Kampania sprawiedliwe sądy to porażka. Rząd wydrenował 19 mln złotych z kieszeni państwowych spółek, by nas zmanipulować

Kadr ze spotu kampanii "Sprawiedliwe sądy".
Kadr ze spotu kampanii "Sprawiedliwe sądy". Fot. YouTube
Gdyby chcieć streścić w jednym zdaniu istotę kontrowersyjnej kampanii za reformą sądownictwa według pomysłu gabinetu Beaty Szydło, należałoby zapewne napisać: za pieniądze państwowych koncernów – i to blisko piątą część otrzymanych od nich środków – fundacja, mająca promować Polskę zagranicą, wkracza w spór między rządem a opozycją z szeroko zakrojoną kampanią propagandową. Specjaliści z branży reklamowej mają jednak inne spojrzenie na tę sytuację: za wyjątkowo duże pieniądze zlecono spektakularną kampanię jakiemuś tajemniczemu podmiotowi z branży, który – na dodatek – dostarczył gniota. Na dodatek, zadziwiająco drogiego.

19 milionów złotych – tyle miała przeznaczyć na kampanię „Sprawiedliwe sądy” Polska Fundacja Narodowa. – Za te pieniądze można by się przymierzyć do kampanii poważnego kandydata na prezydenta – mówi nam polityk odpowiedzialny w przeszłości za kampanie wyborcze. – Koszty dobrej kampanii prezydenckiej mogą obecnie sięgać jakichś 25-30 mln złotych, a przecież lwią część tego budżetu pochłaniają podróże kandydata wraz ze sztabem, o czym w tym przypadku nie ma mowy – dodaje.
Rzeczywiście, kampanie prezydenckie w 2015 r. wypadły – przynajmniej według oficjalnie podanych informacji – poniżej kwoty, o której mowa. Sztab Bronisława Komorowskiego informował po wyborach prezydenckich, że wysupłał na kampanię 18 milionów złotych. Zwycięska kampania Andrzeja Dudy miała kosztować 13 milionów.

Siła synergii
Eksperci z branży są przekonani, że w puli wydatków PFN praca agencji reklamowej odpowiedzialnej za kampanię to wydatek najmniejszy: od 80 do 100 tysięcy złotych. – To jest przygotowane poprawnie, ale bez szału – mówi nam specjalista z jednej z największych agencji public relations na Śląsku. Według niego za kampanią nie stoi żadna z profesjonalnych, znanych firm z branży. Może jakiś średniak. W mediach można z kolei znaleźć spekulacje, że kampanię przygotowali byli współpracownikcy szefowej rządu z okresu kampanii wyborczej. – Takie kampanie są nie do skalkulowania, dlatego autorzy kampanii „Sprawiedliwe sądy” poszli w outdoor – dodaje.

Bilboardy mają jednak to do siebie, że przy efekcie skali – a więc dużej ilości wynajmowanych tablic reklamowych – koszty wynajmu powierzchni nie są wielkie. To nośnik adresowany przede wszystkim dla kierowców, prawdopodobne koszty wynajmu to jakieś 2-3 tysiące złotych. – Tysiące? – pyta jeden z naszych rozmówców. – Kiedyś, przy negocjowaniu umowy na trzy tysiące tablic cenę udało się zbić do ośmiuset złotych – wspomina.
Na dodatek, jak na adresowaną do kierowców kampanię bilboardową, twórcy sfuszerowali robotę. – Na bilboardach jest za dużo tekstu, kierowcy nie zdążą odczytać takiego komunikatu. To może być nawet półtorej tysiąca znaków, zilustrowanych na dodatek zdjęciami ze stocka – kwituje spec od PR. No cóż, być może adresaci kampanii jeżdżą z kierowcami i oczekują, że na bilboardach znajdą się wszystkie argumenty w politycznym sporze.


