
Trzy lata remontów, w tym zrywanie niemal nowych torów, a następnie – ta-dam! - sukces pod postacią połączenia realizowanego kilka minut szybciej. Taki los ma czekać uchodzące za stosunkowo sprawnie realizowane połączenie Warszawa-Poznań.
REKLAMA
Remont ma zostać przeprowadzony w latach 2017-2020. Najpierw zamknięty będzie odcinek od Konina do Wrześni, potem od Konina do Koła. Przez trzy lata pociągi z Warszawy do Poznania, a także do Berlina, będą jeździć przez Inowrocław, co oznacza kilkadziesiąt minut więcej w trasie.
– Będą zrywać tory, które są w bardzo dobrym stanie – twierdzi informator „Gazety Wyborczej”, która napisała o spodziewanych utrudnieniach. – Teraz pociągi mogą się na nich rozpędzić do 160 km/godz., ale po tej modernizacji będzie tak samo. Początkowo przebudowa torów miała być skromniejsza, ale z niejasnych powodów projekt rozrósł się do niepotrzebnych rozmiarów – dodaje.
O ironio, dziś podróż na trasie Warszawa-Poznań trwa dokładnie 2 godziny i 25 minut, czyli całkiem nieźle, jak na nasze realia. Po spodziewanej modernizacji będzie trwać 2 godziny i 20 minut. Na dodatek oszczędność czasu będzie dotyczyć tylko dwóch połączeń – które pokonują dystans bezpośrednio, nie zatrzymując się po drodze. Do Berlina, według rozmówcy „GW”, będzie się jeździć o... dwie minuty szybciej.
Rozmówca „Gazety” twierdzi, że na tej trasie konieczne są modernizacje na odcinku między Warszawą a Sochaczewem, a także w okolicach stacji w Koninie, Łowiczu, Kutnie i Kole – plus ewentualnie kilka odcinków, gdzie tory leżą na drewnianych podkładach. Celem ogłoszonego remontu jest co najwyżej wydatkowanie środków. PKP bronią się jednak, że na remontach skorzystają przewoźnicy lokalni. Choć tych beneficjentów na razie nie sposób wskazać.
Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl
