Saturn zasłynął w ubiegłym roku ofertą PS4 za 199 złotych.
Saturn zasłynął w ubiegłym roku ofertą PS4 za 199 złotych. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Komputer warty 4 tysiące złotych wystawiony w sklepie za 400 złotych? Aukcja filmów na blue ray za 4,99 złotych sztuka? Mięso w sklepie za ułamek normalnej ceny? Część okazji w polskich sklepach to wynik błędów sprzedawców, którzy zapomnieli dodać zero albo pomylili wywieszki. „Spieszcie się kochać ludzkie pomyłki, tak szybko odchodzą” – kpi jeden z beneficjentów takich praktyk.

REKLAMA
Wpis na jednym z forów dyskusyjnych na Facebooku pojawił się wczoraj rano i po paru godzinach najwyraźniej został usunięty. – Gdyby ktoś potrzebował tanie salami, to w Makro mają błędną cenę – informował jeden z użytkowników forum. – Konkretnie 2,82 zł brutto za kilogram – dorzucał. No cóż, jak na salami – dobra cena, bez dwóch zdań. – Według prawa jest to oferta i dziś kupiłem 50 kilogramów po tej cenie. Spieszcie się kochać ludzkie pomyłki, tak szybko odchodzą – cieszył się klient.
Choć mogliśmy nigdy nie trafić na tak spektakularną pomyłkę, w handlu takie sytuacje to codzienność. Cóż, ludzie popełniają błędy – z niewiedzy, zmęczenia, braku doświadczenia, po wielu godzinach przed ekranem komputera.
Zgodnie z prawem – nie ma przeproś. – W sytuacji, kiedy na półce widzimy produkt w cenie, powiedzmy, 100 złotych, a przy kasie okazuje się, że ktoś popełnił błąd i towar powinien być sprzedawany w cenie 150 złotych, to trzeba tę pierwszą cenę traktować jako ofertę sprzedawcy. Skoro została przyjęta przez klienta w takiej wersji, w jakiej ją zobaczył, sprzedawca powinien sprzedać towar po 100 złotych – mówi nam Dagmara Kuszewska, radca prawny.
Salami za niecałe trzy złote? Niby nic, ale jeżeli klient kupi całą partię ze sklepu suma może zrobić się poważna.
Salami za niecałe trzy złote? Niby nic, ale jeżeli klient kupi całą partię ze sklepu suma może zrobić się poważna. Fot. Piotr Mazur / Agencja Gazeta
– Konsument może żądać sprzedaży towaru w cenie, która została zaznaczona. UOKiK już wiele razy interweniował w takich sprawach – potwierdza Miłosława Strzelec-Gwóźdź z kancelarii GP Kancelaria Radców Prawnych. – Bardzo często pracownicy mylą produkty, ale jak już kupimy towar i dopiero zaglądając w paragon zorientujemy się, że cena była za wysoka, to najlepiej jeżeli wrócimy do sklepu, zrobimy zdjęcie produktu i dopiero z takim dowodem udamy się do punktu reklamacji – doradza.
Co na półkach sklepowych zdarza się sporadycznie, w internecie jest codziennością. „Przed momentem pewna firma wystawiła 50 nowych przedmiotów za cenę 10,99 zł, podczas gdy jeden z tych przedmiotów warty jest koło 100 złotych – relacjonował swego czasu użytkownik jednego z forów dla miłośników gier. – Zakupiłem wszystkie 50, po czym po chwili otrzymałem maila od kupującego, że pomylił się w opisie i cena miała być 109,90 zł i że anuluje transakcje. Podarować tej firmie taki błąd, czy walczyć? W końcu 5000 złotych piechotą nie chodzi – dopytywał.
Na udry postanowił też pójść klient sieci Saturn, który w ubiegłym roku znalazł na stronie sklepu konsolę PS4 w, wydawałoby się, bardzo przyjaznej cenie: 199 zł.