Na tym jednak nie koniec. Za kampanią bilboardową ruszyły kolejne nośniki: witryny internetowe oraz klipy video – publikowane zarówno na kanale kampanii w portalu YouTube, jak i w TVP. Wyjąwszy prawdopodobnie kilkudziesięciotysięczne koszty produkcji spotu i groszowe koszty założenia sobie kanału na YT, sporą pozycją w budżecie kampanii może być emisja spotu w publicznej telewizji: według cennika na wrzesień 2017 r. - od kilkunastu do 50 tysięcy złotych (w tym drugim przypadku chodzi o pasmo reklamowe przy serwisie sportowym nadawanym po wieczornych Wiadomościach). Przy czym, znowu – chodzi o ceny oficjalne, zwykle w olbrzymiej mierze przeszacowane i obniżane za pomocą kilkudziesięcioprocentowych rabatów.

Kampania nie ominęła tradycyjnych mediów drukowanych: reklamy kampanii pojawiły się na łamach „Naszego Dziennika”, tygodników „Do Rzeczy” i „Sieci”. O, to mogłaby być spora pozycja w budżecie kampanii, gdyby tylko oficjalne cenniki reklam w mediach miały cokolwiek wspólnego z realnie uzyskiwanymi stawkami. Full page w „Naszym Dzienniku” to 19 tysięcy złotych. „Sieci” liczą sobie od, mniej więcej, 100 tysięcy złotych za stronę w środku do 135 tysięcy za IV okładkę. „Do Rzeczy” analogicznie.
To może koszt witryny? Jak wiadomo, są dwie: takjakbylo.pl i sprawiedliwesady.pl. Obie identyczne: cztery główne działy, trochę tekstu, żadnej obcojęzycznej wersji językowej (przypomnijmy: Polska Fundacja Narodowa ma Polskę promować poza granicami kraju). Koszt stworzenia takiej witryny, w zależności od firmy może sięgać od kilkuset do kilku tysięcy złotych. W weekend prezes PFN, Cezary Jurkiewicz informował, że witryny odwiedziło już kilkadziesiąt tysięcy osób. Podobno w znacznej mierze były to osoby zza granicy.

To byłaby wielka afera
Wśród beneficjentów zabrakło "Gazety Polskiej Codziennie", co być może ośmieliło dziennikarza redakcji do kąśliwego komentarza. - Co do osób, które wykonują kampanię, to budzą one wątpliwości. Gdyby okazało się, że za rządów Donalda Tuska kampanię prowadzą jego byli współpracownicy, to byłaby wielka afera - mówił na antenie Polskiego Radia Piotr Nisztor z GPC. - Ta kampania w sprawie sądów to absurd, strzał w stopę, w dodatku całkiem zbędny. Umie to ktoś wyjaśnić? Mnie się kończą pomysły - pisał z kolei na Twitterze Łukasz Warzecha, skądinąd wcześniej publicysta "Sieci" i "Do Rzeczy".

Na razie kampania „Sprawiedliwe sądy” doczekała się prześmiewczych antykampanii. Być może doczeka się poważniejszego dochodzenia, gdyż Partia Razem odgraża się, że zgłosi sprawę do Najwyższej Izby Kontroli. Problem jednak w tym, że Polska Fundacja Narodowa - z budżetem 100 mln złotych, właśnie uszczuplonym o jedną piątą za sprawą kampanii "Sprawiedliwe sądy" - finansowana jest nie z budżetu państwa, lecz z pieniędzy państwowych koncernów, w szczególności energetycznych. To z kolei otwiera pole do dyskusji, na ile decyzje podejmowane w takich przedsiębiorstwach dotyczą "pana i pani" pieniędzy, a na ile mogą być swobodnym widzimisię menedżerów takich firm.

Cóż, jakkolwiek nie oceniać motywacji twórców kampanii (80 proc. Polaków jest za zmianami w systemie sądownictwa; praktyki polskich sądów szkodzą wizerunkowi Polski itd.) nie sposób uznać kampanii za statutowy cel Polskiej Fundacji Narodowej. O kampanię chcieliśmy spytać bezpośrednio jej twórców czy też promotorów – nasze pytania do PFN jednak nie doczekały się nawet grzecznościowego „proszę czekać”. Cóż, jak wiadomo, Fundacja ma teraz pełne ręce roboty.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.