Akcja "Jestem zwierzęciem. Myślę. Czuję. Chcę żyć". Wegetarianie do tej pory byli klientelą zaniedbywaną przez polskich producentów. Teraz to się zmienia.
Akcja "Jestem zwierzęciem. Myślę. Czuję. Chcę żyć". Wegetarianie do tej pory byli klientelą zaniedbywaną przez polskich producentów. Teraz to się zmienia. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Jeżeli wegetarianizm kojarzy wam się jedynie z bezmięsną dietą – jesteście mocno do tyłu. Dziś to w coraz większym stopniu styl życia i filozofia, wymagająca dostosowywania kolejnych sfer naszej codziennej egzystencji. Na polskim rynku debiutują już pierwsze firmy, które oferują klientom wegetariańską odzież. Niebawem doczekamy się też zapewne wegetariańskiej chemii, bo i takie wynalazki serwują już dziś zachodni przedsiębiorcy swoim klientom.

REKLAMA
– Na początku ubiegłego roku wybrałam się na wakacje do Barcelony. Jako że jestem weganką, to przed wyjazdem przeszukiwałam internet w poszukiwaniu rozmaitych wegańskich restauracji – wspomina w rozmowie z INN:Poland Ela Lelek, założycielka firmy Piñana Bag oraz sklepu Vegemoda.pl. – I jak to bywa przy takich okazjach, po sznureczku, przeglądając kolejne strony, natrafiłam na artykuł opisujący start-up, który zaczynał się zajmować tematem materiałów alternatywnych dla naturalnej odzwierzęcej skóry – dodaje.
Tam Lelek mogła zapoznać się z materiałem tworzonym z włókien liści ananasa – powstającym na Filipinach, a następnie transportowanym do Barcelony, gdzie nadawana mu jest charakterystyczna faktura. – Skontaktowałam się z tym start-up’em, kiedy nie mieli jeszcze nawet próbek. A gdy już mieli, zaczęliśmy wspólnie sprawdzać, co się z tego da zrobić. Okazało się, że całkiem sporo. Dziś materiał ten trafia i do nas, do Katowic – gdzie mamy swoje małe biuro projektowe i szwalnię – opowiada szefowa Piñana Bag. – To tutaj, na Śląsku powstają torebki z ananasa. Tutaj przenoszę pomysły z mojej głowy, tu szukam materiałów alternatywnych dla skór – kwituje.
logo
Kilkanaście transakcji dziennie, to - jak na sklep działający zaledwie od roku i bez kampanii reklamowych - całkiem nieźle. Fot. www.vegemoda.pl
Boże Wegenarodzenie
Dzisiaj torebki czy saszetki z Piñana Bag to dopiero początek. – Posiadamy też markę odzieżową: Vegemoda. Tworzymy odzież o tematyce wegańskiej, ale nie tylko: również rzeczy z bawełny organicznej, rzeczy do domu – opowiada Ela Lelek. Na tym nie koniec. – Teraz zaczęliśmy również projektować rzeczy ze sztucznego futra, które jest produkowane w Polsce. To typowo zimowe akcesoria – kominy, szaliki. Zainteresowanie jest coraz większe, bo i świadomość polskich konsumentów w tej dziedzinie nieustannie rośnie – dorzuca.
Rzeczywiście, wystarczy rzucić okiem na sprzedaż firmy. Obecnie to kilkanaście wysyłek dziennie, składających się z reguły z więcej niż jednego produktu. Przed świętami ruch jeszcze bardziej rośnie. W większości towary te trafiają do rąk klientów w dużych polskich miastach, a ponadto zagranicą – w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Szefowa Piñana Bag początkowo zakładała, że właśnie zza granicy będzie pochodzić olbrzymia większość klientów, nawet strona Vegemoda.pl powstała początkowo wyłącznie w języku angielskim. Okazało się, że „świadomość wegetariańska” nad Wisłą jest wcale niemała.
– W przypadku żywności i diety wegetariańskiej to bardzo często kwestia zdrowotna, a nie ideologiczna. Jednak coraz więcej osób uświadamia sobie, że nie tylko hodowla zwierząt na mięso źle odbija się na środowisku – pomijając już kwestie etyczne i empatię wobec zwierząt – ale też produkcja rzeczy ze skóry: butów, kurtek i innych produktów – wykłada nam filozofię wegańskiej galanterii założycielka Vegemoda.pl. – Niektórym wydaje się, że skóra jest produktem ubocznym produkcji mięsa – i tak do pewnego momentu było. Ale dziś jest mnóstwo takich hodowli, np. w Indiach – gdzie znajduje się jedno z większych skupisk eksporterów skór – gdzie zwierzęta są zabijane wyłącznie dla skóry, ponieważ ich mięso do niczego się nie nadaje.