Cóż, formalnie rzecz biorąc sytuacja w przypadku e-handlu jest identyczna: jak podkreśla Dagmara Kuszewska, „sprzedawca odpowiada za to, co ma wystawione w sklepie w określonej cenie i jeżeli ktoś przyjmuje ofertę w takim stanie, to sprzedawca jest nią związany”. Z kolei Miłosława Strzelec-Gwóźdź zastrzega, że warto wcześniej zajrzeć do sklepowego regulaminu.
Prawnicy radzą: warto sfotografować wystawiony towar i cenę, jeżeli miałoby się okazać, że cena została podana przez sklep błędnie.
Prawnicy radzą: warto sfotografować wystawiony towar i cenę, jeżeli miałoby się okazać, że cena została podana przez sklep błędnie. Fot. 123rf.com
– Wiele zależy od tego, jak skonstruowany jest jest regulamin sprzedaży, bo możemy mieć do czynienia z odwróconym trybem ofertowym: towary zaprezentowane na witrynie są jedynie zaproszeniem do składania ofert z zasugerowaną ceną. A regulamin zakłada, że klient „składa ofertę”, którą sprzedawca może przyjąć lub odrzucić – mówi nam prawniczka. Takie właśnie stanowisko przyjęła sieć Saturn we wspomnianym wyżej przypadku oferowania klientom konsoli PS4 za 199 zł.
Z drugiej strony nierzadko bywa, że automatyczny system sklepu sprawia, że oferta zostanie zaakceptowana nawet bez wiedzy sprzedawcy. Jeżeli ten nie anuluje przyjętego zamówienia na czas – przed potwierdzeniem dokonania transakcji – to klamka zapadła: klient ma prawo żądać sprzedaży po wskazanej cenie.
Podobnie jak w przypadku robienia zdjęć na potrzeby rozmowy z działem reklamacji, w takich przypadkach warto przygotować print screen oferty e-sklepu, zachować korespondencję. – To też jest mechanizm dowodowy, bez tego trudno później cokolwiek udowodnić sprzedawcy – mówi Strzelec-Gwóźdź. – Zawsze warto też informować miejskiego czy powiatowego rzecznika praw konsumentów. Bardzo często może on wyjaśnić i zaingerować w spór, utorować drogę do pozasądowego rozstrzygnięcia – dodaje.
W przypadku zakupów w internecie zrzut z ekranu może się okazać jedynym dowodem na to, że sklep oferował towar w atrakcyjnej cenie.
W przypadku zakupów w internecie zrzut z ekranu może się okazać jedynym dowodem na to, że sklep oferował towar w atrakcyjnej cenie. Fot. 123rf.com
Bo też często to najrozsądniejsza forma wybrnięcia z konfliktu, zwłaszcza jeżeli w grę wchodzą różnice rzędu kilkudziesięciu – czy nawet kilkuset – złotych. Bo też sklepy najczęściej nie są skłonne przyjąć reklamacji i ucinają dyskusję argumentem, że „pracownik się pomylił”. – I tu właśnie prawo pozostaje prawem, a życie – życiem. W praktyce można iść do sądu, ale kto będzie się sądził o 100 złotych? – pyta retorycznie Dagmara Kuszewska.
No właśnie. Użytkownik Allegro, który skorzystał z okazji, by wykupić partię gier komputerowych za 10 złotych, doczekał się pod swoim wpisem zarówno porad, jak walczyć o zrealizowanie transakcji, jak i wpisów krytycznych. „Nie wdając się w dywagacje prawne, nie macie ani trochę wstydu?” – odpisał lakonicznie jeden z uczestników dyskusji. – Wszystko zależy od tego, czy jesteś wyrozumiałym, normalnym człowiekiem i nie chcesz kogoś wkopać w długi albo sprawić, że straci pracę; czy też jesteś pojawiających się w anegdotach Polaczkiem – zawstydzał inny. W końcu błądzić to ludzka rzecz.