
To miał być bezpieczny interes. 24-letnia mieszkanka Chełma postanowiła na jednym z portali internetowych kupić telefon. Suma była niebagatelna, 1500 złotych. Klientka była nieufna: przed transakcją zadzwoniła jeszcze do sprzedawcy, który zapewnił ją, że kupuje telefon nowy i z pełną dokumentacją. Dla pewności kupująca zdecydowała się na płatność przy odbiorze.
REKLAMA
– Gdy otrzymała przesyłkę, zgodnie z umową zapłaciła ponad 1500 złotych. Po otworzeniu paczki okazało się, że w opakowaniu po telefonie znajduje się ryż – komentowała bolesne rozczarowanie klientki asp. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. - Firma dostarczająca przesyłkę najprawdopodobniej wstrzyma się z przekazaniem gotówki nieuczciwemu sprzedawcy – podsumowywała.
Policja zaczęła już szukać nieuczciwego sprzedawcy. Ale nie zatrzyma lawiny: skala internetowych oszustw rośnie znacznie szybciej niż sam handel w sieci. Nad Wisłą jak grzyby po deszczu pojawiają się fałszywe strony firm lub podrobione profile najpopularniejszych serwisów aukcyjnych. Kilka dni temu w najpopularniejszym na Zachodzie portalu aukcyjnym eBay pojawiły się choćby podrobione relikwie św. Faustyny Kowalskiej, z certyfikatem podpisanym przez... arcybiskupa Stanisława Dziwisza.
To wierzchołek góry lodowej. Wartość globalnych obrotów handlowych jest dziś wyceniana na 22 miliardy dolarów, z tego jakieś 1,7 mld dol. to handel w internecie. Wartości te rosną w tempie około 5-6 proc. rocznie. Problem w tym, że wartość oszustw internetowych rośnie w tempie 20 proc. rocznie – i to już od 2013 roku. Według opublikowanych kilka tygodni temu wyników badań firmy Worldplay (objęły 274 działające na skalę globalną sieci handlowe), ponad dwie trzecie handlowców postrzega sprzedaż na platformach internetowych – od Allegro, przez eBay, Amazon po chińską megaplatformę Alibaba – jako kluczowy czynnik ryzyka. Niemal tak samo krytycznie oceniany jest m-commerce, czyli zakupy via telefon czy tablet.
Odosobnione przypadki? Bagatela? Tylko w Stanach Zjednoczonych wyłudzono towary i gotówkę o łącznej wartości 6 mld dolarów. Nad Wisłą, uwzględniając proporcje, wcale nie jest lepiej: według danych policji w 2014 roku w polskiej sieci dokonano 22 tysięcy oszustw. Ich kosztów nikt nie próbuje jednak szacować.
Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl
