Nowa moda w rekrutacji. Ten jeden warunek staje się ważniejszy od referencji i doświadczenia

Śniadanie wielkanocne dla osób potrzebujących i samotnych zorganizowane przez wolontariuszy z Częstochowy.
Śniadanie wielkanocne dla osób potrzebujących i samotnych zorganizowane przez wolontariuszy z Częstochowy. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Na Zachodzie wolontariat jest takim samym atutem, jak zestaw wyspecjalizowanych szkoleń, doskonała znajomość języków obcych czy referencje. Udział w prospołecznych działaniach jest uznawany nie tylko za przejaw szlachetności, ale też praktyczną szkołę podstaw zarządzania, relacji międzyludzkich i budowania firmowego wizerunku. Jednak w Polsce taki punkt widzenia z trudem przebija się do świadomości akademików i pracodawców. Nowe świeckie zwyczaje próbują promować niemal wyłącznie polskie oddziały zachodnich korporacji.

– W zeszłym roku miałem przyjemność współorganizować wolontariat na 150 osób, w ramach którego były zaproszone głównie osoby niepełnosprawne, między innymi dzieci autystyczne lub z porażeniem mózgowym – mówi Bartek Szewczak, wolontariusz Citi w Polsce, analityk księgowości funduszy w Citi Service Center Poland. – To było niesamowite, jak one umieją się cieszyć z takich prostych rzeczy, jak np. wręczenie medali. Potrafią dostrzec to, czego zdrowe osoby nie dostrzegają i cieszyć się z tego – dodaje.
To nie jedyne doświadczenie Szewczaka na polu wolontariatu. Niedawno ten specjalista organizował też prace wolontariackie w domu samotnej matki w Warszawie. I trudno mu się dziwić: taka praca to zarówno świadectwo wrażliwości na los innych, jak i atut w oczach menedżerów Citi. – Od 2005 roku zbudowaliśmy w Citi w Polsce największy wolontariat korporacyjny w naszym kraju – podkreśla Sławomir S. Sikora, prezes Citi Handlowy. – Za suchymi liczbami stoi mnóstwo pozytywnych emocji: radość ludzi, do których przychodzimy z pomocą i satysfakcja, że poświęcając swój wolny czas, możemy być pożyteczni dla innych – dorzuca.



Co składa się na „największy wolontariat korporacyjny” w Polsce? Bank zachęca do brania udziału w tego typu przedsięwzięciach zarówno pracowników banku Citi Handlowy, jak centrum usług wspólnych – Citi Service Center Poland, gdzie pracuje wspomniany wyżej Bartek Szewczak. Kulminacją koordynowanych przez Fundację Kronenberga projektów jest Global Community Day, wypadający zawsze w czerwcu. W tym roku w ramach wolontariatu firma zrealizowała ponad 220 projektów na terenie całego kraju. Pracowało przy nich 3213 osób. Liczba zrealizowanych projektów sięgnęła już niemal półtorej tysiąca, a ich beneficjentami było 216 tysięcy osób.
Być może to tylko ułamek pracy wolontariackiej w Polsce, ale niebagatelny – tym bardziej, że na całym świecie Citi realizuje programy wolontariackie w 91 krajach, angażując do nich około 85 tysięcy wolontariuszy. Jak podkreślają eksperci zajmujący się problematyka CSR nad Wisłą – to właśnie zachodnim firmom, czy precyzyjniej mówiąc – ich polskim oddziałom – zawdzięczamy fakt, że społeczna odpowiedzialność biznesu powoli zakorzenia się w naszym kraju. Co oczywiście nie znaczy, że Polska nie ma takich tradycji – w XIX i pierwszej połowie XX w. tradycja charytatywnych działań ówczesnych magnatów przemysłu była w Polsce równie silna, jak na Zachodzie. Niestety, później została zaprzepaszczona.

I długo się nie odradzała, tym bardziej, że niektórzy biznesmeni – pytani o swoje zaangażowanie na rzecz społeczeństwa – odpowiadali: „przecież daję pracę”. „Dawać wędkę, a nie rybę” – przypominali też ekonomiści. Tymczasem pomaganie nie musi oznaczać jałmużny. Jak podkreśla Paweł Łukasiak, prezes Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, właśnie wolontariat jest sztuką „mądrego pomagania”. – Współcześnie przywódcy i liderzy biznesowi, oprócz cech koniecznych do uprawiania polityki czy biznesu, muszą mieć także tak zwane umiejętności „miękkie”, czyli np. komunikatywność, zdolność do współpracy czy empatię – twierdzi Łukasiak. – Na rynku pracy, który bywa już nazywany rynkiem pracownika, jest coraz mniej miejsca dla menedżerów przywiązanych do „tradycyjnych”, nakazowych lub procesowych, stylów zarządzania – dodaje.