logo
Liście ananasa okazały się całkiem udaną alternatywą dla naturalnej skóry. Fot. 123rf.com
Świadomie bezmięsne zakupy
W Polsce tak daleko posunięta wykładnia dopiero się zakorzenia. Siłą rzeczy biznes też jeszcze nie szuka w tej niszy klientów. – Producenci galanterii wegańskiej to rzadko Polacy. W przeważającej mierze takie wyroby powstają za granicą – fala świadomych wyborów płynie do nas, nie oszukujmy się, z Zachodu – ucina Lelek. – Natomiast będzie ich przybywać: choćby dzięki takim kampaniom, jak „Sklepy wolne od futer” prowadzona przez organizację Otwarte Klatki. Coraz więcej marek odzieżowych, jak np. Reserved, rezygnuje z futer naturalnych. I nawet jeśli to jeszcze nie jest produkcja wegańska, bo ciężko stwierdzić, czy ich barwniki czy kleje spełniają kryteria wegańskiego składu, to jest to duży postęp, a tego typu akcje otwierają debatę na temat tego, jak powstają rzeczy z futra lub skóry i czy rzeczywiście są one nam do szczęścia potrzebne – mówi szefowa Piñana Bag.
A w tej ostatniej kwestii weganie i obrońcy praw zwierząt nie mają najmniejszych wątpliwości. „Miliony krów, świń, owiec i kóz są co roku zarzynane dla skóry. Są kastrowane, oznaczane i pozbawiane rogów, a także odcina im się ogony – i wszystko to bez znieczulenia. Potem są wiezione na rzeź, wykrwawiają się, są obdzierane ze skóry. Skóra to nie jest po prostu produkt uboczny oboju – to przemysł, który przeżywa boom” – pozbawia czytelników złudzeń organizacja PETA, znana ze spektakularnych kampanii, jak choćby nagich modelek i celebrytek, które demonstracyjnie odmawiają noszenia futer.
PETA – a oprócz niej również dziesiątki innych organizacji, witryn, portali dla wegan itp. – podsuwają nie tylko uzasadnienie, ale też konkretne wskazówki dla wegan. Czego unikać w przypadku obuwia i galanterii? Skóry, zamszu, skór aligatora, węża i kangura. W przypadku krawatów? Jedwabiu. Czego szukać w zamian? Tu pomysły podsuwa choćby strona wegetarianie.pl: odzieży z lnu i konopi. „Zdecydowanie bardziej ekologiczną alternatywą jest nasz swojski len i używane od zarania dziejów, a później zapomniane, konopie” – radzą autorzy serwisu.
A to dopiero początek. Na rozmaitych forach i w sklepach wegańskich znajdziemy też produkty kosmetyczne i chemiczne, które są „cruelty-free”, czyli w założeniu wegańskie. Chodzi o perfumy, środki czyszczące, proszki.
logo
Veganmania: miejsce spotkań polskich wegan, w którym prezentuje się również firma Pinana Bag. Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta
Wegańska fala
Jasne, nie są to przełomowe innowacje – nawet jeżeli włókna liści ananasa brzmią dosyć egzotycznie. Ceny również nie odbiegają zbytnio od „mięsnego” asortymentu sklepów z ubraniami, butami czy torebkami. Jednocześnie jednak wegetarianie są grupą bardzo świadomie kupującej – i bardzo wiernej – klienteli. Stąd przebijanie się na rynku kolejnych marek „wegańskich”, jak brand Veganise! czy sklep KocieUszy. I prawdopodobnie niemała przestrzeń dla kolejnych marek, które będą adresować swoje produkty i kampanie do tej grupy konsumentów.
– Vegemoda jest dość młodą firmą: w zeszłym miesiącu świętowaliśmy pierwszą rocznicę istnienia. Ruch od początku był bardzo duży, odkąd tylko uruchomiliśmy stronę i nadal utrzymuje stały poziom – podkreśla Ela Lelek. – Oprócz sprzedaży online uczestniczymy też w licznych targach, jakie odbywają się w Polsce. Jest ich coraz więcej, np. najbliższa Veganmania w Krakowie, w której zadeklarowało uczestnictwo już około 2 tysięcy osób, co jest dużym fenomenem – kwituje.
Ale weganizm – czy wegetarianizm – też przeżywa swoje stylistyczne mody. Dziś na topie są artykuły stonowane. – Rzeczy, które najlepiej się sprzedają, to wyroby, które mają jakieś przesłanie. Nie są to rzeczy totalnie pozbawione napisu, komunikatu, grafiki – mają swój przekaz, choć nie jest on agresywny – tłumaczy założycielka Vegemoda.pl. – To łagodne, przedstawiające dobrą stronę wegetarianizmu i weganizmu grafiki i slogany: ludzie nie chcą już się pokazywać w koszulkach, które mają napis „mięso to śmierć”. Wolą jakiegoś śmiesznego brokuła, świnkę czy inne fajne zwierzątko. Wybierają pozytywną stronę, a nie wariant weganina – jak to się mówi „wegan-nazi” – który hejtuje wszystkich jedzących mięso – uzupełnia.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl