Osuna, miasteczko w hiszpańskiej Andaluzji, odżyła dzięki Grze o tron.
Osuna, miasteczko w hiszpańskiej Andaluzji, odżyła dzięki Grze o tron. YouTube

Osuna, hiszpańskie miasto w Andaluzji, ucierpiało szczególnie na kryzysie gospodarczym, który rozpoczął się w 2008 r. Uciekał stąd każdy, kto mógł - do większych hiszpańskich miast, za granicę. Bezrobocie było rekordowe w całej Hiszpanii. Pewnego jesiennego dnia w 2014 roku wszystko się jednak zmieniło.

REKLAMA
Gra o tron, globalny hit serialowy, z budżetem około 10 mln dolarów na odcinek, trafia do widzów na całym świecie w ponad 150 krajach. Również akcja kultowego serialu fantasy jest kręcona w wielu miejscach świata, od Islandii po Afrykę, od Meteorów - bajkowych greckich skał, po Dubrownik - najchętniej odwiedzane przez turystów chorwackie miasto.
Jedno miejsce w szczególności skorzystało z przeboju telewizji HBO. To 18-tysięczne miasteczko Osuna w hiszpańskiej Andaluzji.
Osuna, zanim pojawiła się w nim załoga Gry o tron, zmagała się z efektami światowej stagnacji gospodarczej, trwającej od 2008 roku, która przecież dotknęła Hiszpanię potężnym bezrobociem. A Osuna miała najwyższą stopę bezrobocia w całym kraju: 35 procent.
Trzeba jednak wiedzieć, że mieszkańcy Osuny to znani bohaterowie legendarnej wojny domowej Pompejusza z Cezarem. W starożytnych czasach wykazali się hartem ducha: byli najdłużej broniącą się fortecą zwolenników Pompejusza. Również dziś nie oparli się przeciwnościom losu. Dodajmy jednak: z pomocą Gry o tron.
Pewnego dnia jesienią 2014 roku Osuna zmieniła się na zawsze. Wtedy prawie nikt w miasteczku nie miał pojęcia, czym jest ten serial. Cóż, płatna telewizja była tam dobrem luksusowym.
Teraz, dzięki kręceniu tam odcinków serialu, miasto notuje gospodarczą prosperity. Turyści tłumnie lgną do starożytnego miasta i zwiedzają jego urocze zakątki, zdobione barokowymi azulejos, chodząc śladami Tyriona Lannistera i Matki Smoków. Tysiące turystów z całej Hiszpanii, Meksyku, Chile czy Wielkiej Brytanii zostawiają pieniądze w hotelach czy restauracjach. Do jednego z hoteli przyjeżdża dziennie około 200 fanów, którzy chcą być jak najbliżej gwiazd. – Czekają godzinami, by zrobić zdjęcie idolom. To szalone! – komentują mieszkańcy.
Źródło: Business Insider