła dramatycznie - część nie jest w stanie wziąć kredytu wystarczającego na jakiekolwiek mieszkanie Fot. naTemat
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

W życie weszła już nowa rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego oraz siódma z kolei podwyżka stóp procentowych. Połączenie tych dwóch elementów bardzo mocno obniżyło dostępność kredytów hipotecznych. To spowodowało, że w ciągu zaledwie miesiąca zdolność kredytowa spadła o około jedną czwartą. Natomiast w porównaniu z wrześniem 2021 r., czyli okresem przed podwyżkami stóp procentowych, w wielu przypadkach dostępna kwota kredytu jest o około połowę niższa.


 Dzieci zaczęły być ogromnym problem w uzyskaniu kredytu

Jednym z wymogów nowej rekomendacji KNF jest to, że najpóźniej od kwietnia banki musiały zacząć przyjmować realne koszty życia, służące do wyliczenia dostępnej kwoty kredytu. To spowodowało, że ogromnie spadła zdolność kredytowa rodzin z dziećmi. Dla przykładu w przypadku małżeństwa z dwójką dzieci i dochodem 6000 zł netto, średnia dostępna kwota kredytu we wrześniu 2021 r. wynosiła 315 tys. zł. Miesiąc temu było to już tylko 197 tys. zł, a obecnie zaledwie 136 tys. zł.

Najbardziej rażąca zmiana dla takiej rodziny nastąpiła w ING Banku Śląskim. We wrześniu 2021 r. było gotów przyznać takiej rodzinie 315 tys. zł, a obecnie już tylko 78 tys. zł. Taka kwota nie pozwoli na zakup mieszkania w żadnym z większych miast.

Z kolei takie samo małżeństwo tylko bez dzieci otrzyma średnio 311 tys. zł, czyli ponad 2-krotnie więcej niż w przypadku posiadania dwójki dzieci.

Początek ery drogich kredytów

– Wyższe stopy procentowe i podwyższona inflacja to nie epizody, ale zjawiska, które na dłużej odcisną piętno na naszych domowych budżetach. Ze strony RPP trwa obecnie walka o to, by inflacja, która w marcu przybrała wartości dwucyfrowe, ustabilizowała się w kolejnych kwartałach i stopniowo zaczęła wygasać. Nawet jeśli tak się stanie, to realne wydaje się utrzymywanie kilkuprocentowych stóp NBP przez wiele kwartałów – zakłada Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Oznacza to, że wysokie na tle poprzednich lat raty kredytów dodatkowo wzrosną i szybko nie spadną. Planując wydatki finansowane kredytem należy zachować rozsądek i przyjąć pewną poduszkę bezpieczeństwa. 

Rynki finansowe zakładają obecnie, że cykl podwyżek powinien zatrzymać się w okolicy 6 proc. Realizacja takiego scenariusza dla przykładowego kredytu na 30 lat i o wartości 300 tysięcy złotych zaciągniętego w drugiej połowie ubiegłego roku oznacza skok miesięcznej raty z niecałych 1200 do około 2300 złotych. Rata kredytu w kilkanaście miesięcy może wzrastać nawet o około 100 proc. – przestrzega ekspert z Cinkciarz.pl.

– W ubiegłych dwóch latach wiele osób niespodziewanie zyskało wyższą – lub jakąkolwiek – zdolność kredytową. Dziś te osoby mierzą się z podwyżkami stóp procentowych, a za chwilę okaże się, że nie będzie ich stać na spłacanie zobowiązania – mówiła w INNPoland dr Iwona Rzucidło - radca prawna, ekspert w zakresie kredytów frankowych i odnoszonych do innych walut obcych.