W tym kontekście wolontariat może być szkołą potrzebnych cech, a także eksperymentem pod hasłem „oczekiwanej zmiany miejsc”. W końcu w projektach wolontariackich bywa i tak, że podwładny staje się przełożonym swojego szefa. Obie strony mają szansę spotykać się w innym układzie, poznać się lepiej, spróbować podchwycić przy okazji realizacji projektu innego niż zwykle to, co potem może być pomocne w codziennej pracy zawodowej.
Pracownik za powodzenie projektu bierze taką samą odpowiedzialność jak menedżer – przekonuje Łukasiak. – Dla osób, którym brak pewności siebie, wolontariat jest szansą sprawdzenia umiejętności, a także pokazania kompetencji, których być może nie mają okazji zaprezentować podczas wykonywania obowiązków zawodowych – dodaje. Bardzo podobnie widzi to prezes Citi. – Z perspektywy menedżera z ponad 23-letnim doświadczeniem wolontariat pracowniczy postrzegam jako jeden z najsilniejszych bodźców pozapłacowych dla skutecznego motywowania i wzmacniania zaangażowania zespołu – uważa Sławomir S. Sikora. – Z drugiej strony to najlepszy znany mi sposób na samorozwój – kwituje.

Nic zatem dziwnego, że stopniowo zaangażowanie w projekty wolontariackie stopniowo rośnie od początku bieżącej dekady. Z raportu Stowarzyszenia Klon/Jawor wynika choćby, że już w 2014 roku swoje zaangażowanie w projekty tego typu deklarowała nawet jedna trzecia Polaków. Tyle że przyjęta wówczas definicja była bardzo szeroka: obejmowała działalność na rzecz organizacji lub grup społecznych, zaangażowanie na rzecz otoczenia i osób spoza kręgu rodziny i znajomych czy wreszcie działania na rzecz kościoła lub związku wyznaniowego. W przypadku wolontariatu pracowniczego odsetek zaangażowanych byłby zapewne znacznie niższy.

Być może działo się tak do tej pory ze względu na brak motywacji do działania. Za Odrą w działalność tego typu zaangażowanych jest aż 23 miliony Niemców. Uczą dzieci w klubach sportowych, zajmują się opieką nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi w domach opieki, służą w lokalnych ochotniczych strażach pożarnych czy pracują dla Niemieckiego Czerwonego Krzyża, nie pobierając za to ani grosza.
Nie inaczej jest w innych krajach zachodnich. Skąd to zainteresowanie? Między innymi stąd, że zachodnie uniwersytety i firmy przywiązują do wolontariatu wielką uwagę. – Pracodawcy uważają dobre, jakościowe doświadczenie wolontariackie za równie ważne, jak praca na stanowiskach odpłatnych – tłumaczą na swoich stronach internetowych eksperci Uniwersytetu Glasgow. – Ba, w niektórych przypadkach wolontariat liczy się nawet bardziej niż poprzednie posady: wykonywanie jakościowej pracy w czasie wolnym i „w dobrej sprawie” demonstruje twoją osobowość i pasję, poza samymi wymaganymi technicznymi umiejętnościami – dorzucają.

To jest standard światowy i, wcześniej czy później, na te czynniki zaczną zwracać uwagę polskie firmy. Kto zresztą brał udział w wolontariacie, przyzna, że to cenne doświadczenie. Z ankiet przeprowadzanych przez Citi po zakończeniu projektów wynika, że aż 93 proc. uczestników zarekomendowałoby innym ludziom wzięcie udziału w działaniach wolontariackich; 77 proc. czuje, że są bardziej usatysfakcjonowani z życia i wzrosło ich poczucie szczęścia; 85 proc. deklaruje większą świadomość problemów społecznych. Podobna liczba podkreśla, że ich kompetencje w zakresie pracy zespołowej i komunikacji wyraźnie wzrosły. Cóż rzec, same plusy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...